SONY DSC
Recenzja gry planszowej „Wiesz, co jesz?”

Jak wiecie, że jestem wielką fanką planszówek – zwłaszcza tych, w które możemy grać całą rodziną już od najmłodszych lat (KLIK > Najfajniejsze gry planszowe dla dzieci 2+ 3+ i 4+). Wiecie też, że zwracam dużą uwagę na zdrowe odżywianie naszej rodziny.

Po pierwsze dlatego, że nasz Syn (jak wiele dzieci w tym wieku) lubi tylko wybrane potrawy i muszę nieźle nakombinować się , żeby przemycić mu np. sezonowe warzywa (KLIK > Jak zostać Sezonową Szmuglerką?). A po drugie dlatego,  że wszyscy jesteśmy wegetarianami, więc niejako odczuwam większy ciężar odpowiedzialności

wiesz-co-jesz

Chcę pokazać Wam dziś grę „Wiesz, co jesz?”. To gra, która łączy przyjemne z pożytecznym: w trakcie zabawy uczymy dzieci podstaw zdrowego odżywiania, bez nadmiernego prania mózgu i trucia o witaminkach

Nie uwzględniłam jej w powyższym zestawieniu gier dla maluchów, bo odkryłam ją w ostatniej chwili, kupując Synkowi prezenty pod choinkę. Zresztą jest na tyle fajna i idealnie wpisująca się w tematykę bloga, że zasługuje na osobny wpis Polecam!


Dla kogo?

Według informacji na opakowaniu gra przeznaczona jest dla maksymalnie 8 graczy w wieku 5-99 lat. Wydaje mi się, że to ograniczenie wiekowe to przesada.

Jeśli Wasze dziecko potrafi się zaangażować w jedną zabawę przez 20-30 minut i ogarnąć kilka prostych zasad, to naprawdę wystarczy. Podczas podliczania punktów na koniec gry przydaje się i umiejętność liczenia do 20, ale 3/4 latki zazwyczaj to potrafią, zresztą w tym zawsze mogą pomóc rodzice lub starsze rodzeństwo.

Nasz Syn ma 3,5 roku z hakiem, liczy do 20 jako tako, a trzaska w „Wiesz, co jesz?” aż miło! Uważam więc, że granica wieku 5+ jest w przypadku tej gry mocno przesadzona.

wiesz co jesz


Jak grać?

Celem gry jest ułożenie menu na cały dzień, składającego się z 5 posiłków: śniadania, drugiego śniadania, obiadu, deseru i kolacji. Oczywiście ważne, aby dania były jak najzdrowsze – za poszczególne dania można dostać 0, 1 lub 2 pkt.

Do wyboru mamy 71 kart z posiłkami, od fast foodów i chemicznych słodyczy (za 0 pkt), poprzez nieco zdrowszą kuchnię i domowe wypieki (za 1 pkt), aż po pieczywo pełnoziarniste, sałatki i owoce na deser (za 2 pkt).

wiesz co jesz

wiesz co jesz

Potrawy oczywiście nie są wegetariańskie, ale nie mamy z tym najmniejszego problemu, zawsze można przecież wymyślić wspólnie jakieś zdrowe wege odpowiedniki (tofu, soczewicę, kotlecik z kaszy i warzyw itd.)

Według zasad opisanych instrukcji nie należy pokazywać swoich kart pozostałym graczom, lecz dla celów edukacyjnych można oczywiście pominąć tę zasadę i omawiać każde danie na forum rodzinnym.


Wartości edukacyjne

Wszystkie karty z potrawami są opisane, a omawiając je z dziećmi możemy dodatkowo wtrącić swoje trzy grosze. To doskonała okazja, aby wyedukować dzieciaki na temat zdrowych nawyków żywieniowych, w tym również na temat picia wody (za każdą kartę z wodą otrzymuje się dodatkowy 1 pkt).

Grę mamy 2 tygodnie z okładem, a już zdarza się, że Synek przenosi wiedzę z gry do życia codziennego. Na przykład wybierając przekąskę Romek stwierdza, że to jedzenie za zero punktów, więc on woli coś za dwa. Sprytna rodzicielska sztuczka, hm? Sesese


wiesz co jesz

Pora na podliczenie punktów! To świetne ćwiczenie dla przedszkolaków Gdy wszyscy zawodnicy ułożą swoje menu, podliczamy punkty na odwrocie planszy, układając żetony na właściwych miejscach (okienka  z potrawami za 1 i za 2 pkt). Na ostatniej stronie instrukcji  znajduje się wstrętne, niezdrowe, bezwartościowe papu za 0 pkt

wiesz co jesz


Jakość

Gra jest bardzo ładnie wydana, trwała, przemyślana i dopracowana.

Niektóre karty wymagają dodatkowych wyjaśnień ze strony rodziców, ale to akurat uznałabym za zaletę – chodzi przecież o wywołanie tematu i pogadankę np. dlaczego jogurt naturalny, świeża brzoskwinia i musli to zdrowsze drugie śniadanie niż słodzony jogurt malinowy z precelkiem


Cena

Gra nie jest droga, kosztuje niecałe 30 zł. Możecie ją kupić na przykład TUTAJ.


Uważam, że to rewelacyjny, zupełnie bezbolesny sposób, aby wpoić dzieciom podstawy zdrowego odżywiania. Nawet tym najmłodszym. Dzięki tej grze przekonaliśmy Syna do ciemnego pieczywa, ograniczyliśmy słodycze do minimum i zaszczepiliśmy wstręt do fast-foodów… a to dopiero początek!
Miłego dnia!
.Renia-podpis

.


Na koniec dorzucę jeszcze kilka kadrów naszej rozgrywki Cmok!

wiesz co jesz

wiesz co jesz

wiesz co jesz


Jeśli spodobał Ci się ten tekst, podziel się nim ze znajomymi, klikając niebieski guziczek poniżej 
Dziękuję!


Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)