Jak urządzić pokój dla rodzeństwa? Wielka rewolucja w małym mieszkaniu

Pamiętacie czasy, kiedy funkcjonowało określenie „duży pokój” i „mały pokój”? Tak było u mnie i w domach wszystkich moich koleżanek. Nietrudno się domyślić, które z tych pomieszczeń zajmowali rodzice, a które dzieci A przecież biorąc pod uwagę ogromną energię dzieciaków i różnorodność ich zajęć, to one lepiej wykorzystają większą przestrzeń. Nie wiem, skąd ten pomysł, aby upychać dzieci w malutkich pokoikach.


Pokój czy tramwaj?

Życie w mieście ma mnóstwo zalet i tyle samo wad Jednym z największych minusów jest walka o każdy metr kwadratowy. Ceny za metr nieruchomości osiągają jakieś absurdalne wartości, a rodziny z dziećmi gnieżdżą się w ciasnych i kiepsko rozplanowanych pomieszczeniach, niepokojąco podobnych do komórki pod schodami Harrego Pottera lub do tramwaju.

Nasze mieszkanie ma powierzchnię 52,9 m². Większość pomieszczeń jest dość ustawna i łatwa do zaaranżowania, z wyjątkiem właśnie takiego „tramwaju”. Tu długi i wąski pokój naszego syna, a docelowo – pokój rodzeństwa, Romka i Irenki. Pokój Romka ma powierzchnię 10 m², przy czym na szerokość ma niewiele ponad 200 cm – dokładnie tyle, aby zmieścić łóżko i wetknąć wtyczki w gniazdek W dodatku połowę najdłuższej ściany zajmuje duża szafa w zabudowie.

Do tej pory córka spała w naszej sypialni, ze względu na wygodę i spokojny sen, gdy była malutka. Potem długo budziła się w nocy na karmienie (właściwie do końca karmienia piersią), więc nie chciałam, żeby tymi pobudkami niepokoiła Romka. Dwoje dzieci obudzonych w środku nocy lub, co gorsza, nad ranem? To nie wróży nic dobrego

Niedawno Irka zaczęła przesypiać noce, więc zabraliśmy się za urządzanie pokoju dla rodzeństwa. Już dawno stwierdziliśmy, że jedyne rozsądne rozwiązanie w naszym niewielkim mieszkaniu to łóżko piętrowe. Jednak gdy przeszliśmy do działania, zaczęliśmy wszystko dokładnie mierzyć i planować, okazało się, że nie ma jak wstawić tego łóżka do „tramwaju”, który miał być pokojem dzieci.

Wzdłuż? Łóżko dosłownie zawali pomieszczenie i nie będzie tam przestrzeni na cokolwiek innego.

W poprzek? Na styk, od ściany do ściany i to tuż pod oknem. Oczyma wyobraźni już widziałam dzieci, które spadają z górnego piętra łóżka prosto na szybę. Brrr.

Cały weekend poświęciliśmy na mierzenie, rysowanie i planowanie. Mój mózg skwierczał jak jajecznica na boczku, ale nic to nie dało Stanęło na tym, że czeka nas mała pokojowa rewolucja.


Pokojowa rewolucja

Na bank domyślacie się, co oznacza ta gra słów Postanowiliśmy oddać dzieciom naszą sypialnię! Nie dość, że jest większa od pokoju dzieci „tylko” lub „aż” o 6 m², to jest też dużo bardziej ustawna. Jak wspominałam na początku, dzieciom ta przestrzeń przyda się bardziej, niż nam. Większość dnia spędzamy z Mężem w kuchni, pełniącej jednocześnie funkcję salonu i domowego biura. W sypialni tylko śpimy i przechowujemy ubrania i książki, więc równie dobrze możemy wszystko to przenieść do „tramwaju”, a dzieciom stworzyć większą przestrzeń do zabawy.


Pokój dla rodzeństwa
Etap pierwszy – leśne inspiracje

Skoro decyzja zapadła, postanowiłam urządzić pokój dzieci raz a dobrze. Kluczowa sprawa to oczywiście wybór kolorystyki, która będzie nadawała się do pokoju dla rodzeństwa, chłopca i dziewczynki. Nie żebym miała coś do różu i błękitu. Uważam, że odpowiednio dobrane odcienie mogą wyglądać całkiem fajnie, ale… no nie

Naszym pierwszym wyborem w 2011 roku był żółty. Planowaliśmy wtedy powiększenie rodziny o potomka, więc wybraliśmy kolor uniwersalny, pasujący do obu płci. Dobrze się sprawdzał w pokoju Romka, ale przez te 7 lat już nam się znudził. A ponieważ wszyscy czworo jesteśmy totalnymi miłośnikami natury, tym razem idziemy w leśne klimaty!

W nowym pokoju dzieci będzie dużo zieleni i surowego drewna. Plus oczywiście biel, żeby nie było za ciemno i kilka roślin doniczkowych – pod warunkiem, że będą na tyle wyrozumiałe i cierpliwe, aby jakoś przetrwać moją kiepską rękę do kwiatów.

Ze względów logistycznych i finansowych metamorfozę obydwu sypialni będziemy realizować krok po kroczku. Jak znam życie, to pewnie zajmie nam to najbliższe pół roku Ale najważniejszy milowy krok już za nami: to zamiana pokoi i łóżko piętrowe dla dzieci.


Pokój dla rodzeństwa
Etap drugi – malujemy łóżko piętrowe

Gdy wybieraliśmy łóżko piętrowe, zależało nam na pełnowymiarowych materacach (90×200 cm) oraz prostej, uniwersalnej formie, dającej wiele możliwości aranżacji. Kupiliśmy łóżko IKEA Kura z nastawieniem, że będziemy je malować, aby pasowało do leśnej kolorystyki pokoju dzieci. Postanowiłam pomalować elementy łóżka przed jego skręceniem, żeby nie bawić się w taśmy malarskie i precyzyjne pociągnięcia pędzlem.

Partnerem dzisiejszego artykułu jest marka Śnieżka. Do malowania łóżka wybraliśmy bezpieczne dla dzieci, akrylowe farby do drewna i metalu w trzech odcieniach zieleni:

Śnieżka Moje Deko – kolor E019

Śnieżka Supermal Emalia Akrylowa – kolor A420 i A425

Zamówiłam je w sklepie internetowym producenta, ponieważ w najbliższym markecie budowlanym nie było kolorów, na których nam zależało.



Farby spełniają wymagania norm PN-EN 71-2 i PN-EN 71-3 „Bezpieczeństwo zabawek”, co oznacza, że nadają się do malowania zabawek, wyposażenia placów zabaw oraz innych elementów, z którymi dzieci mają na co dzień styczność.

Farby są na bazie wody i mają neutralny zapach, który błyskawicznie się wietrzy. Poza tym szybko schną – elementy łóżka pomalowałam w ciągu jednego dnia, kiedy dzieci były w żłobku i przedszkolu.



Znajoma blogerka wnętrzarska podpowiedziała mi, że kluczowa sprawa podczas malowania, to dobre wałki i ja jej wierzę!



Wszystkie panele malowałam dwukrotnie. To pierwsza warstwa:



Farby są bardzo wydajne, jeszcze sporo mi zostało, więc planuję użyć ich ponownie na dalszych etapach dekorowania pokoju dzieci. Chcę też pomalować kilka nowych koników Dala DIY.

A oto efekt końcowy:


pokój dla rodzeństwa

pokój dla rodzeństwa


Partners in crime!


pokój dla rodzeństwa

pokój dla rodzeństwa


Pościel dzieci mamy ze sklepu KiziaMizia.pl – łódzkiego producenta pościeli i akcesoriów dla dzieci. Nasze wzory to „Przyjaciele lasu” i „Leśna gromada”. Podobają mi się takie wzornictwo dla dzieci – komiksowe, kolorowe i z jajem



Irka wielkodusznie postanowiła pomóc nam w remoncie, malując ścianę czerwonym markerem
Przed nami jeszcze masa pracy: malowanie ścian i sufitu, zabudowa kaloryfera, meble i pozostałe dodatki (w tym renowacja kilku staroci). Zaglądajcie na blog – będę pokazywać kolejne etapy. Na bank zajmie nam to kilka miesięcy, bo wszystko robimy sami i „po godzinach”. Już nie mogę doczekać się efektu końcowego, ale remont metodą „zrób to sam” to też frajda!

Dajcie znać w komentarzach jak urządziliście pokój dzieci. Czy mieliście podobne problemy z brakiem miejsca? Jak je rozwiązaliście?


Udostępnij ten tekst, jeśli masz wśród znajomych Mamę, która go potrzebuje:



Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz poczytać więcej?
Polub blog na Facebooku:

To Ci się spodoba:



Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline