Wszystko co warto wiedzieć o utonięciu na sucho i wtórnym utonięciu, aby bezpiecznie spędzić wakacje
Rodzicom wydaje się, że niebezpieczeństwo mija z chwilą wyjścia dziecka z wody. Jednak wtórne utonięcie może nastąpić nawet 72 godziny po zachłyśnięciu się. To może przytrafić się każdemu dziecku, nawet w wannie.


Co?

Wyróżnia się tzw. wtórne utonięcie i utonięcie na sucho.

Wtórne utonięcie następuje, gdy woda dostaje się do układu oddechowego i powoduje obrzęk płuc, który utrudnia oddychanie. Woda słona lub chlorowana jest tu szczególnie niebezpieczna, gdyż „wyciąga” z organizmu wodę, która zalewa płuca od wewnątrz.

Natomiast utonięcie na sucho (inaczej: suche utonięcie) następuje na skutek zatrzymania krążenia, po tym jak woda spowoduje skurcz krtani.


Kto?

Zagrożone takim utonięciem są zarówno dzieci, jak i dorośli. Z tym, że sytuacja staje się szczególnie niebezpieczna, gdy dziecko nie mówi wcale, gdy mówi, lecz nie potrafi wytłumaczyć co jest nie tak lub gdy nie zdaje sobie sprawy, że coś się dzieje.

Wbrew pozorom to nie są pojedyncze wypadki. Wtórne i suche utonięcia stanowią aż 10-15 % zgłoszonych utonięć.


Gdzie i kiedy?

Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na dzieci po zabawie w wodzie: w basenie (zarówno dużym, jak i ogrodowym), rzece, jeziorze, morzu… ale także w domowej wannie.


Objawy – co powinno nas zaniepokoić?

Natychmiast zgłoście się do szpitala, gdy dziecko po wyjściu z wody:

• jest senne, osłabione, osowiałe

• mówi niewyraźnie, ma problemy z koncentracją

• zgłasza ból w klatce piersiowej

• gwałtownie kaszle

• ma problemy z oddychaniem lub oddycha nienaturalnie szybko



Ważne: dziecko tuż po odkaszlnięciu wody może czuć się świetnie, a powyższe objawy mogą pojawić się do 72 godzin po kąpieli.



Jak chronić dziecko?

• nie spuszczać dziecka z oczu podczas zabawy w wodzie (w tym również podczas kąpieli w wannie lub ogrodowym basenie)

• bacznie obserwować dziecko po wyjściu z wody, zwłaszcza jeśli się zachłysnęło

• nie bagatelizować pozornie niewinnych objawów


Fot. Ricky Montalvo (CC)


Przepraszam, czy tu straszy?

Nie przepadam za sensacyjnymi nagłówkami. Te tabloidowe tytuły są sformułowane tak, aby poruszyć nasze najgłębsze lęki. Dlaczego więc postanowiłam, w drodze wyjątku, powielić ten schemat? Ponieważ sama nigdy dotąd nie słyszałam o wtórnym utonięciu, ani utonięciu na sucho (pomimo, że jestem mamą od ponad 5 lat i dokształcam się przy każdej okazji). Dlatego uważam, że wciąż za mało się o tym mówi i pisze.


Dlaczego to mój największy wakacyjny lęk?

Nie boję się wody. Pływanie to zdecydowanie jedna z moich ulubionych aktywności. Wszyscy członkowie naszej rodziny czują się pewnie w wodzie, a topienie się jest dla nas czymś totalnie odległym i abstrakcyjnym. Pomimo to, odkąd dowiedziałam się o wtórnym utonięciu, stało się ono moim największym wakacyjnym lękiem o bezpieczeństwo naszych dzieci. Mam ogromne wyrzuty sumienia z powodu mojej dotychczasowej nieświadomości.

Jednak strach jest złym doradcą, więc nie zamierzam odbierać Romkowi i Irce frajdy dzikich szaleństw w wodzie. Po prostu będę bardziej czujna niż dotąd, będę baczniej obserwować dzieci po kąpieli. Najgorsze we wtórnym utonięciu jest to, że tak łatwo zbagatelizować symptomy, po czym okazuje się, że chory zmarł podczas snu.


Uśpiona czujność

Jestem mamą wyluzowaną w kwestii zdrowia i zarazków. Mamy tylko jedną żelazną zasadę: dzieci nie jedzą brudnymi rękami. Poza tym Syn ma pełną swobodę: biega boso, bez czapki, myje ręce w kałuży, tarza się w błocie, jest przemoczony i brudny na potęgę. Córka pewnie wkrótce do niego dołączy


Zobacz też: Jak dzieci z Bullerbyn


Romek ma wysoką odporność, wzorową frekwencję w przedszkolu, od urodzenia tylko jeden raz przyjmował antybiotyk. Prawie nie choruje, a jeśli już się coś przyplącze to zwykle kończy się na katarze i lekkim kaszlu, bez gorączki.

Z jednej strony cieszymy się z tak wysokiej odporności Syna, a z drugiej mam nieprzyjemne wrażenie, że uśpiło to naszą czujność. Nasze doświadczenie w walce z chorobami jest znikome, a nasza niewiedza budzi mój niepokój.

To jeden z wielu idiotycznych paradoksów macierzyństwa: mam wyrzuty sumienia, pomimo że nic się nie stało… ale mogło się stać.

Znając moje spokojne podejście i dotychczasową niewiedzę, jestem pewna, że gdyby rok temu po całym dniu szaleństw w wodzie Romek był senny i osowiały… to po prostu uznałabym to za zmęczenie i położyła go spać. Brr.


Na co najbardziej zwracacie uwagę, aby bezpiecznie spędzić lato? Macie równie absurdalne wyrzuty sumienia jak ja? Słyszeliście już o wtórnym i suchym utonięciu?
Uważajcie na siebie i trzymajcie się zdrowo! Życzę Wam radosnego i bezpiecznego lata!

Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


To również może Cię zainteresować:



Fot. tytułowa – Snapwire (CC)


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz lub udostępnisz 
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej ↓
Dziękuję!



Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Już kiedyś o tym czytałam, straszne Woda zawsze jest groźna, o czym mogłam się przekonać, gdy mój syn przewrócił się w dziecięcym baseniku. Wody po kolana miał, ale jak się przewrócił, to wpadł twarzą do wody i się zachłysnął. Przez chwilę nie mógł oddychać, oczy mu z orbit wyszły, a ja jak szalona waliłam go po plecach, żeby woda wyleciała. Na szczęście pomogło, ale od tamtego czasu wiem, że z wodą nigdy nie jest w pełni bezpiecznie.

    • O rany, okropna historia Współczuję, wyobrażam sobie jaki to był ogromny stres dla Ciebie, aż mnie wszystko boli w środku. Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło!

  • Nie mam dzieci, ale post przeczytałam z zainteresowaniem. Nie wiedziałam, że jest takie niebezpieczeństwo! Ależ to trzeba uważać na każdym kroku.

  • Też nie mam już maluszków na wychowaniu, ale dobrze wiedzieć, z przyjemnością udostępnię informację

  • Asia

    Renia, wstydz sie ludzi przed snem straszyc. Moj 5cio miesieczny dzis sie napil troche wody pod prysznicem i teraz bede panikowac, ba, powiem mezowi, a on stwierdzi, ze już do reszty zwariowalam…
    No ale oczywiście dobrze wiedziec, chociaz mam nadzieje, ze nigdy nie bede musiala tej wiedzy sobie przypominac

    • O rety, nie straszę, nooo Jak się tylko napił (a nie podtopił), to wszystko będzie okej! Śpijcie spokojnie :*

  • Tak, tak właśnie napisałam: w przypadku „utonięcia wtórnego” zagrożenie stanowi woda słona (a także chlorowana), ponieważ tworzy w płucach środowisko hipertoniczne (=hiperosmotyczne), które „wyciąga” wodę z organizmu, powoduje jej gromadzenie się i obrzęk płuc.
    Zjawisko osmozy to migracja wody ze środowiska hipotonicznego (w tym przypadku ciała ludzkiego) do hipertonicznego (w tym przypadku wody słonej lub chlorowanej zalegającej w płucach). Studiowałam chemię i biologię, więc prawdziwy ze mnie nerd, ale nie chciałam się wdawać w szczegóły, nie zamierzam torturować Czytelników A nie umiem tej wiedzy przekazać w tak atrakcyjny i prosty sposób jak np. moja ukochana Kasia Gandor

    Natomiast "suche utonięcie" to zupełnie inna bajka – tu woda słodka również jest niebezpieczna.
    Tak czy siak dzięki za link, znałam go (moja Mama mi podesłała :)), ale dociekliwi Czytelnicy będą mogli doczytać jak to wygląda z medycznego punktu widzenia

  • No to i ja przyznaję, że z pojęciem utonięcia na sucho spotykam się po raz pierwszy.
    To znaczy wiem, że utonięcie ma związek z płucami a nie faktem bycia pod wodą. Ale nie wiedziałam, ze ryzyko jest nawet jakiś czas po feralnym kontakcie z wodą.
    Nie straszysz, albo może lepiej strasz, może dzięki temu my, rodzice, będziemy ostrożniejsi!

    • Nie zależało mi, aby straszyć i przyciągnąć Czytelników sensacyjnym tematem, ale właśnie o rozprzestrzenienie tej informacji, bo ja nie miałam o tym zielonego pojęcia.

  • Spotkałam się z takim zagadnieniem przy okazji oglądania serialu „Słoneczny patrol”. Wieki temu, kiedy nie myślałam, że zostanę mamą. Wtedy była to dla mnie nowość i niedowierzanie, że można wtórnie się utopić. Po tym jak ratownik odratował topiącego. Wtedy była mowa, że w takiej sytuacji zawsze należy udać się do szpitala, aby mieć pewność, że nie ma wody w płucach.
    Mnie bardziej przeraża możliwość porwania dziecka z tłumu i mimo, że moje dzieci są już duże, a my zawsze staramy się być blisko nich, ta myśl gdzieś tam krąży mi po głowie.
    Ale jak powiedziała kiedyś moja przyjaciółka nie można się wszystkiego lękać. Trzeba być ostrożnym, trzeba obserwować i uczyć dzieci bezpiecznego zachowania. Inaczej można zwariować

Inline
Inline