Czy dzieci mogą jeść orzechy? + ulubione przekąski dwulatka
W jakim wieku dzieci mogą zacząć chrupać orzechy? Nasz syn zaczął wcześnie – już w wieku 1,5 roku. Dziś na blogu kilka zasad BHP i lista jego ulubionych przekąsek.

To PEWNIAKI, na które R zawsze ma ochotę – nawet jeśli odmawia konsumpcji innych posiłków w pocie czoła przygotowanych przez przejętych rodziców. Przekąski, które dziś proponuję, świetnie sprawdzają się nie tylko w domu, ale również podczas wszelkich wycieczek rowerowych czy wyjść na plac zabaw. Wystarczy wsypać garść smakołyków do pudełka i nie ma mowy, żeby biedne, wygłodniałe dziecko poprosiło po drodze o batona lub ciastko

• Tofu – naturalne lub marynowane
• Oliwki – zielone lub czarne
• Daktyle – Potomek twierdzi, że to czekolada… biedaczysko
• Jagody goji
• Żurawiny i rodzynki (nie zmieściły się na zdjęciu)
• Pestki dyni i słonecznika
• Orzechy – głównie pistacjowe i nerkowce


No dobra, to zatrzymajmy się na chwilę przy tych ostatnich – złowrogich orzechach

talerz ps zw


Karmienie dzieci orzechami, migdałami itp.

jest sprawą dość kontrowersyjną

Wielu rodziców obawia się zakrztuszenia lub zadławienia i doskonale ich rozumiem! Znam chłopca, który zaczął dławić się podczas jedzenia słodyczy zawierających migdały w całości. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Jestem jednak zdania, że…

…ryzyko zakrztuszenia jest znacznie większe, jeśli dziecko nigdy nie próbowało orzechów i nie miało okazji nauczyć się, JAK powinno się je jeść.

Nam dorosłym wydaje się oczywiste, że orzechy należy bardzo dokładnie pogryźć. Dzieci tego nie wiedzą. Tak właśnie było ze znajomym chłopczykiem: nigdy wcześniej nie pozwolono mu spróbować niczego podobnego i nie wiedział jak to się je, a jego wiek (4 lata) uśpił czujność rodziców.


Jak było u nas?

R mając 1,5 roku podpatrzył jak zajadamy się pistacjami i oczywiście od razu chciał orzeszki z łupinami. Początkowo miałam obawy, jednak zaryzykowałam.

Zaczęłam od małego wykładu z zakresu BHP: wytłumaczyłam, że należy jeść po jednym orzeszku, dokładnie go pogryźć i nie brykać w trakcie jedzenia. Załapał błyskawicznie, szybko też nauczył się sam obierać orzechy pistacjowe i od tamtej pory zajada je bardzo często, na zmianę z nerkowcami. Synek zawsze jest pod nadzorem, uważnie go obserwujemy i nigdy nie wydarzyło się nic złego… i nie wydarzy! Trening czyni mistrza!

SONY DSC

Potomek jak zwykle dzielnie asystował podczas sesji. Caaałą wieczność czekał na te żurawiny!

 


Wpis pochodzi z mojego „starego” bloga DzikieZiemniaki.pl

Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline