Kiedy przepłacasz za „eko” żywność? Poznaj Czystą 15-kę i Parszywą 12-kę warzyw i owoców
Owoce i warzywa różnią się podatnością na zanieczyszczenie toksynami, dlatego nie wszystkie warto kupować w wersji „eko”.
„Parszywa Dwunastka” i „Czysta Piętnastka” to aktualizowane co rok listy najbardziej i najmniej zanieczyszczonych warzyw i owoców. Warto je znać i korzystać z nich podczas zakupów, jeśli zależy Ci na odżywianiu, które jest zdrowe, a jednocześnie w rozsądnej cenie.


Z jednej strony powtarzamy sobie „nie dajmy się zwariować!”. Nie chcemy dać się zastraszyć, stać się eko-oszołomami i popaść w ortoreksję. Nie chcemy terroryzować naszych rodzin toksynami czyhającymi w każdym pryskanym pomidorze. Nie chcemy karmić dzieci wyłącznie organicznymi nasionami chia.
 
Fakt, organizm ludzki potrafi radzić sobie z toksynami, wydalać je, sprawnie się oczyszczać… ale która z nas wie, ile może jeszcze dorzucić do pieca? Dlatego z drugiej strony brakuje nam poczucia bezpieczeństwa i zastanawiamy się: gdzie przebiega taka zdroworozsądkowa granica? Kiedy jedzenie faktycznie zaczyna nam szkodzić?

Jako mamy, jako rodzice, chcielibyśmy odżywiać nasze dzieci jak najzdrowiej. Wraz ze świadomością na temat zanieczyszczenia środowiska i ogromu stosowanych środków ochrony roślin, rosną nasze obawy, jak cała ta „chemia” wpłynie na zdrowie naszych dzieci… a jednocześnie rosną także nasze wyrzuty sumienia, kiedy zwyczajnie nie stać nas na jedzenie pochodzące wyłącznie z gospodarstw ekologicznych.

W tej sytuacji złotym środkiem może okazać się robienie zakupów w oparciu o wiedzę, które warzywa i owoce zawierają najwięcej niebezpiecznych pestycydów.

Na wstępie zaznaczę, że jeśli chcesz wspierać rolnictwo ekologiczne dla idei, możesz kupować wszystkie warzywa i owoce w wersji „eko”. Świetnie, to postawa godna pochwały! Jednak nie wszystkich na to stać – i właśnie do nich skierowany jest ten tekst.


Czym jest „Parszywa Dwunastka”

i „Czysta Piętnastka”?


To listy warzyw i owoców najbardziej i najmniej zanieczyszczonych pestycydami. Listy są aktualizowane i publikowane co rok przez instytut badawczy Environmental Working Group (EWG).

 

Ranking tworzony jest na podstawie badań wykonanych w Stanach Zjednoczonych. W Europie i Stanach Zjednoczonych stosuje się wprawdzie różne metody upraw i środki ochrony roślin, jednak biorąc pod uwagę podatność poszczególnych warzyw i owoców na kumulowanie zanieczyszczeń (w związku z analogiczną budową tkanek poszczególnych gatunków), można przypuszczać, że gdyby wykonano takie badania w Europie, ich wyniki byłyby zbliżone. Dlatego warto zapamiętać, które warzywa i owoce „najchętniej” kumulują toksyny.

 

Podobny wpis opublikowałam rok temu na moim poprzednim blogu – możecie odnaleźć go w archiwum (KLIK).
Od początku roku 2016 co jakiś czas zaglądałam na stronę EWG, aby dostarczyć Wam aktualną listę i oto jest:

Parszywa Dwunastka (The Dirty Dozen™)

czyli warzywa i owoce najbardziej
zanieczyszczone środkami ochrony roślin


 
  1. Truskawki
  2. Jabłka
  3. Nektarynki
  4. Brzoskwinie
  5. Seler
  6. Winogrona
  7. Wiśnie
  8. Szpinak
  9. Pomidory
  10. Papryka
  11. Pomidory koktajlowe
  12. Ogórki

Źródło: EWG

Dodatkowo, podobnie jak w zeszłym roku (KLIK), lista została uzupełniona o „plus”, czyli OSTRĄ PAPRYCZKĘ i JARMUŻ, które zawierają mniejsze ilości środków ochrony roślin niż warzywa i owoce z „Dwunastki”, jednak często są zanieczyszczone pestycydami, które są toksyczne dla ludzkiego układu nerwowego.

Czysta Piętnastka (The Clean Fifteen™)

czyli lista największych czyściochów
wśród warzyw i owoców


  1. Awokado
  2. Kukurydza
  3. Ananas
  4. Kapusta
  5. Groszek cukrowy
  6. Cebula
  7. Szparagi
  8. Mango
  9. Papaja
  10. Kiwi
  11. Bakłażan
  12. Melon
  13. Grejpfrut
  14. Kantalupa
  15. Kalafior

Źródło: EWG

Powyższe warzywa i owoce w niewielkim stopniu kumulują toksyny obecne w środowisku, w którym rosną (w tym środki ochrony roślin). Kupowanie ich w wersji „eko” jest po prostu stratą pieniędzy! Zwłaszcza, jeśli kupujesz żywność ekologiczną przede wszystkim ze względów zdrowotnych i nie zależy Ci, aby dla idei zapłacić 3 razy więcej za „ekologiczne” awokado.

O tym, że „każde awokado jest eko” pisałam również w przepisie na przepyszne awokado prażone na patelni:


Jak korzystać z list?


Kiedy robicie zakupy, starajcie się, aby truskawki, jabłka i pozostałe produkty z „Parszywej Dwunastki” pochodziły z gospodarstw ekologicznych. Natomiast w przypadku awokado, kukurydzy, kapusty, cebuli, szparagów i pozostałych produktów z „Czystej Piętnastki” nie ma takiej potrzeby.
 
Kolejność na liście ma znaczenie, czyli w ramach „Parszywej Dwunastki” to truskawki są najbardziej zanieczyszczone, a pomidorki koktajlowe i ogórki – znacznie mniej.

Obydwie listy są dość ponadczasowe. Przeanalizowałam listy z lat poprzednich i tak naprawdę różnice są niewielkie: właściwie są to w kółko te same warzywa i owoce, z tym że co rok nieco zmienia się ich kolejność.

A co z warzywami i owocami, których nie ma na żadnej z list? Logika podpowiada, że lokują się gdzieś pośrodku, więc do Was należy wybór, czy będziecie się w nie zaopatrywać w lokalnym gospodarstwie ekologicznym, na osiedlowym bazarku bez eko certyfikatu czy w hipermarkecie.

Do pobrania


Kieszonkowe listy do wydruku, w języku angielskim, możesz pobrać TUTAJ.
Więcej o metodologii i wynikach badań wykonywanych przez Environmental Working Group możesz przeczytać TUTAJ.
A jeśli chcesz dowiedzieć się, gdzie kupić najtańsze ekologiczne warzywa i owoce, zerknij na wyniki testu, który przeprowadziłam jesienią:


Szukacie pomysłów na zdrowe dania z sezonowych warzyw? Zerknijcie tutaj:


Jaki jest Wasz stosunek do żywności ekologicznej? Jak planujecie zakupy, aby dbać o zdrowie rodziny? Czy listy Dirty Dozen” i Clean Fifteen” Wam się przydadzą?

Trzymajcie się zdrowo
.Renia-podpis

.

Fot. tytułowa – picjumbo.com


Jeśli spodobał Ci się ten tekst, podziel się nim ze znajomymi, klikając niebieski guziczek poniżej 
Dziękuję!


Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline