Pan Przedszkolanek. Mężczyzna w przedszkolu – jesteś za czy przeciw? Mama
Okiem rodzica o nauczycielu wychowania przedszkolnego płci męskiej. Skoro powierzamy opiekę nad dzieckiem mężczyźnie – jego Tacie, to dlaczego nie Panu Przedszkolankowi?


Nauczyciele-mężczyźni stanowią mniejszość. Zazwyczaj uczą przedmiotów ścisłych, informatyki lub wychowania fizycznego. A nauczyciel płci męskiej w przedszkolu lub żłobku to już prawdziwa rzadkość!


Nauczyciel wychowania przedszkolnego

Prawidłowe nazewnictwo to oczywiście nie żaden „pan przedszkolanek”, lecz „nauczyciel wychowania przedszkolnego”. Profesja na tyle zdominowana przez kobiety, że pojawił się problem językowy ze znalezieniem jej męskiego odpowiednika. To tylko pogłębia przekonanie, że jest to zawód wstydliwy, niemęski, czasem wręcz traktowany z pogardą.

Jednak moim zdaniem to właśnie Pan Przedszkolanek jest najbardziej męskim zawodem. Bo żeby nim zostać, mężczyzna musi mieć prawdziwe jaja i totalny brak kompleksów! :)


Pedagog z powołania

Zresztą spójrzmy na to inaczej: przyjmijmy, że nauczyciel wychowania przedszkolnego to zawód „typowo kobiecy”. Być może część kobiet trafia tam, bo nie mają innego pomysłu na siebie. Praca w przedszkolu wydaje im się całkiem przyjemna, co nie znaczy, że za ich decyzją stoi pasja i powołanie.

Natomiast jeśli w tym babińcu zabłąka się facet, jest duża szansa, że będzie to mężczyzna, który świadomie wybrał ten zawód, postępując wbrew utartym schematom. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że jest to nauczyciel z powołania, zafascynowany pracą z dziećmi.

A jako matki doskonale wiemy, że praca z dziećmi to nie przelewki. To nie różowo-błękitna sielanka, tylko ogromne wyzwanie, skok ze spadochronem i codzienna orka ;)

pan-przedszkolanek-02


Pani i pan jak mama i tata

Nasz Syn chodzi to przedszkola w Warszawie, ale nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła jak sytuacja wygląda w krajach skandynawskich ;) Zgodnie z podejściem skandynawskim, dzieci powinny być wychowywane przed nauczycieli obojga płci, tak jak jest w rodzinie. Tak jak w domu jest mama i tata, tak w przedszkolu pani i pan. Moim zdaniem z takiego układu płyną trzy podstawowe korzyści:

Po pierwsze: nauczyciel płci męskiej jest swojego rodzaju mentorem, zwłaszcza dla chłopców, którzy potrzebują pozytywnego męskiego wzorca.

Po drugie: mężczyzna ma również bardzo ciekawe spostrzeżenia w kwestiach wychowawczych. Jego podejście do dzieci jest inne, niż podejście kobiet. Inne, ale nie gorsze.

I po trzecie: obserwując Waszych mężów i partnerów z pewnością zauważyłyście, że mężczyźni mają inne pomysły na zabawy z dziećmi. Są to często zajęcia, które wymagają siły fizycznej, energii, umiejętności konstrukcyjnych, kreatywności – takiej w męskim wydaniu.


Nasze doświadczenia

Już w żłobku jeden z opiekunów naszego Syna był mężczyzną. Miał fantastyczny kontakt z maluchami, poczucie humoru, energię, a przy okazji był ratownikiem medycznym, co dodatkowo zwiększało poczucie bezpieczeństwa rodziców.

Szybko stał się ulubionym wychowawcą naszego Syna. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy przy zmianie placówki okazało się, że jednym z wychowawców grupy przedszkolnej również będzie mężczyzna. A kiedy go poznaliśmy, nie miałam cienia wątpliwości, że w krótkim czasie stanie się ulubionym nauczycielem Romka!

„Co on robi?” – dopytuje moja Mama, mając w pamięci sfeminizowane placówki, do których razem z bratem uczęszczałam w czasach PRLu. Myślała, że Pan Przedszkolanek jest kimś w rodzaju „złotej rączki”. Wykonuje drobne naprawy, zajmuje się ogrodem, zaopatrzeniem kuchni, sprawami organizacyjnymi i tak dalej. Otóż nie. Te wszystkie sprawy załatwia inny pracownik. A Pan Przedszkolanek zajmuje się dziećmi, jest ich nauczycielem, wychowawcą, a czasem – najlepszym przyjacielem.

Kiedy tylko mam taką możliwość, uwielbiam patrzeć jak dzieci rewelacyjnie się dogadują i bawią ze swoim wychowawcą. Uwielbiam też słuchać relacji Romka. Czuję radość i wzruszenie, bo właśnie takiego dzieciństwa zawsze pragnęłam dla mojego Syna!


Pan Przedszkolanek nie zastąpi ojca

I nie, nie jestem zazdrosna o przyjaźń syna z przedszkolnym nauczycielem. Mój mąż też nie. To byłoby absurdalne. Syn i tak najbardziej lubi spędzać czas z nami i tak będzie zawsze. Cieszymy się, że w przedszkolu może spędzać czas prawie równie przyjemnie.


Pozytywny męski wzorzec

Na przestrzeni kilku ostatnich pokoleń wychowanie dzieci przestaje być domeną kobiet. I tak jak w rodzinie niezwykle ważna jest rola taty czy dziadka, tak cieszę się, że w przedszkolu możemy liczyć na nauczyciela płci męskiej.

Nauczyciel wychowania przedszkolnego to kolejna szansa (po tacie i dziadku), aby pokazać naszym dzieciom jak zachowuje się opiekuńczy, dobry i zrównoważony mężczyzna. Tylko poprzez dobry przykład uda nam się wychować synów na zaangażowanych ojców, a córki na kobiety, które będą potrafiły wybrać odpowiedniego partnera.

Popatrzcie na swojego męża, partnera, ojca Waszych dzieci. Czy z góry spisałybyście go na straty, stwierdzając, że jest beznadziejnym ojcem i cały ciężar wychowania dzieci spadnie na Wasze barki? Czy z góry założyłybyście, że jest tak emocjonalnie okaleczony, że nie potrafi otoczyć rodziny opieką, okazać uczuć żonie i dzieciom?

Tak samo nie warto ulegać stereotypom na temat mężczyzn-pedagogów. Przypomnijcie sobie Janusza Korczaka – nikt nie rozumiał dzieci tak dobrze jak on! Zresztą prekursorem wychowania przedszkolnego również nie była kobieta, lecz niemiecki pedagog, Friedrich Fröbel, który założył pierwsze przedszkole w 1837 roku.


Stereotypy i podejrzenia

Dzieci nie widzą najmniejszego problemu w tym, żeby w przedszkolu zajmował się nimi mężczyzna. Gorzej wygląda ta kwestia wśród dorosłych. To swego rodzaju tabu.


Spotkałam się z bardzo krzywdzącymi stereotypami i totalnie nieuzasadnionymi podejrzeniami pod adresem mężczyzn pracujących w tym zawodzie. Że z takim facetem coś nie tak, że strach takiemu powierzyć opiekę nad dzieckiem – a nuż pedofil? Moim zdaniem to bardzo niesprawiedliwe insynuacje.


Fenomen czy normalność?

Wyrzucam sobie, że ja również traktuję Pana Przedszkolanka jak fenomen i ekstrawagancję. Chciałabym dożyć czasów, kiedy mężczyźni w przedszkolu czy żłobku nie będą nikogo dziwić.

Nie warto ulegać stereotypom utartym przez kilkaset lat! Mężczyźni pracujący jako nauczyciele wychowania przedszkolnego skutecznie udowadniają, że jest tu miejsce dla obojga płci.

To powinna być nowa norma – co najmniej jeden nauczyciel płci męskiej w każdej grupie przedszkolnej, a najlepiej pół na pół. Dzieci naprawdę na tym skorzystają! Mężczyzna w przedszkolu to prawdziwy skarb, niestety wciąż niedoceniany.

Co sądzicie o obecności mężczyzny w przedszkolu, w roli nauczyciela? Czy w przedszkolach Waszych dzieci zdarzają się wychowawcy płci męskiej? Jak dzieci na nich reagują? Dajcie znać w komentarzu.

Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz lub udostępnisz 
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dziękuję! :)



Kiedy przepłacasz za „eko" żywność? Poznaj Czystą 15-kę i Parszywą 12-kę warzyw i owoców
15 wyjątkowych książek dla dzieci o przyrodzie. „Co kryje las?” - książka z efektem wow!

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Generalnie, to jeśli człowiek jest wychowawcą/ pedagogiem z powołania i naprawdę ma serce do tej pracy, to płeć jest nieważna. Faktycznie przyzwyczajeni jesteśmy, że w przedszkolu pracują panie, ale najważniejsze jest podejście do pracy z dziećmi, równie dobrze może być pani przedszkolanka, która go nie ma i pan przedszkolanek (?), który się sprawdza w tej pracy.

  • U nas w przedszkolu (i w pozostałych w mieście) same panie, a szkoda, bo ja również myślę, że facet w przedszkolu to skarb :)

    • Mam nadzieję, że z czasem coś się zmieni i Twoje dzieci jeszcze będą miały swojego Pana Przedszkolanka :)

  • Mój przyjaciel jest „Panem Przedszkolankiem”. Zarówno dzieci jak i ich rodzice go uwielbiają, bo widzą, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu.

  • Aleksandra Stawarz

    Przyznam, że nigdy się nie zastanawiałam dlaczego w przedszkolach nie pracują mężczyźni, ale przyznam, że to byłoby świetne, gdyby pojawiło się ich więcej. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni 😊

  • Ja przeprowadzałam u siebie wywiad z panem przedszkolankiem, a drugiego mam w domu – mój Luby był nianią, pracował w żłobku, przedszkolu, na obozach wakacyjnych więc dla mnie to nie nowość ;-)

  • Kiedyś miałam okazję przeprowadzić wywiad z dyrektorem prywatnego przedszkola, w którym była tylko jedna pani przedszkolanka, a pozostała kadra to panowie. Oczywiście rozmawialiśmy o stereotypach, które ich też dotykały. Często zdarzały się sytuacje, że rodzice przychodzili obejrzeć przedszkole przed zapisaniem dziecka i jak tylko dowiadywali się, że są tam praktycznie sami panowie, to mieli nieciekawe miny i uciekali. Przykre. Sama widzę np. po moim bracie jakie ma niesamowite podejście do dzieci. Moja Hanka jest w nim zakochana. Wszyscy nasi znajomi również uwielbiają Hankę, a ona po prostu przeda, kiedy się z nimi bawi. Serio, panowie dają radę ;)

    • Pewnie, że dają, i to jak! :)
      Zaciekawiłaś mnie tym przedszkolem, super podejście! Niestety stereotypy są krzywdzące, ale powolutku widać zmiany na lepsze.

  • Pan przedszkolanek, jak piszesz, nie zastapi ojca i nie ma tego robić ALE jest drugim mężczyzną w życiu dziecka, z którym spędza dużo czasu i ma okazję podłapać dobre wzorce! U mojej cóki w przedszkolu był Pan na stażu, młody, fajny, pełen energii i wciąż uśmiechniety-dzieciaki go uwielbiały :)

  • Mój Mąż byłby idealnym Panem Przedszkolankiem! Zatem jestem jak najbardziej za! Jeśli tylko ktoś czuje do tego zawodu powołanie? To jak najbardziej taki mężczyzna powinien się w tym realizować. Jestem pewna, że byłby o wiele lepszym opiekunem, niż kobieta, która nie ma do tego zawodu powołania…

    • Super! To też kwestia tego, czy „obce” dzieci mężczyzna potrafi traktować jak swoje. O moim mężu mogę powiedzieć wiele dobrego, ale na Pana Przedszkolanka chyba by się nie nadawał – dla naszych dzieci jest rewelacyjnym tatą, ale „obce” chyba go onieśmielają ;)

  • Magdalena

    Śliczne określenie! Pan Przedszkolanek! :)
    I ja oczywiście też uważam, że mężczyzna może być wspaniałym wychowawcą – żłobkowym jak i przedszkolnym! :) I niejednokrotnie są wręcz niezastąpieni!

  • jak najbardziej jestem za ! opiekunowie w przedszkolach na pewno by się przydali w bardziej licznej grupie
    to było by super rozwiązanie dla dzieci tak jak piszesz byłoby to odwzorowanie tego co dzieci maja w domu: mamę i tatę
    mężczyźni są częściej bardzo wyluzowani, mniej myślą, są bardziej spontaniczni i bawią się inaczej niż kobiety… pamiętam jak mój Staszek zabawiał synka zdejmowaniem i ubieraniem kaptura (dziecko miało wtedy może 3/4 m-ce) takie to niby nic a maluch za każdym razem wybuchał śmiechem
    myślę, że warto wyzbyć się uprzedzeń w stosunku do panów w przedszkolach, ale to też zależy od meżczyzn aby byli chętni podejmować się tego zajęcia

    • Pewno wielu panów boi się zaryzykować wybierając kierunek studiów. Dlatego liczę na to, że Ci którzy się zdecydowali, zrobili to z powołania i pasji.
      A z zabawami jest tak jak mówisz – widzę to na co dzień obserwując jak mąż bawi się z naszymi dzieciakami :)

  • Po tym tekście mam ochotę zamienić się w mężczyznę i iść pracować w żłobku ;) Albo przekwalifikować męża :P
    A tak serio – życzyłabym sobie, żeby w placówkach do których uczęszcza mój syn był jakiś „pan przedszkolanek” albo „żłobkowy wujek” ;) Wiem jak ważny jest męski autorytet w życiu dziecka.

    • Z tą pracą to chyba nie jest tak różowo ;) Wiele dyrektorek placówek obawia się zatrudniać mężczyzn ze względu na reakcje niektórych rodziców. Na pewno mężczyźni muszą więcej się naszukać, żeby trafić do fajnej placówki.

  • Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale rzeczywiście po przeczytaniu tego tekstu pomyślałam, że w każdym przedszkolu powinien być wychowawca-mężczyzna, bo płyną z tego same korzyści. Myślę, że mężczyźni mają trudniej w takim zawodzie ze względu na skojarzenia z pedofilią, ale to bardzo krzywdzące tak jak każdy inny stereotyp.

  • Jestem za. Moja córka miała wychowawcę w przedszkolu i było super. Zawsze wszędzie było go pełno, więcej energii i cierpliwości. Takie odniosłam wrażenie…

  • Bartłomiej Bielawiec

    Pozdrawiam z Białegostoku. Nauczyciel wychowania przedszkolnego :)

  • Ja akurat nie mam nic przeciwko. A teraz nawet w USA coraz popularniejsze jest zatrudnianie chłopaków jako opiekunki do dziecka. My w podstawówce mieliśmy za wychowawcę właśnie mężczyznę i było zarąbiście. Był stanowczy, trzymał nas twardą ręką, ale nigdy nie czuliśmy się gorzej ani mniej komfortowo.

  • Asia

    Ja bym bardzo chciała żeby moj Grzes w przedszkolu mial tez nauczyciela, ale to na pewno nie w tym mieście. Oby takich Panow bylo coraz więcej. Powinno byc haslo tak jak „dziewczyny na politechniki” to chlopaki do przedszkoli ;)

  • dietybzdety

    Wielu mężczyzn ma bardzo fajne podejście do dzieci. Łatwiej im złapać kontakt z męską frakcją grupy (tak mi się wydaje). No i te zabawy… Który mały chłopak nie chce się poczuć wielkim, znanym konstruktorem :) Po tym, co napisałaś, nie mam wątpliwości, że gdybym miała dzieci- wysłałabym je do przedszkola w którym dziećmi zajmuje się mężczyzna :)

  • Agnieszka Krupińska

    W ogóle nie miałabym nic przeciwko. Też mi się marzy, żeby w przedszkolach było więcej nauczycieli płci męskiej.

    • Pewnie kiedyś będzie, ale najpierw czeka nas walka ze stereotypami, czyli długa i wyboista droga pod prąd ;)

  • Nie widzę żadnego problemu. Serio…Przeciwnie jestem za. Oczywiście mężczyzna musiałby do siebie przekonać, tak jak kobieta. Nie widzę rozgraniczenia na płeć, raczej ze względu na kompetencje i podejście…

    • Super podejście! Masz rację, że kobieta też powinna do siebie przekonać. Niesłusznie zakładamy, że wychowawczyni zyskuje na starcie punkty i zaufanie za samą płeć, bo niestety i w tym fachu trafiają się zołzy, które powinny pracować gdzie indziej ;)

  • Katarzyna Zubkowicz

    U nas w przedszkolu córki jest dwóch panów. Jeden gra na gitarze, drugi posiada inne komptencje. Tak czy owak sprawdzają się w swych rolach:)

  • e-milka

    Miejsce akcji Niemcy: nie mielismy wyboru, przyszlismy do przedszkola i juz byli :) A tak na serio: u corki w przedszkolu, ogolnie babincu, byl jeden pan, ktory zmienial zawod na zawod „pana przedszkolanka”. Dzieciaki go uwielbialy. U syna jest panow wiecej. Wychowawca jego grupy jest przesympatycznym… gejem. Moja kolezanka z pracy, corka pokolenia 68, skomentowala: „Super, ciesz sie!”. Ale ja przez chwile sie zawahalam. Natomiast moj syn, podczas ataku „bolu istnienia” zaczal kiedys twierdzic, ze nie ma w przedszkolu przyjaciol. Zapytalam go, jaki powinien byc jego przyjaciel. „Jak Thobias*” (*imie zmienione) odpowiedzial bez wahania, czyli wlasnie ten wychowawca. Poniewaz dla mnie w przedszkolu najwazniejszy byl nie program, ale to, by dzieci dobrze sie w nim czuly, otrzymalam odpowiedz na moje watpliwosci.
    Natomiast tu tez jest dyskusja i przepisy wymagajace np. by wychowawca meski nie przebywal sam z podopiecznymi. Poznalam kiedys pewnego starszego pana, ktory wlasnie ze wzgledu na te przepisy, na stawianie znaku rownosci miedzy mezyczyzna a pedofilem, zrezygnowal z pracy na znak protestu. Bariera sa tez place – nie jest to zawod dobrze platny, a w Niemczech (Zachodnich) panuje tradycyjny podzial rol, czyli uwaza sie, ze mezczyzna powinien zarabiac wiecej.

  • akademiausmiechu.wroclaw.pl

    Super sprawa i faktycznie ma to na pewno przełożenie na rozwój dzieci. Mała liczba panów w przedszkolach i żłobkach to chyba wynik ich osobistego podejścia mężczyzn to „kobiecego zawodu”. Także Panowie, nie wstydźcie się!

  • Ewelina Rzycka

    Wciąż zazwyczaj to na mężczyźnie spoczywa rola pana domu, który utrzyma rodzinę. Praca w edukacji jest tak żałośnie płatna, że mało który facet pójdzie na 5-letnie studia, aby zarabiać ba początku 1.800 i jeszcze być pod lupą niezwykle wymagających rodziców. Co prawda mężczyzni w szkole są bardziej szanowani niż kobiety, ale autorytet nauczyciela i tak legł już w gruzach.

  • Jestem bardzo za! W przedszkolu mojego syna jest pan przedszkolanek, ale w innej grupie. za każdym razem, kiedy go widzę, rozsiewa wokół siebie super pozytywną energię, dzieci wokół niego skaczą. I szczerze mówiąc liczę na to, że we wrześniu mój młodszy trafi na tego albo innego męskiego wychowawcę.

Inline
Inline