Zabawki drewniane czy plastikowe? Nie krytykujmy wyborów dzieci
Być albo nie być? Cola czy Pepsi? Drewno czy plastik? Odpowiedź na to egzystencjalne pytanie znajdziecie w dzisiejszym tekście.


Moda na zabawki drewniane w dużej mierze wynika z przesytu plastikowym, chińskim, pstrokatym badziewiem. Małe dziewczynki kochają różowe, błyszczące księżniczki i cekiny, a chłopcy samochody typu „plastik fantastik plus fluorescencja”. Albo na odwrót
Co zrobić, gdy nie możemy już patrzeć na tandetę wylewającą się z pokoi naszych dzieci? Zacisnąć zęby! Zaraz wyjaśnię Wam, dlaczego.


Wyobraźnia

Jednym z argumentów przemawiających za używaniem prostych zabawek wykonanych z drewna, jest ich pozytywny wpływ na rozwój wyobraźni dziecka. Plastikowa śmieciarka jest tylko śmieciarką. Natomiast minimalistyczne drewniane auto, bez określonych barw czy cech charakterystycznych, w wyobraźni dziecka może stać się zarówno śmieciarką, jak i wozem strażackim, dźwigiem, koparką albo karawanem (czarny humor zawsze w cenie).


Higiena

Tu nie ma dwóch zdań: zabawki plastikowe łatwiej utrzymać w czystości niż drewniane. Można spokojnie wyszorować je ciepłą wodą z płynem do naczyń albo sparzyć wrzątkiem. Tylko z umiarem! Już kiedyś stopiłam w ten sposób dziecku kilka autek

Na zabawki drewniane również znalazłam sposób: od czasu do czasu czyszczę je parownicą. Taka dawka wilgoci im nie szkodzi, a temperatura 120°C zabija na miejscu wszelką zarazę


Klocki i mała motoryka

W przypadku klocków różnica nie jest tak istotna. Budowanie z klocków drewnianych i klocków plastikowych uczy małe dłonie nieco innych ruchów (to rozwój tzw. małej motoryki), więc najlepiej, aby dzieci bawiły się jednymi i drugimi.

Poza tym, moim zdaniem, klocki plastikowe wyzwalają dziecięcą kreatywność w równym stopniu, jak drewniane – widzę to w wykonaniu Syna na przykładzie Lego!


Jakość

Staram się na przykładach pokazywać Synkowi, że poszczególne zabawki różnią się jakością wykonania i użytych materiałów. Jest plastik i plastik Ten, z którego są wykonane klocki Lego jest naprawdę porządny. Drewniane zabawki również wykonane są mniej lub bardziej starannie. Inny przykład: Romek już zajechał kilka plastikowych aut i teraz chętniej wybiera te ze stalową karoserią.

Dziecko w wieku przedszkolnym jest w stanie nauczyć się rozpoznawania niskiej i wysokiej jakości, choć zapewne będzie to wymagało kilku ofiar


Estetyka

Minimalistyczny wystrój przedszkola i pokoju dziecka

Zgadzam się, że drewniane zabawki są piękne! Jednak zdaje się, że to rodzice kochają je bardziej niż dzieci. Z różnych powodów: estetycznych, sentymentalnych… lub ambicjonalnych – wierząc, że dzięki wychowaniu w otoczeniu drewna ich dziecko będzie geniuszem (sic!). Rodzice pragną otaczać siebie i swoje pociechy pięknymi przedmiotami – nie tylko dla własnej przyjemności, ale także po to, aby od najmłodszych lat kształtować dobry smak swej latorośli

Kiedyś w TVN trafiłam na reportaż na temat wystroju wnętrz w przedszkolach. Kolorowa tandeta w starciu z estetycznym minimalizmem (aby obejrzeć reportaż, kliknijcie drugi filmik w linku: KLIK).

Zastanawiam się w jakim stopniu przebywanie dziecka w estetycznym otoczeniu lub zabawa drewnianymi zabawkami ma wpływ na jego przyszły gust i poczucie estetyki. Jak myślicie? Przecież my – pokolenie urodzone mniej więcej w latach osiemdziesiątych – uczęszczaliśmy do PRL-owskich placówek pełnych kiczu najgorszego sortu. Owszem, bawiliśmy się drewnianymi klockami, ale były tam też wstrętne samoloty, psychodeliczne kotki i tandetne telefony ;) Pomimo, że całe nasze pokolenie wyrosło w takich „niesprzyjających warunkach”, z naszym zmysłem piękna nie jest obecnie tak źle!


drewno-czy-plastik-01


Minimalistyczny wystrój przedszkolnych sal może sprzyjać koncentracji dzieci, stwarzając korzystne warunki do nauki. Tak jak w przedszkolach montessoriańskich, o których pisałam już wielokrotnie (klik). Sama posłałam Syna do takiego przedszkola, jednak nawet tam oprócz tzw. pracy własnej, dzieci mają osobną salę przeznaczoną do swobodnej zabawy „normalnymi” plastikowymi zabawkami

Z jednej strony faktem jest, że nadmiar pstrokatych ozdób i zabawek może rozpraszać dzieci. Jednak z drugiej strony, widoczna we wspomnianym reportażu promocja przedszkola ze względu na jego minimalistyczny wystrój (a nie inne zalety, jak np. wysokie kwalifikacje kadry czy komunikacja z dziećmi w duchu NVC), pachnie mi chwytem marketingowym, na który czasem łapią się rodzice.


Dzieci kochają plastik!

Pogódźmy się z tym: dzieci kochają plastik i tandetę. Zęby mnie bolą od patrzenia na takie zabawki, jednak warto te zęby zacisnąć i przeczekać etap fascynacji. W imię czego? Ano w imię pewności siebie i poczucia własnej wartości naszych dzieciaków. Przekonały mnie do tego słowa Agnieszki Stein (fantastycznej psycholog dziecięcej, której publikacje na pewno znacie… a jeśli nie, koniecznie nadrabiajcie zaległości!).

Kiedy rodzice pytają mnie, czy mają kupować okropne, tandetne zabawki, które podobają się ich dzieciom albo co zrobić z dziewczynką, która kocha wszelkie księżniczki, zazwyczaj proponuję złoty środek. I oczywiście refleksję. Co jest lepszym wyjściem? Wychować córkę, która w pewnym momencie życia fascynowała się księżniczkami, ale jest przebojowa, pewna siebie i otwarta? Czy też taką, która fascynuje się księżniczkami w tajemnicy i ma ciągłe poczucie, że coś z nią musi być nie tak, skoro ma taki kiepski gust?

Agnieszka Stein „Dziecko z bliska”


Jakie zabawki wspierają prawidłowy rozwój emocjonalny dzieci? Wybrane samodzielnie przez dziecko. Bez negatywnych uwag rodziny na temat jego gustu.


Uszanuj wybór dziecka

Nie mam serca ograniczać zabawek naszego Syna wyłącznie do tych drewnianych. Tym bardziej, że Romek jest zapalonym kolekcjonerem aut różnych marek. Prawdopodobnie stałam w złej kolejce, gdy rozdawano talenty, bo jakoś nie potrafię na poczekaniu wystrugać z drewna Porsche Panamera S, ani Darracqa rocznik 1903

Chcę, aby Syn miał możliwość po pierwsze: rozwoju zainteresowań, po drugie: budowania pewności siebie, między innymi poprzez dokonywanie własnych wyborów.

Dlatego nie boję się plastiku, nie będę zabraniać Synkowi zabawy nim, a zwłaszcza krytykować jego marzeń. Nawet tych najbardziej przyziemnych i materialnych. Kiedy nadarzy się okazja, aby samodzielnie wybrał sobie prezent, uszanuję jego decyzję.

Bardziej niż wizja przepięknego przedszkola czy dziecięcego pokoju utrzymanego wyłącznie w bieli i drewnie, przemawiają do mnie powyższe słowa Agnieszki Stein. Chcę wychować dziecko o wysokim poczuciu własnej wartości, pewne siebie i dokonywanych wyborów.



Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli udostępnisz ten tekst
lub zostawisz komentarz poniżej



Polub blog na Facebooku. Wrzucam tam fajne rzeczy
i informuję o nowych wpisach ↓

To również może Cię zainteresować:


Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline