Skandynawskie seriale Netflix, które warto obejrzeć – nowa lista
Skandynawski Czwartek #50


Trzymające w napięciu lub pełne absurdalnego humoru – wbrew pozorom skandynawskie seriale to nie tylko kryminały i nordic noir. A poczucie humoru Skandynawów – takie „z cicha pęk” – należy do jednego z najlepszych
Od ostatniego wpisu o skandynawskich serialach w Netfliksie minął ponad rok. W tym czasie pojawiło się sporo nowości, więc przygotowałam dla Was 7 smakowitych serialowych kąsków idealnych na weekend lub zbliżającą się majówkę!


Fallet

(Szwecja)

Jedna z nowości w Netflixie. Norrbacka – małe szwedzkie miasteczko, w którym dochodzi do morderstwa Brytyjczyka. Śledztwo prowadzi szwedzka policjantka Sophia Borg i brytyjski śledczy Tom Brown. To duet nieudaczników, którym sprawa może uratować kariery. Serial już od pierwszych scen okazuje się komedią, absurdalną i przyjemną odskocznią od klasycznego nordic noir. Zaletą jest fakt, że serial wcale nie sprawia wrażenia niskobudżetowego, a rzekomy trup ożywa w najmniej spodziewanym momencie Główna bohaterka to delikatna parodia Sagi Norén z Mostu nad Sundem. Mam wiele ulubionych scen, ale zdecydowanie wygrywa ta na granicy Szwecji, Norwegii i Finlandii. Elsker!
Trailer:


Rodzina Plus
(tyt. org. Bonusfamiljen)

Szwecja

Reżyser serialu, Felix Herngren, wyjaśnia: „W Szwecji, która jest z pewnością jednym z najbardziej poprawnych politycznie krajów na świecie, nie mówi się już ojczym czy macocha, ponieważ słowa te kojarzą się negatywnie. Mówimy za to bonusowy tata, bonusowa mama”.

„Rodzina plus” to serial obyczajowy ukazujący od podszewki skomplikowane relacje dwóch patchworkowych rodzin. Wcale nie stawia ich w różowym świetle, pomimo dużej tolerancji Skandynawów dla rodzin tego typu, podkreślając raczej cienie, niż blaski, lecz nie brakuje tu sporej dawki dystansu i humoru. To także cudowna okazja do posłuchania języka szwedzkiego – takiego codziennego, nie tylko związanego ze śledztwem i morderstwami Zdecydowanie polecam!
Trailer:


W pułapce
(tyt. org. Ófærð)

Islandia

Bardzo islandzki serial – jeśli czytaliście powieści Arnaldura Indriðasona lub oglądaliście filmy w reżyserii Dagura Kári, wiecie o czym mówię Warto obejrzeć, aby poczuć ten typowo islandzki klimat miasteczka Seyðisfjörður i zachwycić się krajobrazami. A także po to, aby uśmiechnąć się nad absurdalną wręcz nieporadnością bohaterów – ten serial jak na dłoni pokazuje, że islandzka policja nie ma na co dzień do czynienia z „prawdziwymi” przestępcami Nie jest to zabieg komediowy, ale raczej próba oddania tamtejszych realiów.

Serial jest też dostępny w cda.pl, był również emitowany w Ale kino+.


Norsemen
(tyt. org. Vikingane)

Norwegia

Mam wrażenie, że nikt nie potrafi się śmiać z siebie tak jak Norwegowie – komedie wychodzą im znacznie lepiej niż nordic noir Jeśli podobało Wam się „Lilyhammer”, ten serial spodoba Wam się jeszcze bardziej – jest tu sporo znajomych twarzy i jeszcze więcej głupkowatego humoru. Gdyby się uprzeć, można by stwierdzić, że to parodia popularnych „Wikingów”, ale to duże uproszczenie. Jest tu Jarl robiący na drutach, są staruszkowie, którzy rozmyślają się w ostatniej chwili przed ofiarnym skokiem w przepaść i mnóstwo innych wątków, przedstawiających kulturę Wikingów w krzywym zwierciadle. Radość, wesołość
Trailer:


Case

Islandia

Kolejny islandzki serial w zestawieniu. Kolejność nie jest dziś przypadkowa Najciekawsze tytuły polecam Wam na początku, a najmniej ciekawe pod koniec. Dlatego po „Case” sięgnijcie, kiedy już skończycie oglądać seriale wymienione powyżej oraz w poprzednim zestawieniu >>LINK<<

Opis fabuły w na stronie Netflixa jest mało adekwatny, gdyż tak naprawdę nie ma tu głównego bohatera. Kiepska kreacja postaci i gra aktorów sprawia, że trudno śledzić fabułę z zapartym tchem. Serial opowiada historię morderstwa 14-latki i zawiłe śledztwo, w trakcie którego bohaterowie piorą swoje brudy. Moim zdaniem morderca jest aż nadto oczywisty od pierwszego odcinka, ale nie będę Wam psuła zabawy

Trailera nie znalazłam, więc linkuję bezpośrednio do Netfliksa >> Case. 


Borderliner

Norwegia

Główny bohater – śledczy policji z Oslo, postanawia zatuszować morderstwo, aby chronić brata. Gdy jego partnerka drąży coraz głębiej, robi się gorąco. Norweski serial, który na początku zapowiadał się ciekawie, lecz w trakcie ciągnie się jak flaki z olejem. Obejrzałam z obowiązku, więc polecam Wam go tylko jako środek nasenny Trailer:


Jest jeszcze norweski serial „Nobel”, chwalony i nagradzany, ale nie wypowiem się, nie oglądałam, bo wojenna tematyka totalnie mnie nie kręci. Trailer:


The Rain
(tyt. org. Regnen)

Dania


Last but not least. Ten serial wspominam jako ostatni nie dlatego, że jest słaby, lecz dlatego, że będzie miał premierę w Netfliksie dopiero 4 maja 2018. Zarys fabuły: Sześć lat po tym, jak bezwzględny wirus spustoszył Skandynawię brat i siostra dołączają do grupy młodych ocalałych w poszukiwaniu bezpieczeństwa – i odpowiedzi.
Wprawdzie postapokaliptyczna tematyka była już wałkowana milion razy, ale być może Duńczycy wyciągną z niej coś więcej? Zapowiada się ciekawie, obejrzyjcie zwiastun:


Zajrzyjcie również do tego wpisu >> 5 skandynawskich seriali Netflix, które ratują zdrowie psychiczne zmęczonej matki, gdzie poleciłam Wam seriale:
• 
Broen (Most nad Sundem)
• Marcella
• 
River
• 
Rita
• 
Lilyhammer
W przypadku kilku z nich pojawiły się nowe sezony!


W kolejnym wpisie wypadałoby zebrać skandynawskie seriale dostępne w VOD, HBO, TVN Player i AleKino – co Wy na to?
Te tytuły są trudniej dostępne, więc jeśli już jakieś namierzyliście, dajcie znać w komentarzach.
Dzięki!

Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:

To również może Cię zainteresować:


>> 15 skandynawskich filmów familijnych dla dzieci w wieku 4+
>> 30 skandynawskich filmów familijnych dla dzieci w wieku 6+
>> Gdybym mogła mieć tylko jedną skandynawską książkę dla dzieci, byłaby to…
>> 10 dowodów na to, że moda skandynawska to styl idealny dla matek




Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)