8 ważnych aspektów rozwoju. Twoje dziecko wspina się na meble? Nie powstrzymuj go!


Niespełna roczny niemowlak to bardzo zajęty młody człowiek. Wulkan energii, który niezmordowanie eksploruje otoczenie. Raczkuje, staje przy meblach i trenuje pierwsze kroki – bokiem, a potem już bez trzymanki. W kółko powtarza te same czynności: siada, wstaje, klęka, kuca, a także… wspina się na meble.

To pierwsza w życiu dziecka „faza” na wspinanie. Kolejna wystąpi u kilkulatka i jest równie ważna.

Tytuł tego wpisu mógłby równie dobrze brzmieć: Nie bloguję, nie jem i nie śpię, bo pilnuję córki, która stoi na parapecie i wali w szybę! Moje dziecko ciągle się wspina, a ja mu nie zabraniam. Dlaczego odpuściłam? Dlaczego przestałam powstrzymywać dzieci przed wspinaniem się?

– Bo się nie da! – odpowie część z Was.
– Dla ich dobra! To przecież ważny element rozwoju ruchowego – zakrzyknie reszta. I wszyscy będziecie mieć rację!

Na forach internetowych znajdziecie setki postów autorstwa zmęczonych mam, które nie wiedzą, jak wytłumaczyć wspinającym się na meble dzieciom, że „nie wolno”. Dziecko wspina się na kanapę, stół, parapet, mama je zdejmuje, ono znów się wspina, ona znów zdejmuje – i tak w kółko, kilkanaście razy, przez kilkanaście minut. Dziecko nie rozumie, że „nie wolno”. Raczej pomyśli sobie:

– O, dzięki za pomoc, mamo. Mogę znów zacząć moją ulubioną czynność!

Zakazy nic nie dadzą. Zresztą i tak nie mam ochoty zakazywać tych wspinaczek, bo dostrzegam w nich głębszy sens. Kiedy Romek był mały, również odpuściłam, choć bardziej pod wpływem matczynej intuicji, niż rzetelnej wiedzy. Dziś już tę wiedzę posiadam i chętnie się nią z Wami podzielę. Gdy pewnego pięknego dni Wasze dzieci również zaczną się wspinać, a jakaś troskliwa dusza zacznie suszyć Wam o to głowę, zaczniecie sypać argumentami jak z rękawa


8 cech, które dziecko rozwija podczas wspinania się

Wszystkie te elementy ćwiczy niemowlę, które wspina się po raz pierwszy w życiu, a następnie kilkulatek, który doskonali tę umiejętność na placu zabaw.


1.

Duża motoryka – pracują mięśnie całego ciała dziecka.


2.

Mała motoryka, która w przyszłości (wraz z koordynacją oko-ręka) będzie niezbędna do wszystkich czynności manualnych: jedzenia, rysowania, pisania itd. Podczas wspinaczki mała dłoń chwyta za krawędź stołu, krzesła, parapetu, ściąga obrusy i narzuty – pomaga się podciągnąć, podeprzeć.


3.

Dążenie do celu, wytrwałość i wiara we własne siły


4.

Ruchy naprzemienne – podczas wspinania dziecko wykonuje ruchy naprzemienne obydwu stron ciała, podobnie jak podczas nauki czworakowania. Ciężar ciała opiera się na przemian na jednej rączce i przeciwległej do niej nóżce. Podczas tych ruchów symetrycznie wzmacniają się mięśnie całego ciała, odpowiedzialne m.in. za zdrowy kręgosłup i prawidłową postawę. Ponadto dzięki ruchom naprzemiennym tworzą się połączenia nerwowe między półkulami mózgu: lewą (logiczną) i prawą (twórczą). Jest więc to trening nie tylko fizyczny, ale również umysłowy.


5.

Układ przedsionkowy, czyli zmysł równowagi, który pomaga koordynować ruchy ciała, odróżniać kierunki (góra i dół, prawo i lewo) oraz szacować odległość.


6.

Układ proprioceptywny – dzięki któremu bez patrzenia wiemy, jak ułożone są nasze kończyny Układ ten jest odpowiedzialny za informacje o ułożeniu części własnego ciała (dostarczane do mózgu z mięśni i ścięgien) oraz tzw. czucie głębokie. Podobnie jak układ przedsionkowy pomaga koordynować ruchy ciała. Ponadto jest niezbędny do prawidłowej regulacji napięcia mięśniowego, a także wyższych czynności umysłowych.


7.

Praksja, czyli planowanie motoryczne – zdolność zaplanowania i wykonania złożonych, zamierzonych czynności.


8.

Orientacja w przestrzeni – ocena odległości i rozwój zmysłu matematycznego, który według Marii Montessori rozwija się już między 3 a 6 rokiem życia i obejmuje znacznie więcej niż tabliczkę mnożenia, rachunek prawdopodobieństwa i całki

Tym sposobem dotarliśmy do pedagogiki montessoriańskiej oraz pojęcia faz wrażliwych w rozwoju dziecka.


Montessori i fazy wrażliwe
w rozwoju dziecka

W pierwszym akapicie nie bez przyczyny użyłam słowa „faza” .

Faza wrażliwa to występujący u dziecka okres największego potencjału rozwojowego danej funkcji (psychicznej lub fizycznej), który umożliwia jej wykształcenie w jak najpełniejszy sposób. Inne określenia dla fazy wrażliwej to okres wrażliwy, okres krytyczny lub okno możliwości.

Dziecko jest wówczas maksymalnie skoncentrowane na danej czynności, interesuje się tylko jednym elementem ze środowiska zewnętrznego, z wyłączeniem pozostałych. Pojawiają się wówczas wyjątkowo silne predyspozycje do opanowania danej dziedziny, zmysły są wyostrzone i w określony sposób współpracują z mózgiem.

Aby przyswoić określone umiejętności, dziecko musi je wielokrotnie powtarzać, jednak w fazie wrażliwej przychodzi to lekko i naturalnie. Efekty wynikają z wewnętrznej potrzeby i głodu wiedzy, a nie z mozolnej pracy.



Dziecko, które się wspina, jest w fazie wrażliwej na ruch. Niektóre punkty są ze sobą ściśle powiązane. Rozdzielanie ich być może nie ma większego sensu, jednak za pomocą powyższej listy chciałam przedstawić, jak wiele korzyści dziecko wynosi z pozornie „bezsensownej” wspinaczki.

Faza wrażliwa na ruch trwa od urodzenia do około 4,5 lat, lecz dzieli się na pomniejsze aspekty motoryczne – właśnie takie jak wspinanie, bieganie, balansowanie (duża motoryka) czy np. chwyt pęsetkowy lub koordynacja ręka-oko (mała motoryka).

Pozostałe fazy wrażliwe dotyczą m.in. mowy, pisania i czytania, liczenia, porządku, relacji międzyludzkich, itd.


Co się stanie, gdy zignorujemy fazę wrażliwą i zabronimy dziecku zaspokojenia jego potrzeby poznawczej?

• Dziecko będzie sfrustrowane, rozdrażnione, płaczliwe.

• W przypadku wspinania i fazy wrażliwej na ruch, nieprawidłowy rozwój układu proprioceptywnego i przedsionkowego będzie skutkował trudnościami w nauce. Dziecko może bardzo mocno trzymać ołówek, a podczas pisania mieć trudności w oddzielaniu pracy rąk od pracy tułowia – to tylko jeden z wielu przykładów.

• Odbierzemy dziecku szansę na optymalny rozwój. Pozbawimy dziecko możliwości nauki w idealnym dla niego momencie.


Fazy wrażliwe trwają tylko przez jakiś czas. To najlepszy moment na naukę danej czynności. Oczywiście później również będzie okazja ją opanować – z badań wynika, że dziecko jest w stanie nadrobić rozwój niemalże na każdym polu (z wyjątkiem rozwoju emocjonalnego). Jednak jeśli coś przeszkodzi dziecku będącemu w fazie wrażliwej, nigdy później nauka wspinania, pisania czy mowy nie przyjdzie mu z taką lekkością. W fazie wrażliwej dziecko chłonie wiedzę jak gąbka. Kieruje niem głód poznawczy, paląca potrzeba opanowania konkretnej umiejętności lub nabycia konkretnej wiedzy.


Wszystko w swoim czasie – nie porównujmy dzieci!

U każdego dziecka fazy wrażliwe występują w innym momencie, a czasem również w innej kolejności. To dlatego porównywanie osiągnięć niemowląt w zbliżonym wieku jest totalnie bez sensu. To również dlatego w placówkach montessoriańskich dzieci mogą samodzielnie wybierać sobie pomoce dydaktyczne i uczyć się tego, co je w tym momencie najbardziej interesuje.

Zgodnie z ideą faz wrażliwych, każde dziecko ma swój wewnętrzny plan rozwoju. Wystarczy, że my-dorośli, po prostu NIE BĘDZIEMY PRZESZKADZAĆ dziecku w jego realizacji. Ten postulat pojawia się zarówno w pedagogice Marii Montessori, jak i w filozofii rodzicielstwa bliskości.



Moje dzieci też przechodziły tę „fazę na wspinanie” w różnym wieku – Romek kilka miesięcy później od Irki. Wiedziałam, że ten etap nastąpi, choć nie spodziewałam się, że tak prędko. Irka (w rodzinie zwaną również Mysią) poczuła niedawno palącą potrzebę alpinistycznych wyczynów. Nie ma na nią mocnych. Wspina się na kanapę, potem na jej oparcie i parapet… i już stoi w oknie, wydając radosne okrzyki w reakcji na widok za oknem. Nie wiem, co ją tak kręci, bo chyba nie blokowisko?


Jak uchronić malucha przed upadkiem?

Bardzo podoba mi się idea życia rodzinnego na luzie. Jednak jest jedna rzecz, której nie odpuszczę: bezpieczeństwo.

Nie ma sensu zakazywać dziecku wspinaczki – to już ustaliliśmy Odwracanie uwagi pomaga, ale tylko na chwilę. Nie da się całkowicie przemeblować domu, pozbywając się wszystkich mebli służących dziecku za cel. Jednak można spróbować poprzestawiać meble tak, aby usunąć największe zagrożenia, choć przy małym metrażu (takim jak nasz) inny układ mebli okazuje się albo niemożliwy, albo totalnie niepraktyczny. Pozostaje odpuścić i cieszyć się, że dziecko dobrze się rozwija

Niezależnie od wszystkiego należy uczyć dziecko schodzenia tyłem z wysokości. Minie trochę czasu zanim się nauczy. Irka najpierw nauczyła się wchodzenia na nasze łóżko, a około miesiąc później schodzenia tyłem. Jednak opanowanie tej umiejętności nie wystarczy – nadal ją asekuruję, bo potrafi się wspiąć naprawdę wysoko. Dzisiejsze zdjęcia też robiłam z duszą na ramieniu, pomimo że mąż i syn dzielnie asekurowali córkę. Upadek z parapetu, stołu albo z kuchennej wyspy (na twarde płytki!) z pewnością źle by się skończył.


Irka na kuchennej wyspie.

…tylko jak tu zejść?


A poza tym, co zrobisz? Nic nie zrobisz! Ja też nic nie robię, najwyżej sobie powzdycham

Cierpliwie asekuruję Irkę, która odstawia na parapecie piruety.  Tkwię przy tym oknie,  a gdy z okna bloku na przeciwko trafi mnie spojrzenie przerażonej sąsiadki, uśmiecham się uprzejmie. Fakt, dziecko robi przedstawienie na parapecie, ale skoro obok stoi czujna matka, to jeszcze nie powód, aby dzwonić po straż pożarną ani opiekę społeczną.

Każdy maluch realizuje swój własny, płynący z wewnątrz plan rozwoju. Wystarczy, że nie będziemy mu przeszkadzać (jednocześnie dbając o jego bezpieczeństwo). Studiowałam ochronę środowiska, w tym biologię, chemię i pedagogikę (mogę uczyć w szkole przyrody, ale skończyło się na praktykach). Chcąc nie chcąc wychowując dzieci patrzę na nie przez pryzmat tych dziedzin. To bardzo pomaga rozwiązywać różne rodzicielskie dylematy. Warto odpuścić i zaufać naturze, która ukształtowała rozwój dziecka zachwycająco mądrze i logicznie. 

Jeśli do tej pory robiłaś wszystko, aby powstrzymać dziecko od wspinaczki lub jakiejkolwiek innej czynności, na którą się „uparło”, pomyśl o montessoriańskich fazach wrażliwych. Odpuść i nie martw się – dziecko nie wytknie Ci za kilka lat braku konsekwencji

Trzymajcie się!
.Renia-podpis
.

Polub blog na Facebooku, wrzucam tam fajne rzeczy
i informuję o nowych wpisach ↓


Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz
lub udostępnisz ten tekst



Kocham te moje potwory!

dziecko wspina się na meble


Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline