5 skandynawskich seriali Netflix, które ratują zdrowie psychiczne zmęczonej matki SC
Skandynawski Czwartek #36


Matka też człowiek. Człowiek szczęśliwy i spełniony, ale jednocześnie zapracowany, zmęczony i… znudzony. Tak: znudzony. Pomimo wszystkich niewątpliwych radości związanych z opieką nad niemowlakiem, matka ma czasem ochotę na jakąś rozrywkę ze świata dorosłych. Serial na przykład.

Spalcie mnie na stosie jako „złą matkę”, co to stawia nad dobro dziecka swoje własne i w biały dzień włącza telewizor ;) Przyznaję się bez bicia. W TEORII wiem, że:
a) dziecko może być przestymulowane obrazami i dźwiękami,
b) nawet jeśli jeszcze dokładnie nie rozumie, co dzieje się na ekranie, to nie powinno oglądać np. scen przemocy,
c) czas z dzieckiem warto spędzać z pełnym zaangażowaniem, bo bardziej niż jego ilość, liczy się jego jakość,
ale W PRAKTYCE… po prostu czasami się nudzę!

Bywają dni, kiedy jestem z Irką sam na sam przez 10 godzin. Kiedy gotuję albo sprzątam kuchnię, odpalam jakiś smakowity serial na Netflixie i oglądam go jednym okiem. Nie mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że „nie widzę w tym nic złego”, ale to naprawdę czasem ratuje moje zdrowie psychiczne!

Irka w tym czasie siedzi w nosidle u mnie na plecach albo sama się bawi. Czytaj: wyrzuca z szafek, ale ja to uważam za samodzielną zabawę i bardzo doceniam! Czasem zerka na ekran, ale mam nadzieję, że jeszcze nie rozumie zbyt wiele.

Dla równowagi dodam, że nigdy nie odważyłabym się na podobną rozrywkę w towarzystwie Romka. Po pierwsze zdaję sobie sprawę, że kumatym dzieciakom mogą zaszkodzić sceny przemocy (nawet jeśli występują sporadycznie) czy chociażby ciężka atmosfera seriali kryminalnych. A po drugie: Romek zasypałby mnie pytaniami! A pod gradobiciem pytań każdy rodzic zrezygnuje z najciekawszego serialu. Tak działa instynkt samozachowawczy ;)

Polecę Wam dziś kilka dobrych seriali dostępnych na Netflixie. Są to produkcje skandynawskie lub brytyjskie, lecz ze skandynawskim akcentem. Jeśli nie przepadacie za kryminałami i klimatami nordic noir – czytajcie do końca! Z czasem będzie coraz lżej i weselej! :)


Broen

(Szwecja/ Dania/ Niemcy)

Jeden z najbardziej znanych skandynawskich seriali kryminalnych – w pełni zasłużenie, bowiem jest po prostu genialny! Doczekał się wersji amerykańskiej (The Bridge) i francuskiej (The Tunnel), które jednak nie dorastają mu do pięt, więc koniecznie obejrzyjcie oryginał!

Wciąga na maksa – kiedy kończy się jeden odcinek, nie możesz się powstrzymać, aby odpalić kolejny. W moim odczuciu fabuła jest ciekawa, ale nie przekombinowana, jak w wielu irytujących serialach, które na siłę próbują zaskakiwać widza. Składa się z wielu równoległych wątków, które z czasem splatają się w jedną historię. Zdaje się, że to ulubiony zabieg Hansa Rosenfeldta – scenarzysty Broen, a także innego serialu, o którym za chwilę.

Jednak to, co najbardziej urzeka w Broen, to relacja pomiędzy głównymi bohaterami. Uwielbiamy z Mężem wyłapywać te niuanse i smaczki. Nie raz nawet wybuchaliśmy śmiechem – pomimo ciężkiego klimatu nordic noir, to serial nie pozbawiony humoru! :) Nie będę Wam psuć zabawy, więc wspomnę tylko, że główna bohaterka (Saga Norén) to jest okrutnie logiczna i kompletnie pozbawiona podstawowych umiejętności społecznych (ze względu na zespół Aspergera), a jej partner (Martin Rohde) to najbardziej kochany i wyrozumiały misiożuczek pod słońcem! :)

Broen to pierwszy skandynawski serial, który mnie zachwycił. Pisałam o nim już daaawno temu – w grudniu 2014 roku na moim poprzednim blogu DzikieZiemniaki.pl :) Możecie przeczytać ten tekst w archiwum: Dlaczego warto obejrzeć „Most”?
To były moje nieśmiałe początki blogowania i trochę wstydzę się tych tekstów, ale nic nie poprawiam. Dzięki temu widzę swój progres, a czasem mam z tych tekstów niezłą bekę. No, to teraz wiem, że na pewno przeczytacie! ;)

Mam dla Was jeszcze trailer serialu:


Marcella

(Wielka Brytania)

– Kochanie, znalazłam fajny serial. Brytyjski, ale w skandynawskim klimacie. Obejrzyj sobie wieczorem – zagadałam do Męża, kiedy wrócił z pracy. (Wieczorem kładę się z Irką i zazwyczaj zasypiam jak głaz, więc niestety rzadko spędzam ten czas na kanapie z Mężem).

Ale wróćmy do Marcelli. Fabuła skonstruowana z równolegle toczących się, pozornie niezwiązanych wątków wydała mi się znajoma. I faktycznie: tuż po tym, jak poleciłam serial Mężowi dostrzegłam w napisach skandynawski akcent, a mianowicie znajome nazwisko Hansa Rosenfeldta – autora scenariusza Broen, a zarazem współautora moich ulubionych powieści kryminalnych o Sebastianie Bergmanie (więcej TUTAJ).

Dobra, wciągająca historia: jest suspens, jest seryjny zabójca, nierozwiązana sprawa z przeszłości, skomplikowane relacje międzyludzkie oraz bohaterowie, którzy nie są czarno-biali.

Trailer:


River

(Wielka Brytania)

Kolejny brytyjski serial kryminalny ze skandynawskim akcentem: głównym bohaterem jest John River – w serialu szwedzki policjant, a w realu szwedzki aktor Stellan Skarsgård.

To genialny detektyw, którego chora psychika więzi między światem żywych i umarłych i jest przyczyną coraz poważniejszych problemów w życiu zawodowym. Riverowi codziennie towarzyszy duch zmarłej partnerki. Policjant stara się odnaleźć jej zabójcę, jednak z czasem przestaje odróżniać rzeczywistość od swoich halucynacji, traci poczucie rzeczywistości.

Trailer:

To tyle klimatów nordic noir, teraz będzie już coraz weselej! :)


Rita

(Dania)

Tu więcej humoru, niż suspensu i mroku. Rita to najbardziej niegrzeczna duńska nauczycielka ;) Jest fantastyczną, choć nieszablonową, mentorką dla uczniów, zwłaszcza tych „z problemami”. Jednak jako samotna matka trójki dzieci (prawie dorosłych), sama boryka się z problemami w życiu prywatnym.

Serial fajnie pokazuje relacje międzyludzkie, duńskie społeczeństwo i niestandardową rodzicielską ścieżkę ;) Są tu rodzice ześwirowani na punkcie cukru, jest rozsądne podejście do przyszłości dzieci, są mądre rozmowy z nastoletnim synem na temat jego homoseksualizmu i wiele, wiele innych tematów, które dotyczą wszystkich rodziców.

Trailer:


Lilyhammer

(Norwegia/ USA)

Wisienka na torcie!

Amerykański Włoch, były członek mafii w ramach programu ochrony świadków przyjeżdża do Norwegii i przeżywa szok kulturowy. Mógł schronić się na wyspach Bahama, ale wybrał norweskie Lillehammer, bo oglądał igrzyska olimpijskie w 1994 roku i „pięknie tam było: świeże powietrze, bielusieńki śnieg i piękne panny. I co najważniejsze, nikt nie będzie go tam szukał.”

Pełno tu inteligentnego humoru, stereotypów na temat skandynawskiego społeczeństwa ukazanego w krzywym zwierciadle i duuużo języka norweskiego. Dlatego jako bonus do świetnej rozrywki oglądam serial bez lektora i słucham języka, który uwielbiam i rozumiem coraz więcej ♥

Trailer:


Skandynawskich seriali godnych polecenia jest oczywiście dużo, dużo więcej, ale:
a) nie wszystkie obejrzałam
b) nie wszystkie są dostępne w polskim Netflixie.

Namierzyłam kilka następnych bardzo ciekawych perełek i już napisałam do Netflixa w tej sprawie. Będę Was informować na bieżąco. A Wy dajcie znać w komentarzach czy:
a) oglądaliście już coś z mojej listy (i jak Wam się podobało?)
b) znacie inne skandynawskie seriale, które wymiatają?
c) czy oglądacie seriale w towarzystwie maluchów, a jeśli tak – to do jakiego wieku?

Stay tuned!


Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dziękuję! :)



Co u nas słychać? Echo zimowe
Depresja ciążowa i poporodowa u... ojca

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Mariola

    Wymiatajacy norweski serial, na którym punkcie oszalała Skandynawia: SKAM jak znajdziesz z tłumaczeniem to nie przegap… serial o młodzieży norweskiej, wciąga nie tylko młodzież 😉

  • Ta lista to coś zdecydowanie dla mnie! To od którego serialu polecasz zacząć? :)

  • Anna M. Augustowska

    Aaaaa, w końcu znalazłam kogoś, kto zna „Ritę”! Piątka!

  • Jowita Romaniuk Miny Niny

    Ach „Rita”. Jesteśmy prawie równolatkami, ale ja nie mam takich kłopotów, bo nie mam trójki tak dużych dzieciaków. Ale … Bardzo ją rozumiem :)

  • Katarzyna Jankowska

    Świetne propozycje! Zwłaszcza „Rita”, bo ostatnio oglądam raczej mroczne rzeczy ( Expance, Black Mirror ). Fajnie pooglądać coś europejskiego. Tylko, żeby zobaczyć wszystkie produkcje z mojej listy, musiałabym mieć jeszcze ze dwoje dzieci, a tym samym jeszcze dwa urlopy macierzyńskie😉

  • Kurcze, nie znam ani jednego ;)

  • Oglądam coś czasem, gdy jesteśmy cały dzień w domu ze względu na jakąś kwarantannę. Używam słuchawek bezprzewodowych i jest ok. Mogę nie patrzeć na ekran i nie tracę wątku, a córa nie zauważa telewizora.

  • Jak to możliwe, że ja fanka netflixowa nie znam żadnego :D Broen idzie na pierwszy ogień :P

  • Marysia

    Świetne propozycje, zacznę od wszystkich naraz! A „Rita” będzie dobra, żeby poćwiczyć duński, egzamin zbliża się wielkimi krokami…

  • Nic dziwnego, że nie znam żadnego skoro nie mam Netflixa, c’nie? Z jednej strony bardzo mnie kusi, z drugiej boję się potwora, który złapie mnie swoimi mackami ;-) Widzę jak wciągnęło innych ;-)

  • Joanna Kowalik

    „Most” pochłonęłam, czekam na kolejny sezon. Dobrze, że znalazłam ten post, bo już nie miałam co ze sobą zrobić 😀 Dzięki za pomysły!

Inline
Inline