Domowy kącik Montessori dla niemowlaka i przedszkolaka
Jak niewielkim kosztem urządzić w domu kącik inspirowany pedagogiką Montessori? Miejsce zabawy i edukacji, które zainteresuje malucha, zapewniając rodzicowi chwilę ciszy na pracę, ciepłą kawę albo przynajmniej na unormowanie tętna i oddechu



Miejsce

Przygotowaliśmy Irence kącik zabaw w naszej sypialni. Córka śpi z nami – teoretycznie w łóżeczku dostawionym do naszego łóżka, ale w praktyce wciąż turla się na nasz materac i wciska mi główkę pod pachę W przyszłym roku, kiedy będzie rzadziej budzić się w nocy, przeniesiemy Irkę do pokoju Romka, kupimy im piętrowe łóżko i wprowadzimy kilka innych zmian.

Jednak zanim ten moment nastąpi, pokój Romka nadal jest jego królestwem, więc chciałam stworzyć Irce oddzielny kącik. Poza tym tu mogę ją mieć na oku, kiedy krzątam się po mieszkaniu lub – od święta – siadam do komputera, który również stoi w sypialni. Piszę „od święta”, bo już wiele miesięcy temu przestałam korzystać z komputera kiedy dzieci nie śpią. Z moimi dziećmi to po prostu niemożliwe, więc wolę oszczędzić nerwów i frustracji, zarówno im, jak i sobie


Dlaczego Montessori?

Inspiracją do stworzenia Irence takiego kącika była pedagogika Marii Montessori. Nawet jeśli Montessori to kolejna moda, to ja lubię taką modę – taką, która umożliwia dziecku rozwijać się w zgodzie z jego zainteresowaniami i fantastycznie wręcz kształtować samodzielność. Natomiast jeśli rodzicom zależy przede wszystkim na tym, aby dziecko przynosiło świadectwa z paskiem, placówka Montessori nie jest dla nich odpowiednim miejscem.

Romek chodzi do bardzo fajnego montessoriańskiego przedszkola i chciałabym, aby Irenka też skorzystała co nieco z dobrodziejstw pedagogiki Marii Montessori. Już kilkakrotnie wspominałam na blogu o tej metodzie:

>> 8 ważnych aspektów rozwoju. Twoje dziecko wspina się na meble? Nie powstrzymuj go!

>> Jak nauczyć dzieci CISZY i dlaczego warto?

>> Montessori – wolność czy samowola? Czy brak kar i nagród oznacza brak granic?

>> Jak założyć kurtkę? Prosty trik, który zmieni wasze życie

>> Jak dzieci z Bullerbyn

>> Pan Przedszkolanek. Mężczyzna w przedszkolu – jesteś za czy przeciw?

>> Samodzielny przedszkolak ma prawo się bronić

>> Na złość mamie odmrożę sobie uszy!

>> Szkoła przetrwania – czy dzieci po przedszkolu Montessori poradzą sobie w tradycyjnej szkole?


Ups. Zanim nie przygotowałam powyższej listy linków, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że na blogu jest już tyle tekstów nawiązujących do Montessori :D No cóż, ten temat naprawdę mnie kręci!

Wiem, że zaraz znajdą się osoby, które wytkną mi, że powinnam urządzić w duchu Montessori całe mieszkanie, tak aby stworzyć dzieciom warunki do jak największej samodzielności. Cóż, wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, ale doszłam do wniosku, że byłaby to zbyt trudna rewolucja. W tej chwili nie pozwalają nasze fundusze i niewielki metraż nie pozwalają na tak poważne zmiany. Jest więc ciasny kącik i na razie musi wystarczyć



Zabawki

Zabawki, które można również nazwać pomocami edukacyjnymi bądź materiałem dydaktycznym :) Gotowe montessoriańskie pomoce edukacyjne nie należą do najtańszych, więc staram się szukać tańszych rozwiązań. Tym bardziej, że od maja jestem na bezpłatnym urlopie wychowawczym, wskutek czego dochody naszej rodziny skurczyły się o połowę. Na szczęście wiele montessoriańskich pomocy można wykonać samodzielnie, wykorzystując sprzęty kuchenne i artykuły ze sklepu papierniczego lub przerabiając zabawki starszej latorośli.

Wszystkie „gotowce”, czyli drewniane sortery, układanki i instrumenty, które znajdują się w kąciku, dostaliśmy jako prezent dla Romka około 4-5 lat temu. Czas obszedł się z nimi łaskawie, w przeciwieństwie do wielu plastikowych zabawek syna, których już dawno musieliśmy się pozbyć. To dowód, że w drewniane zabawki faktycznie warto zainwestować (o ile tylko macie taką możliwość).


 


Pozostałe pomoce wykonałam sama, korzystając z tego, co było w domu lub co kupiłam za grosze w osiedlowym sklepie papierniczym. Przygotowałam już sporo takich pomocy – układam je Irence na półkach i co kilka dni wymieniam. Są pomoce, na które Irka reaguje pełnym zachwytu „uuu- łał!”



A dlaczego kącik jest „dla niemowlaka i przedszkolaka”? Ponieważ kiedy Romek jest w domu, chętnie pomaga siostrze. Poza tym taki kącik może „rosnąć” razem z dzieckiem W sieci znajdziecie tutoriale na całe mnóstwo fantastycznych pomocy edukacyjnych, które można wykonać samemu, zwiększając ich stopień trudności adekwatnie do wieku, umiejętności i zainteresowań dziecka.



Gdzie szukać inspiracji?

Ej, tylko nie pomyślcie, że sama wymyślam te wszystkie świetne pomoce! Nie jestem kreatywną mamą, która bawi się z dziećmi bez wysiłku, sypiąc pomysłami jak z rękawa. Kiedyś nawet nad tym ubolewałam, ale już nauczyłam się żyć z tym defektem

Pomysłów na zajęcia i pomoce zgodne z duchem Montessori, szukam w kilku miejscach:
• Zaglądam do publikacji Susan Stephenson „Radosne dziecko. Niezbędnik Montessori od narodzenia do lat trzech” (tytuł oryginału „The joyful child”), tutaj macie PDF.
• Wpisuję w Pinterest lub wyszukiwarkę grafiki Google hasło np. „DIY Montessori 18 months”
• Od czasu do czasu podglądam co stoi na półkach w przedszkolu Romka
• Uczestniczyłam również w bardzo ciekawych otwartych warsztatach organizowanych w przedszkolu syna.

Poza tym wydano kilka książek na temat zastosowania metody Montessori w domu (jeszcze ich nie czytałam, ale planuję kupić jedną z nich):
• Delphine Gilles Cotte „Metoda Montessori w domu” >> link do Ceneo
Paula Polk Lillard, Lynn Lillard Jessen „Montessori from the Start: The Child at Home, from Birth to Age Three” >> link do Ceneo

Mam kilka innych książek na temat pedagogiki Montessori, ale znajdziecie w nich bardziej akademickie podejście:
• Sabina Guz „Edukacja w systemie Marii Montessori. Wybrane obszary kształcenia” tom 1 i 2 >> link do Ceneo
• Małgorzata Miksza „Zrozumieć Montessori czyli Maria Montessori o wychowaniu dziecka” >> link do Ceneo
• Beata Bednarczuk „Osobowość autorska absolwentów klas Montessori w perspektywie doświadczeń i celów życiowych” >> link do Ceneo


Książki dla dzieci

Zgodnie z zasadami pedagogiki Montessori, dziecko powinno mieć możliwość korzystać z takiego kącika w pełni samodzielnie, dlatego trzymam tu tylko duże książki obrazkowe, które Irka może przeglądać sama. Resztę jej książek przechowuję w pokoju Romka.



W placówkach montessoriańskich książki poukładane są pojedynczo, okładką do przodu. Dobrze sprawdzają się tu półki Ribba z IKEA. Mamy dwie takie w pokoju Romka, ale IKEA już je wycofała. Rozważam inne rozwiązania, w tym półkę IKEA Skurar lub Mosslanda, a na razie stawiam książki w rowku na stoliku.


Meble

Jak wspomniałam, starałam się urządzić kącik Irki niewielkim kosztem, więc jedynym wydatkiem, który jak dotąd ponieśliśmy, był zakup mebli w IKEA:

• Biurko Sundvik z podnoszonym blatem – pierwotnie kupione z myślą o klockach Lego Romka. Blat stolika się otwiera, a pod nim mieszczą się dwa pojemniki Glis wprost idealne do sortowania klocków według kolorów. Rok temu faktycznie używaliśmy stolika w ten sposób, jednak gdy kolekcja klocków Romka niebezpiecznie rozrosła się do 8 pojemników, przekazaliśmy stolik Irce.



Pod blatem przechowujemy teraz przybory plastyczne. Jako pierwsze kredki dla takich maluchów bardzo polecam żelowe pastele – rysuje się nimi miękko, a kolory są bardzo intensywnie, dzięki czemu dziecko nie frustruje się podczas pierwszych artystycznych prób. Nasz zestaw kredek kupiliśmy w Auchan za około 7 zł.

• Krzesełko Kritter (choć o wiele bardziej podoba mi się pasujące do stolika drewniane krzesełko Sundvik)

• Regał – klasyczny regał Billy

Dlaczego wybrałam białe meble? To nie jest tak, że tylko takie uznaję, bo w pokoju Romka mamy cały komplet IKEA Kritter w kolorze czerwonym Po prostu w sypialni mamy sporo zieleni i brązu i nie chciałam wprowadzać kolejnego intensywnego koloru.

I jeszcze jedna sprawa: kiedyś wydawało mi się dziwne sadzać takie małe dziecko przy stoliku – Romek w tym wieku w ogóle nie był tym zainteresowany. Jednak Irka naśladuje wszystko, co robi starszy brat i odkąd tylko porządnie stanęła na nogi, z własnej woli siadała przy jego stoliku i próbowała rysować.


Jak długo dziecko jest zajęte?

Czy da się w tym czasie popracować?

Czyli kluczowe pytania, które pewnie wielu z Was przyszły do głowy, co wcale mnie nie dziwi

To całkowicie normalne, że dziecko w tym wieku koncentruje się na jednej czynności przez 2-3 minuty i szybko „przełącza się” na kolejną aktywność. Z czasem te okresy skupienia będą się wydłużać, a pomaga w tym dostarczenie dzieciom ciekawych zabawek/pomocy, który są dostosowane do ich wieku, a jednocześnie stanowią wyzwanie. Dzieci pracujące z montessoriańskimi pomocami, które są zgodne z fazą wrażliwą ich rozwoju, wielokrotnie powtarzają daną czynność, aby opanować ją do perfekcji.



W tej chwili Irka również skupia się na kilka minut i sięga po kolejne przedmioty z półek, a ja mam wtedy możliwość złożyć pranie czy pobieżnie ogarnąć mieszkanie. Na razie o pracy „z prawdziwego zdarzenia” nie ma mowy. Co najwyżej uda mi się odpisać na pilnego maila i tyle.


Cykl tekstów o Montessori
dla najmłodszych

Przygotowałam dla Irki sporo montessoriańskich materiałów – pokażę je Wam w kolejnych wpisach. Będzie to taki mini-cykl: montessoriańskie pomoce DIY, zabawy sprzętami kuchennymi, koszyki sensoryczne, zestawy do nawlekania, do nauki kolorów, X zastosowań kolorowych pomponików, a także kilka niedrogich gotowych zabawek.

Zbliża się jesień, więc mam nadzieję, że tego typu teksty przydadzą się Wam. Zresztą dla mnie to też będzie motywacyjny kopniak i zastrzyk inspiracji. Staram się wychodzić z Irką na spacery niezależnie od pogody, ale jesienią każdemu należy się kilka godzin dziennie pod kocykiem


Chętnie poczytam w komentarzach Wasze opinie na temat pedagogiki Montessori. Czy planujecie zastosować jej elementy w domu lub wysłać dziecko do przedszkola lub szkoły prowadzonej tą metodą?


Miłego dnia!

Renia-podpis


Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:



Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz lub udostępnisz ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej ↓
Dziękuję!


 

Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje… i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę – głównie siebie i męża… a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Szarlotka

    Mój jedenastoletni już syn chodził do przedszkola montessoriańskiego i do szkoły w klasach 1-3, bardzo trudny był pierwszy miesiąc w czwartej klasie, niestety trzeba było przestawić tryby, ale i tak było warto… ziarno zostało zasiane… 😉córkę, która ma dopiero półtora roku, na pewno tez poślemy do montessori…

    • Nasz syn też chodzi do montessoriańskiego przedszkola i właśnie zastanawiam się jak to będzie, ale masz rację – warto „inwestować” w te pierwsze lata rozwoju dziecka, nawet jeśli potem trafi do tradycyjnej szkoły.

  • Paulina Majka

    Piękny tekst… Bardzo mnie zachęcił do pójścia w tym kierunku. I zdjęcia niezwykle klimatyczne. A uzyskam podpowiedź gdzie warto kupować drewniane zabawki dla maluszków? Czy są też zabawki w tym klimacie dla 4-5 miesięcznego szkraba? Pozdrawiam!

  • Ewelina Rozmus

    Ja jestem zachwycona podejściem Montessori Mnie w ogóle fascynuje samodzielność dziecka, umożliwianie i ułatwianie mu jej. W domu sukcesywnie wprowadzam od roku ułatwienia dla obecnie prawie dwuletniego syna i widzę efekty. Jak będzie chciał iść do przedszkola, to będę brała pod uwagę przede wszystkim przedszkole w duchu Montessori.

    • Bardzo polecam! Nasz Syn jest już 3 rok w takim przedszkolu i nie wyobrażam sobie lepszego miejsca dla niego

  • Karolina Perka

    Kolejna inspiracja- dziękuję:) Leon ma dopiero kilka dni, co da mi dużo czasu na zapoznanie się z tematem.

  • Sasanki

    Droga Ronju! Właśnie zamawiam tacki i pudełeczka rattanowe, aby wreszcie zorganizować mały kącik Montessori dla córeczki (14 miesięcy). Dzięki Tobie się zmobilizowałam. Jako nauczyciel Montessori całym sercem jestem za pedagogiką dr Marii. Jedyne do czego nie mogę się przekonać to książki… Pewnie wiesz, że Maria Montessori nie propagowała dla dzieci poniżej 6 roku życia książek z fantastycznymi motywami (gadające zwierzątka, duszki i o zgrozo… Findusy! nie wchodzą w grę). A ja książki kocham! Pozdrawiam i idę przeszukiwać internety, żeby się zainspirować jeszcze bardziej! :-)A

  • e-milka

    Widze drobne przedmioty – orzeszki, kasztany – czy Irki nie kusi, by wziac je do buzi? Pytam z ciekawosci, bo moja dwojka miala rozna dlugosc fazy oralnej i np. mojego synka w wieku Irki musialabym pilnowac (to to samo dziecko, ktore jadlo piasek, az sie najadlo)
    Ale fajny pomysl – np. z tymi warzywami, ze wlasnie, gdyby do buzi, to przeciez nic sie nie stanie. Cykl o pedagogice Montessori jak najbardziej, choc moi juz wyrosli (no, ale po dziecku jest przeciez przed dzieckiem ;))

  • Ann

    Temat dla mnie zupełnie nowy, ale poczytałam Twoje artykuły na ten temat i bardzo się wkręciłam. Podoba mi się ta filozofia.

  • Świetnie napisane Wiele już słyszałam o tej metodzie i starannie wprowadzam niektóre jej punkty w naszym domu

  • Gdy moja Córcia była malutka to niestety nie słyszałam o tej metodzie… A szkoda, bo wydaje się naprawdę fajna. Rozwija i uczy samodzielności. Mimo że już raczej nie skorzystam to lubię podglądać jak inni organizują takie kąciki i różne pomoce.

  • Świetna sprawa! Ja też przyklaskuję montessoriańskim ideom. Ale u Ciebie widzę działanie kompleksowe Brawo!

  • Muszę się bliżej przyjrzeć tej pedagogice, na swojej uczelni widziałam nawet takie studia podyplomowe!

  • Agnieszka Wąż

    Fajnie, że z tak prostych rzeczy można stworzyć zabawki rozwojowe. Montessori to świetna metoda, sprawdziłam na własnej skórze. Znalazłam też przedszkole Montessori oraz fajne warsztaty. Wiadomo, że nie będę przeciążać dziecka ciągłymi zajęciami, ale co poradzę kiedy ono tam świetnie się bawi Warsztaty i przedszkole znalazłam na rodzicowo.pl, jeśli ktoś też potrzebuje Pozdrawiam

  • Maggie S-B

    Hmm, Montessori to nowa moda? Zdaje się, że pedagogika Montessori ma juz ponad 100 lat ;).

  • Soniya

    :0! Nawet nie zdawałam sobie sprawy że tak często korzystam z nauk Montessori.. Zupełnie nieświadomie. Wychowujemy naszego Malucha intuicyjnie. Wszędzie grzebie, może wyciągać swoje ubrania, po prostu ma dostęp do swojej szafki i szuflad. Może otwierać niektóre szafki i szuflady w pokojach i w kuchni. Pod nadzorem wspina się na meble. Bawi się karmą dla psów, a klamerki, odkąd siedzi, a ja wieszam pranie bardzo go interesują. Odkurzacz jest cały czas na wierzchu, też pozwalamy się nim bawić w granicach zdrowego rozsądku oczywiście. Są guzy, siniaki i zadrapania ale jest bardzo wesołym i szczęśliwym małym człowiekiem. Najlepsze zabawki to nie te ze sklepu tylko przedmioty codziennego użytku. Bardzo ciekawy blog. Dzięki za kolejne inspiracje!

Inline
Inline