Moja (wyboista) droga mleczna
Zastój pokarmu, zatkany kanalik mlekowy – jak przeżyć to cholerstwo i nie przestać karmić piersią?


Jeśli na czymkolwiek się znam w tej wielkiej niewiadomej zwanej macierzyństwem, to właśnie na zastojach pokarmu w piersiach. Wąska specjalizacja, nie ma co!

Przez ostatni rok średnio dwa razy w miesiącu przytrafiała mi się ta bardzo nieprzyjemna dolegliwość. Mam więc za sobą kilka konsultacji z doradczynią laktacyjną i kilkadziesiąt zastojów, przy czym za każdym razem udało mi się zwalczyć to paskudztwo, odetkać kanaliki i nie doprowadzić do zapalenia piersi. A przede wszystkim – nie zrezygnować z karmienia pomimo tej wyboistej mlecznej drogi. Można powiedzieć, że „Zatkany Kanalik” to moje drugie imię! Dlatego dziś podzielę się z Wami moimi sprawdzonymi sposobami na te nieprzyjemne dolegliwości: zatkane ujście kanalika mlekowego oraz zastój pokarmu wewnątrz piersi.


Przyczyny

Geneza obydwu dolegliwości jest podobna. Winowajcą może być jeden lub kilka z poniższych czynników:

• nieprawidłowe przystawianie dziecka i/lub niewystarczająco opróżniana pierś (zdarza się zarówno karmienia, jak i odciągania pokarmu laktatorem)

• odwodnienie mamy karmiącej piersią

• zmęczenie i/lub stres (podobno zastój pokarmu, to jeden z pierwszych objawów, że mama jest przemęczona)

• niewygodna bielizna lub inny ucisk (np. nieodpowiednia pozycja podczas nocnego karmienia piersią)

• uderzenie piersi, np. przez skaczące po matce dzieciaki – to również było u nas grane ;)

Krótko o mojej historii: starszego syna karmiłam piersią równo 2,5 roku i w tym czasie zastój przytrafił mi się zaledwie raz czy dwa. Natomiast w przypadku córki, którą karmię rok, przytrafia mi się średnio dwa razy w miesiącu! Przyczyną ewidentnie jest stres, ponieważ zastoje pojawiają się ZAWSZE po tym, jak jedziemy gdzieś z Irenką autem. Jak wspominałam w tym poście na Facebooku, nasza córka bardzo źle znosi jazdę samochodem. Próbuję się do tego zdystansować, jakoś to sobie zracjonalizować, ale piersi reagują po swojemu. Żyją własnym życiem Ja zresztą też nie daję rady, potwornie współczuję Córeczce i stresuję się na samą myśl nawet o krótkim dojeździe, nie wspominając nawet dalszej podróży.

Kilka razy zdarzyło się również tak, że córka miała wyjątkowo trudny dzień, dużo marudziła (ze względu na ząbkowanie, skoki rozwojowe etc.), cały dzień spędzałyśmy przytulone, a kolejnego dnia budziłam się już z zastojem.

Częste zastoje przy drugim dziecku mogą wynikać również z przemęczenia. Od kilku miesięcy pilnuję, aby mieć czas dla siebie. Jeden lub dwa razy w tygodniu zostawiam dzieciaki z Mężem i SAMA wychodzę na 2 godzinki. Nie wiem czy to mało, czy dużo, tak czy siak w tej chwili na więcej nie mogę sobie pozwolić. Staram się odpoczywać, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy, bo więcej dzieci, to więcej obowiązków.


Jak rozpoznać zastój pokarmu?

Pamiętacie jak zbudowana jest pierś? Gruczoły mleczne (nr 3 na poniższym schemacie) mają kształt płatów przypominających gruszki. Podczas zastoju pokarmu jedna lub kilka z tych „gruszek” nie opróżnia się – jest  twarda, bolesna, można wyraźnie wyczuć ją w głębi piersi. Z czasem zatkany obszar piersi jest przepełniony mlekiem (paradoksalnie zastój utrudnia wypływ pokarmu), obrzmiały, może być zaczerwieniony, a ból się nasila – boli jak cholera! O spaniu na brzuchu można zapomnieć… a tak lubię najbardziej!

boląca pierś

Źródło: Wikimedia Commons


Jak rozpoznać zatkany kanalik mlekowy?

Na powierzchni brodawki sutkowej pojawia się pęcherzyk, biały lub lekko żółty. Pojawia się ból, zwłaszcza na początku karmienia (to ból zbliżony do tego w pierwszych dniach karmienia, kiedy brodawki się „hartowały”).

Tak naprawdę te dwie dolegliwości niewiele się różnią: zatkane ujście kanalika mlekowego to zastój pokarmu ulokowany tuż pod skórą. „Korek” z mleka może być albo w głębi piersi, albo na powierzchni brodawki. 

Nieleczony zastój pokarmu lub zatkany kanalik mogą doprowadzić do zapalania piersi, a nawet ropnia wymagającego zabiegu chirurgicznego, więc warto działać szybko i skutecznie.


Skuteczne sposoby na zastój pokarmu i zatkany kanalik

• Przystawiać dziecko jak najczęściej, najlepiej w pozycji bródką dziecka w kierunku zastoju.
Jeśli wymaga to np. pozycji do góry nogami, to można położyć dziecko na pleckach i nachylić się nad nim. Czasem pomaga też pozycja odwrotna, tzn. noskiem w kierunku zastoju – najważniejsze, aby przystawiać dziecko w linii, w której znajduje się przepełniony fragment piersi.

• Pić wodę – dużo i regularnie (również profilaktycznie, gdy zastój minie).

• Ogrzewać miejsce zastoju termoforem lub prysznicem.

• Robić okłady ze zgniecionych liści kapusty.

• W przypadku zatkanego ujścia kanalika – smarować brodawki olejem kokosowym (lub innym pielęgnacyjnym), a przed karmieniem przykładać do brodawki ciepły kompres: 2 łyżki sody oczyszczonej + pół szklanki wody.

• Można spróbować suplementacji lecytyny, choć nie ma badań potwierdzających skuteczność tej metody (więcej na ten temat przeczytacie u Hafiji – mojego guru w temacie kp ♥).

• Aby nie skończyło się zapaleniem piersi, profilaktycznie warto pić napar z szałwii, która działa przeciwzapalnie i/lub co 8 godzin łykać ibuprofen. W przypadku gorączki powyżej 38°C wskazującej, że zapalenie piersi jednak się rozwinęło – jak najszybciej udaj się do przychodni lub szpitala po antybiotyk.

• Ostatnia deska ratunku, w moim odczuciu najskuteczniejsza: poprosić o pomoc męża :) Dziecko nie zawsze chce być karmione w nietypowej pozycji (brodą w kierunku zastoju), a mężem o wiele łatwiej pokierować Większość Panów nie będzie miało nic przeciwko, ale nawet jeśli trafi się partner z obiekcjami – niech się przełamie i pomoże! Karmienie dziecka piersią i zdrowie jego mamy leży w interesie całej rodziny.


Czego NIE robić?

• W sieci krążą domowe sposoby radzenia sobie z zatkanym kanalikiem, polegające na przekłuciu bądź wydłubaniu „korka” sterylną igłą (a następnie dezynfekcji brodawki). Nie róbcie tego! Gruczoł mleczny to nie butelka wina! Tego „korka” nie da się odetkać ot tak, wydłubać czy wyskrobać (brrr!). Ma on strukturę zbliżoną do delikatnej, otaczającej go tkanki, więc traktując go igłą, drapiąc, dłubiąc w tym miejscu możesz tylko pogorszyć sprawę. O wiele bezpieczniej jest poprosić lekarza lub doradcę laktacyjnego o maść sterydową, która rozpuści zatkane ujścia kanalików i przyda Ci się w przyszłości, jeśli problem powróci.

• Czasem zalecany jest również masaż piersi, ale w innych źródłach znalazłam informację, że może on tylko pogorszyć sprawę. Tak czy siak ból przy zastoju jest tak silny, że masaż w ogóle nie wchodzi w grę.

• Zdania na temat diety również są podzielone: niektóre źródła podają, że podczas leczenia warto odstawić nabiał, zwłaszcza masło, śmietanę i tłuste mleko.


boląca pierś


Leczenie farmakologiczne i grzybica piersi

W zeszłym roku zatkane kanaliki tak dały mi popalić, że nie obyło się bez kilku wizyt u doradcy laktacyjnego i leczenia farmakologicznego. Problem ciągnął się przez kilka tygodni. Dostałam receptę na maść Pimafucort, którą smarowałam brodawkę jednej z piersi. Jak to działa? Jak wyjaśniła mi doradczyni laktacyjna, to trzyskładnikowa maść, zawierająca:
• steryd, który stopniowo rozpuszcza „korki” powstałe podczas zastoju,
• antybiotyki, które zwalczają ewentualną grzybicę brodawek.

Doradczyni laktacyjna wyjaśniła mi, że czasem trudno odróżnić zatkane ujścia kanalików mlekowych (zwłaszcza, gdy jest ich wiele) od grzybicy.

Dziewczyny, ja wiem, że „grzybica piersi” brzmi paskudnie. Pocieszające jest to, że NIE jest ona skutkiem braku higieny osobistej. Po prostu w pewnym wieku dziecko zaczyna raczkować, brać do buzi różne paprochy, a potem przenosi je na nasze piersi podczas karmienia. Grzybica brodawek może mieć również związek z pleśniawkami w buzi dziecka.

A brodawka piersi to doskonałe środowisko do rozwoju grzybicy: jest ciepło, jest wilgotno, przytrafiają się różne mikroskaleczenia. Podobnie jest, kiedy piersi dotyka wilgotna wkładka laktacyjna – ja nie używam wkładek, nie mam takiej potrzeby, ale jeśli je stosujecie, warto wymieniać je często na suche.

Nie ma się czego wstydzić, tylko wyleczyć i zapomnieć! Więcej na temat grzybicy brodawek i pleśniawek u dziecka możecie poczytać na stronie mlecznewsparcie.pl.


Wyboista droga mleczna

Zwykle mówi się o trudnościach występujących na początku karmienia piersią: o problemach z odpowiednim przystawieniem dziecka, o płaskich lub wklęsłych brodawkach, o „braku” pokarmu, o bólu, braku wiary we własne siły lub braku wsparcia laktacyjnego.

Nawet kiedy uda się rozkręcić laktację, nawet kiedy produkcja ruszyła już pełną parą, również mogą pojawić się problemy, o których mówi się o wiele mniej: zatkane ujście kanalika mlekowego, zastój, zapalenie piersi, ropień. To nic przyjemnego, jednak nie warto z ich powodu zniechęcać się do karmienia. Jeśli lekarz powie Ci, że z tego powodu powinnaś przerwać karmienie – poszukaj innego!

Przyznaję, że walka z nawracającymi zastojami mleka jest upierdliwa. Jednak nie zamierzam z tego powodu przerywać karmienia, ani mi to w głowie! Za bardzo mi na nim zależy. Romka karmiłam równo 2,5 roku, Irenkę chciałabym karmić co najmniej 2 lata, a potem się zobaczy Obok macierzyńskiej miłości, karmienie to najlepsze, co mogę podarować moim dzieciom.


Karmienie piersią jest dla mnie ważniejsze, niż cokolwiek innego

Nie tylko ze względu na korzyści zdrowotne, nie tylko ze względu na ogromną wygodę (zawsze powtarzam, że karmienie piersią jest dla leniwych i zapominalskich ;)), ale także ze względu na mój emocjonalny stosunek do karmienia. To jedyny punkt wymarzonego planu porodu, który udało mi się zrealizować, kiedy rodziłam Romka. Przy drugim porodzie byłam już większą realistką i choć marzenia pozostały, to psychicznie przygotowałam się, że nie musi być to „poród idealny”.

Tyle mojej historii, Kochane Teraz oddaję Wam głos w komentarzach! Czy miałyście jakieś problemy podczas karmienia piersią? Jeśli jak, to jakie? Gdzie uzyskałyście pomoc?


Trzymajcie się!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dziękuję!


Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • ania

    Tez mialam problemy z karmieniem,coreczka nie umiala zlapac sutka, w szpitalu przychodzily polozne pomagaly, ale bez tezultatu, po 12 godzinach podaly butelke. Mialam ogromne poczucie winy, walczylam caly czas, karmilam piersia I dokarmislam butelka, 8 miesiecy mi zajelo, zeby przejsc calkowicie na piers I teraz jestem dumna z siebie, ze dalam rade, ze nie zrezygnoealam chociaz bylo tak ciezko, to bylo warto. Karmienie piersia to najpiekniejsza rzecz na swiecie!!

  • e-milka

    Moglabym sie podpisac pod zdaniem: „karmienie piersia to jedyny punkt wymarzonego planu porodu, ktory udalo mi sie zrealizowac”. Wprawdzie nie mialam planu, ale „jasne” bylo, ze urodze naturalnie. Po cesarce uczepilam sie kp jak tej ostatniej deski ratunku. Dlatego tak trudno bylo mi z niego zrezygnowac nawet kiedy w wyniku komplikacji po cc musialam brac antybiotyki. A mogloby byc tak pieknie, prawda?

    • Ja też za pierwszym razem widziałam poród w różowych barwach i po pierwszym porodzie musiałam długo to wszystko odchorować, rozpracować i przetrawić w głowie. Tak naprawdę dopiero druga ciąża i narodziny Irki pozwoliły mi rozprawić się z przykrymi wspomnieniami – paradoksalnie, bo pomimo starań druga ciąża nie zakończyła się VBAC tylko planowanym cc na zimno.

  • Nie miałam takich problemów z karmieniem jak Ty, ale uwielbiam Cię za takie długie kp i przybijam Ci piątkę! Też starszaka karmiłam 24 m-ce, do porodu Ki, a ona już ponad 15 m-cy na piersi. I zgadzam się z Tobą, dla mnie karmienie piersią jest niesamowicie ważne i nie przeszkadza mi, że ktoś mówi o takich osobach jak my ‚laktacyjne terrorystki’ Cóż, u mnie też poród Jo był traumatyczny, nic nie poszło tak jak powinno, karmienie zresztą początkowo też nie, walczyłam o kp dwa miesiące (b. ciężki poród i duża strata krwi zrobiły swoje) i jest to też jedyna rzecz, z której naprawdę się cieszę jeśli o pierwsze dni i miesiące życia Jo chodzi. Z Ki poszło o niebo lepiej, poród cudo, a karmienie to czysta przyjemność i wiem, że będę za nim straaaaasznie tęskniła jak już zdecydujemy się je zakończyć.

    • Uwielbiam kp, ale nie uważam się za laktacyjną terrorystkę
      Podziwiam Cię za karmienie w ciąży i zachowaną ciągłość. Ja po karmieniu Romka czułam się trochę „wyeksploatowana”, niedożywiona itd. i musiałam sobie zrobić przerwę zanim podjęliśmy starania o Irkę (początkowo planowaliśmy 2 lata różnicy pomiędzy dziećmi, a w końcu wyszło prawie 4 lata, między innymi właśnie ze względu na długie karmienie).

  • Jadwiga Wojciechowska-Bartnik

    Miałam podobne przejścia, ale czesto zatkane kanaliki to był najmniejszy problem dotego dokuczała hiperlaktacja, zapalenia piersi i grzybica. Na zastoje/ zatkane kanaliki pomagał mi masaż szczególnie na przykład szczoteczką elektryczną tz. chodzi o wibracje. Sprostowanie pimfucort to maść 3 składnikowa steryd+antybiotyk+przeciw grzybiczna substancja, antybiotyki nie działają przeciw grzybicznie a po antybiotykoterapi grzybica dopiero może się rozwinąć wskutek wybicia naturalnej flory bakteryjnej organizmu. Szałwia oprócz działania przeciw zapalnego zmniejsza laktacje. A i odradzam spanie na brzuchu w trakcie karmienia to także może się przyczyniać do zastojów.

    • Czytałam ostatnio o hiperlaktacji na blogu http://www.wymagajace.pl/ i też się zastanawiam, czy to nie ona jest przyczyną naszych problemów. Niestety to wciąż mało popularne zagadnienie, nasza pediatra ani słowem nie zająknęła się na ten temat, pomimo ogromnych przyrostów córki.
      Dzięki za sprostowanie odnośnie Pimafucortu. Moja doradczyni laktacyjna tylko pobieżnie mi to wyjaśniła, bo stawiała na wiele starych, niewyleczonych zatkanych kanalików, więc o grzybicy tylko napomknęła.
      A propos masażu to też proponowała mi ten sposób, ale u mnie ból był tak silny, że żaden masaż nie wchodził w grę. Bolało nawet przy poruszaniu się, schylaniu itd. – to chyba dość indywidualna sprawa.

  • Kaśka

    Na szczęście nie miałam nigdy problemów nawet bólu w pierwszych karmieniach po porodzie. Mam chyba piersi ze stali Po 2. porodzie musiałam walczyć o karmienie piersią, bo córka nie umiała dobrze ssać i traciła na wadze w szpitalu. Tam oczywiście kazali podać butelkę. Walczyłam, żeby przybrała na wadze i żeby nas puścili do domu. W domu już bez dodatkowej presji i nacisków o wiele lepiej. Skorzystałam z pomocy doradcy laktacyjnego (polecam to zrobić) i już prawie od następnego dnia mała jadła sama z piersi. Bez butli i nakładek, udało się. Trafiłam na Panią Joannę, doradcy z powołania. Naprawdę warto to zrobić, bardzo wpłynęła na moją głowę, uspokoiła mnie i to bardzo mnie podbudowało.

    • Ból przy karmieniu to faktycznie sprawa bardzo indywidualna.
      Fajnie, że trafiłaś do doradcy z powołania Każda kobieta w Polsce powinna mieć taką możliwość – na pewno kp byłoby wtedy mniej frustrujące dla młodych mam.

  • Przy starszaku początki były krwawe (mam blizny do dziś) i zapelenie piersi po 6 tyg kp, ale się nie poddałam i karmiłam 3,5 roku. Z Panienką wszystko cudnie, aż do zeszłego tygodnia. Pierś obrzmiała, boląca, potem dreszcze i gorączka. Okładanie kapustą, koktajl przeciwzapalny z kapusty kurkumy i co mi tam w ręce wpadło ;P i leki przeciwgorączkowe – udało się bez antybiotyku. A myślałam, że po dwóch latach karmienia takie akcje się nie zdarzają.

  • Tuż przed porodem powiedziałam sobie tak: jeśli będę miała mleko – to stanę na głowie, by karmić, ale jeśli mi się nie uda – przeżyję i ja, i moje maleństwo. Na szczęście mleko się pojawiło. Nie znam problemów z rozkręcaniem laktacji, nie miałam problemów z bolesnością piersi i zranionymi brodawkami. U nas problem był inny: mój Mały postanowił, że pić będzie tylko, gdy ja jestem w pozycji leżącej! Ile się nakombinowałam to moje – Młodzian był stale niezadowolony. Radziłam się położnej i doradcy laktacyjnego, a moje dziecko i tak miało swoje do powiedzenia – w każdej innej pozycji wypijał tylko trochę, nigdy nie najadł się w pełni. Ale zaakceptowałam ten fakt i da się z tym funkcjonować, nawet nie jesteśmy przykuci do łóżka na co dzień
    Zatkany kanalik złapał mnie z zaskoczenia – po 8 udanych miesiącach karmień. Zapewne była to wina poduszki, do której zawsze się przytulam, a która musiała jakoś pierś ucisnąć. I gdyby nie Hafija – chyba przestałabym karmić (pediatra absolutnie zakazała mi karmić Małego, bo miałam stan podgorączkowy). Na szczęście nie posłuchałam. Stosowałam się do rad Hafiji i przeszło.
    Przyznaję również, że musiałam pomóc sobie igłą, ale pamiętam, że Hafija pisała, że można. Delikatnie i powoli.
    Niedługo minie rok mojej przygody z karmieniem piersią i mam nadzieję, że potrwa ona znacznie dłużej!

Inline
Inline