Co robić zimą w ogrodzie botanicznym?
Co robić zimą w ogrodzie botanicznym? Czy jest sens odwiedzać go o tej porze roku?


Tylko rodzic jest do tego zdolny: z duszą na ramieniu asekuruje dzieci, wspinające się jak małe kozice na dopalaczach po ośnieżonych, śliskich skałach. Tysiąc razy zabrania im uciekać w krzaki i drugie tyle krzyczy z bezsilności, za każdym razem obiecując sobie: „nigdy więcej nie podniosę na nie głosu”. I nie wybucha, widząc jak starsze dziecko raz po raz prowokuje to młodsze, żeby weszło na zamarznięty staw. Taki rodzic spoci się i zmarznie do szpiku kości, i wróci do domu jako kłębek nerwów. I to taki pobożny kłębek, który modli się, aby ten dzień jak najszybciej się skończył. Tylko rodzic ma tę moc, żeby przetrwać miłą, niedzielną wycieczkę z dziećmi, która niespodziewanie zamienia się w hardkorową próbę cierpliwości i szkołę przetrwania w jednym. Tylko rodzic jest na tyle naiwny, że zabiera na tę wycieczkę termos z kawą lub herbatą, licząc na to, że będzie okazja ją wypić. Tylko rodzic jest w stanie obiecywać sobie „nigdy więcej!”, aby na koniec stwierdzić, że nie było tak źle. W sumie to było nawet całkiem fajnie


ogród botaniczny w Powsinie


Ogród Botaniczny PAN w Powsinie

Mieszkamy w Warszawie, niedaleko Lasu Kabackiego, więc kilka razy w roku odwiedzamy Ogród Botaniczny PAN w Powsinie. Zazwyczaj dojeżdżamy rowerami od strony Kabat, Polany Widokowej i ulicy Muchomora, ale tym razem (żeby nie zamienić dzieciaków w dwa dorodne sople lodu) dojechaliśmy autem od ulicy Prawdziwka. I to była dobra decyzja, bo jak się okazało, zimą do Ogrodu można się dostać tylko przez główne wejście.

Od 1 listopada do 28 lutego WSTĘP JEST BEZPŁATNY!

Parking również. Kasa działa tylko w oranżerii (wstęp po 5 zeta). Kawiarnia Cafe Ogród przy głównym wejściu działa, ale nie sprawdziliśmy co oferuje.



Ogród Botaniczny PAN w Powsinie

Czynny codziennie:
poniedziałek – piątek 8.30-15.30
weekendy i święta 10.00-16.00
Zimą (listopad-luty):
• bezpłatny parking i wstęp na teren Ogrodu (oprócz szklarni)
szklarnia czynna tylko w weekendy (wstęp 5 zł)
wstęp tylko od ul. Prawdziwka (główne wejście)
link do strony www Ogrodu


Co tam robić?

To jasne, że wiosną, latem i jesienią ogrody botaniczne zachwycają. Ale warto odwiedzać je również zimą! Odwiedzających jest niewielu. Ogród jest cudownie pusty, cichy i spokojny. Uśpiony i magiczny, jak Dolina Muminków pod śnieżną pierzyną.

Można docenić drzewa i krzewy iglaste, które są piękne o każdej porze roku
Można odkrywać raz po raz urocze, wąskie ścieżki, labirynty i zakamarki.
Można poszwędać się wśród malowniczych suchych badyli i sterczących krzywo tabliczek.
Można połamać sobie język, czytając łacińskie nazwy roślin.
Można opowiadać dzieciom o uśpionej przyrodzie i zbliżającej się wiośnie.
Można nawet ulepić bałwana z czyściutkiego śniegu, nie zastanawiając się czy sąsiad posprzątał po swoim psie. Same luksusy!


ogród botaniczny w Powsinie

 

Tylko rodzic jest na tyle naiwny, że zabiera na tę wycieczkę termos z kawą lub herbatą, licząc na to, że będzie okazja ją wypić… a jednak się udało!

ogród botaniczny w Powsinie

ogród botaniczny w Powsinie

ogród botaniczny w Powsinie


O oranżerii już wspomniałam. Ale przecież oranżerie są dla mięczaków!
A tak na serio, to oranżeria w Powsinie nie powala, ale można się tam ogrzać i skorzystać z WC.
Nasze dzieciaki były w oranżerii tyle razy, że już po prostu nie są zainteresowane.

Za to niezależnie od pory roku uwielbiają „Szlak górski”! Ten na zdjęciach jest w miarę bezpieczny. Trudniejsze trasy są zimą zamknięte.


ogród botaniczny w Powsinie

ogród botaniczny w Powsinie


Dzikie dzieci

Oczywiście polecam Wam gorąco zimową wycieczkę do ogrodu botanicznego (tego w Powsinie lub innego w Waszej okolicy). Ale to wcale nie był taki miły, rodzinny niedzielny spacer, jak się wydaje Na zdjęciach nie widać wszystkiego. Nie widać, że Romek nie chciał się rano przebrać i pod kurtką ma piżamę. Jak wspomniałam na początku, dzieci skakały po ośnieżonych, śliskich skałach niczym kozice na dopalaczach. Chodziły własnymi ścieżkami i uciekały nam w krzaki. A kiedy tylko zobaczyły zamarznięty staw, rzeczkę, czy strumyk, próbowały wchodzić na lód. Albo przynajmniej udawały, że zaraz to zrobią, żeby zobaczyć przerażenie na twarzy matki… i pobłażliwy uśmiech na twarzy taty

Ot, zdrowe, energiczne dzieci!


Grupa „Matki Dzikich Dzieci”

Jeśli macie ochotę, dołączcie do mojej grupy na Facebooku >> Matki Dzikich Dzieci.

Jeśli Wasze dzieci są „dzikie” (nieważne czy w sensie rekreacyjnym, czy wychowawczym), to jest to grupa dla Was!
Dzikie matki też przyjmujemy
Widzę, że Esencja dodała nawet kilku dzikich ojców
To grupa powiązana z blogiem, w której możecie pytać o wszystko – mnie i siebie nawzajem.


To tyle na dziś. Koniecznie wybierzcie się zimą do najbliższego ogrodu botanicznego! Dobrej zabawy :) A może już byliście? Albo macie inne, ulubione miejsca na zimowe wycieczki? Dajcie znać w komentarzu poniżej ↓


Miłego dnia!

Renia-podpis



Polub lub udostępnij ten artykuł:


…albo zostaw komentarz poniżej ↓
Dziękuję!




To również może Cię zainteresować:

Poprzedni wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline