Joulupukki – kto to taki?
Skandynawski Czwartek #12
Dlaczego nasz Syn nie wierzy w Świętego Mikołaja? Ile kosztuje tygodniowa wycieczka do Laponii? Dlaczego w Finlandii Święty Mikołaj to „kozioł”? Co ma na sumieniu Coca-Cola? No i jaki jest prawdziwy adres Świętego Mikołaja? Odpowiedzi na te dręczące pytania znajdziecie w dzisiejszym wpisie. Zapraszam!



Rovaniemi

Fiński Święty Mikołaj, czyli JOULUPUKKI (dosłowne tłumaczenie to bożonarodzeniowy kozioł), zamieszkuje w lapońskim Rovaniemi. Na początek trochę wiedzy ogólnej

Laponia to wysunięty najdalej na północ region administracyjny Finlandii (leżący częściowo już poza północnym kołem podbiegunowym), a Rovaniemi to miasto, stolica Laponii. To tutaj powstała Wioska Świętego Mikołaja – popularny ośrodek turystyczny, pełen atrakcji związanych z rubasznym, białobrodym Joulupukki i jego dzielną drużyną Skrzatów.

1473004_570153076387001_1047529072_n

01145a10a206dba9ffaa9c65772b7266

386bb4757fcbce831dd416b780e18300

0152508d4a48190164fdf0f8588ee7b0


Ile kosztuje tygodniowa wycieczka do Laponii?

Nie powiem, Wioska Świętego Mikołaja wygląda przeuroczo. Prawdopodobnie nigdzie indziej nie można poczuć magii Świąt tak namacalnie, jak właśnie tutaj! Jednak ceny są zabójcze, nawet dla dobrze sytuowanych Finów.

Hm, czyżby Mikołaj chciał w ten sposób uzbierać kaskę na prezenty dla dzieci z całego świata? Tiaaa ;) Jeśli w to wierzysz i chcesz się dorzucić, możesz:

1) Spakować do walizy wszystkie najcieplejsze ciuchy (co nie oznacza, że nie zmarzniesz, ponieważ o tej porze średnia temperatura wynosi tam około -15°C)

2) Polecieć samolotem do Rovaniemi za 1.400 zł

3) Wynająć przytulny pokoik w hotelu za 4.550 zł (za osobę za tydzień)*

4) …lub w najtańszym hostelu bądź takiej oto chatce za 1.700 zł (za osobę za tydzień)*

santaclausholidayvillage

e4b3ad12998df6c2734255c9b4db1bd3

5) Pałaszować obiady za około 500 zł (za osobę za tydzień)

6) Podziwiać zorzę polarną (gratis!)

7) Przejechać się saniami zaprzężonymi w renifery za 70-120 zł (w zależności od długości trasy)

No i najważniejsze: cyknąć pamiątkową fotografię ze Świętym za jedyne 230 zł!

* Uwaga: powyższe kwoty to ceny POZA SEZONEM. W sezonie (czyli od 30 listopada do 10 stycznia) ceny są kilkakrotnie wyższe!

Wydając na powyższe przyjemności chore pieniądze, pamiętaj, że to wszystko w szczytnym celu! To tylko wygląda na prężny biznes turystyczny, ale gdzieś tam głęboko wciąż tli się jeszcze nadzieja, że każde Twoje ojro trafia do dzieci na całym świecie, w postaci wymarzonego prezentu. W swej naiwności turyści mogą wierzyć, że taki wypoczynek to niemalże działalność charytatywna

W Rovaniemi znajdziecie całe mnóstwo innych kosztownych atrakcji: skutery śnieżne, przejażdżki psimi zaprzęgami, krioterapię w lodowej galerii, nocne safari (czyli polowanie na zorze polarne), a nawet Świąteczny Park Angry Birds.

d827166dcfaaaa402dde164969625877

b79a84fd1a3135127b954fd03b4e5197

ec4c1891a93a8041a7e6149b913ce9db

2ff8d02afa96cae0346cd765f4dbcc31


… i Coca-Cola?

Jak zapewne wiecie, pierwowzorem białobrodego darczyńcy był żyjący na przełomie III i IV wieku biskup Miry (dzisiejsza Turcja), nazywany również Mikołajem z Bari lub Świętym Mikołajem Cudotwórcą. Jednak z biegiem lat jego tradycyjny wizerunek został zastąpiony przez rubasznego Santa Clausa.

Co Coca-Cola ma z tym wspólnego? Otóż spece od marketingu twierdzą, że Coca-Cola wypromowała obecny popkulturowy wizerunek Świętego Mikołaja w swoich świątecznych reklamach, emitowanych już od roku 1930!

Co więcej, podobno Coca-Cola jest odpowiedzialna również za kojarzenie okresu świątecznego z kolorem czerwonym.


A co na to Rada Języka Polskiego…

Okazuje się, że dzisiejszy tekst był do tej pory usiany błędami! Dlaczego? Ponieważ zarówno „święty mikołaj”, jak i „mikołajki”, tak naprawdę należy pisać małą literą. To oficjalne stanowisko Rady Języka Polskiego z 5 maja 2004 roku.


10406960_718814798187494_6120029388136792714_n


List do M.

Tym razem nie chodzi o kinowy hit polskiej produkcji. Ani o ckliwą piosenkę Dżemu, bezlitośnie łamiącą w swoim czasie nasze nastoletnie serca. Chodzi o ten jedyny prawdziwy adres Świętego Mikołaja!

Cóż, jeden siwy staruszek nie byłby w stanie obsłużyć tych miliardów grzecznych dzieciaków. Poza tym niejeden senior pragnie w ten jakże przyjemny sposób dorobić sobie do emerytury. Dlatego listy do Świętego możecie wysyłać na kilka adresów (przy czym każdy z nich jest tym „oficjalnym”):

do Rovaniemi w Finlandii

do Drøbak w Norwegii

lub do Kanady, do miasta Oshawa, które podszywa się pod biegun północny – The North Pole. Ciekawostka: kod pocztowy do Oshawy to mikołajowe „HOHOHO!”

Nie gwarantuję, czy prezent, który dostaniecie w odpowiedzi będzie tym wymarzonym. Nie gwarantuję też, że w ogóle ktokolwiek przeczyta Wasz list. Ale przecież najważniejsze żeby wierzyć, prawda?


Dlaczego nasz Syn nie wierzy

w Świętego Mikołaja?

Nasz Synek nie wierzy w Świętego Mikołaja. To znaczy wie, że taka postać istnieje, tak samo jak wie, że na Starym Mieście stoi mim, a w teatrze występują aktorzy przebrani za postaci z książek.

Prezenty dostanie tak czy siak, nie musi na nie w żaden sposób zasłużyć. Nie chcemy, aby starał się być „grzeczny” po to, aby coś dostać. To mi pachnie przekupstwem. Zresztą spójrzmy na to z drugiej strony: czy te „niegrzeczne” dzieci naprawdę nic nie dostaną? Rozumiem, jeśli kogoś nie stać, ale tak „za karę”? Na serio istnieją gdzieś tak okrutni rodzice?

Dla Romka naturalne i oczywiste jest, że wszystkie prezenty dostaje od nas, od dziadków, wujków, cioć itd., a nie od jakiegoś OBCEGO PANA. I nie, nie uważam, żeby z tego powodu „tracił dzieciństwo”. Jego wyobraźnia kwitnie na całego i jeden brodacz mniej nie jest w stanie tego zmienić

W dużej mierze wynika to z faktu, że nasz Syn nie został ochrzczony. Nawet gdybyśmy w myśl „rodzinnej tradycji” zdecydowali się na chrzest, mielibyśmy do wyboru aż 3 wyznania. I jak tu wybrać, które wyznanie jest „lepsze”? Bez sensu, tym bardziej, że sami nie praktykujemy żadnego z nich.

Kolejny powód: mam ogromny szacunek do religii. Wszystkich. Wierzę, że każdy sakrament ma głęboki sens, który trzeba znać i rozumieć. Dlatego nie mogłabym przystąpić do sakramentu (w tym ślubu kościelnego lub chrztu dziecka) bez przekonania, pod presją otoczenia, dla „świętego spokoju” lub dlatego, że „tak trzeba”. Wolimy, aby Syn podjął tę decyzję w przyszłości, w pełni świadomie i samodzielnie.

To dlatego nie wpajamy dziecku wiary w Świętego Mikołaja, ani w innych świętych. Obchodzimy święta, jednak w sposób jak najbardziej świecki, oparty na polskiej tradycji, w dużej mierze wywodzącej się ze zwyczajów pogańskich.

Postępujemy zgodnie z własnym sumieniem i przekonaniami, a jednocześnie staramy się, aby nasze dzieci mogły zapamiętać okres świąteczny jako rodzinny czas, wypełniony ciepłem, radością i magią.

No to… hohoho!
Życzę Wam wszystkim wymarzonych prezentów pod choinką!


xmas


d00376544086b710859cb158c9e81a79

Wszystkie  zdjęcia w tekście pochodzą z: Santa Claus Office, Santa Claus Village oraz Pinterest Santa Claus Village (klikajcie w zdjęcia, aby dotrzeć do źródła).

Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)