Dania robi to dobrze! Jak przygotować uczniów do pracy w branży IT?
Skandynawski Czwartek #52


Duńska sztuka szczęścia zwana hygge jednych zachwyca, innym wychodzi bokiem, a jeszcze innym nabija portfele Irytuje mnie, że dziś „wszystko jest hygge” – to duńskie słowo stało się uniwersalnym hasłem marketingowym, które ma nam coś sprzedać.

Być może zwróciliście uwagę, że wielka moda na hygge ominęła mój blog szerokim łukiem.
A to dlatego, że traktuję hygge jako JEDNĄ Z WIELU kulturowych ciekawostek na temat Skandynawii, podobnie jak szwedzkie lagom, norweskie kos i fińskie sisu. Uważam, że każdy z nas powinien (i potrafi!) wypracować sobie własną, zgodną z naszym kręgiem kulturowym ścieżkę szczęścia, przyjemności i przytulności Do tego nie potrzeba poradników!

Natomiast na grunt polski warto przenieść inne, o wiele bardziej pożyteczne rozwiązania – jak chociażby dobre praktyki stosowane w szkołach, na przykład programowanie dla dzieci.


Nowe technologie w domu i w szkole

Narzekamy, że dzieci i młodzież spędzają mnóstwo czasu przed komputerem, tabletem lub z telefonem w dłoni. Takie czasy. Sama jestem mamą i przede mną jeszcze wiele lat balansowania na granicy pomiędzy rozsądnym do bólu starym piernikiem a beztroską wyluzowaną kumpelą Nas też całe dzieciństwo straszono, że od oglądania TV popsuje nam się wzrok i czy cokolwiek to zmieniło?

Mam wrażenie, że najlepsze, co możemy zrobić, to ugryźć temat z innej strony: nauczyć dzieciaki rozsądnie korzystać z komputera, tabletu i telefonu. Wyjść z założenia, że dzięki komputerowi dziecko może więcej zyskać, niż stracić. A także pokazać im, że zamiast konsumować treść, o wiele fajniej jest ją tworzyć, na przykład poprzez programowanie. Czas spędzony przed komputerem wydaje się wówczas owocny, a nie „stracony” Nie wspominając już o tym, że programowanie to obecnie jedna z najbardziej pożądanych umiejętności na rynku pracy. Tym bardziej, że szacuje się, że w 2020 roku na europejskim rynku zabraknie 900 000 pracowników w branży IT!

Ten trend doskonale wyczuła Dania, modyfikując tamtejszy system edukacji. Dania stawia na edukację oraz rozwój technologiczny i przeznacza na nie znaczne nakłady finansowe. Wprawdzie w Polsce wprowadzono podstawy programowania w szkole podstawowej, zwiększono liczbę godzin informatyki dla starszych uczniów, jednak problem nadal stanowi odpowiednie wyposażenie pracowni komputerowych, a znajomość nowych technologii wśród nauczycieli często jest na znacznie niższym poziomie niż wśród uczniów.


Duński uczeń jako IT supporter


Jednak podstawowa różnica pomiędzy polskim a duńskim systemem edukacji to nacisk na praktykę. Duńscy uczniowie po 9 latach w szkole podstawowej mogą wybrać się do szkoły zawodowej jako tzw. IT supporter. Lekcje zaplanowane są w ten sposób, że 50% czasu przeznaczone jest na naukę w szkole, a pozostałe 50% na pracę w branży IT. Przez 3 lata uczniowie pracują i zdobywają doświadczenie w branży. Dzięki temu młody Duńczyk w wieku 19 lat wie o wiele więcej, niż Polak kończący liceum. Podobnie jest na uczelni, więc w wieku 22 lat Duńczyk ma tytuł inżyniera i klika lat doświadczenia w branży IT.

W Polsce oczywiście dostępne są praktyki zawodowe, staże dla studentów oraz praca dorywcza, lecz wciąż wielu absolwentów styka się z rynkiem pracy dopiero po obronie. Często podczas studiów inżynierskich nie ma mowy o dorywczej pracy w zawodzie ze względu na ogrom zajęć i wpajanej teorii.

Duńscy uczniowie i studenci z założenia przyswajają mniej teorii, ponieważ 50% czasu to nauka w praktyce, podczas pracy. Cały duński system edukacji nastawiony jest na zdobywanie doświadczenia i praktycznych umiejętności. Głównym narzędziem jest tzw. problem based learning, czyli rozwiązywanie rzeczywistych problemów na podstawie posiadanej wiedzy i szukanie pomocy w odpowiednich źródłach, a nie wkuwanie na pamięć definicji.

Jak na kraj skandynawski przystało, duńska branża IT jest dostępna dla chłopców i dla dziewczynek. Jakiś czas temu usłyszałam pytanie, które mnie zaskoczyło, a jednocześnie rozbawiło i zasmuciło. A mianowicie: Czy kursy programowania skierowane do dziewczynek są łatwiejsze?
Komentarz jest zbędny.


programowanie dla dzieci

 
Nauka programowania dla dzieci

Od kilku lat język programowania to kluczowa kompetencja, na zachodzie uznawana za „trzeci język”, którego należy uczyć się równolegle z językiem ojczystym i obcym. Dlatego jeśli Twoje dziecko interesuje się kodowaniem, warto jak najwcześniej umożliwić mu poznanie tej branży. To pomoże dziecku podjąć decyzję, czy to faktycznie coś czym chce się zająć w przyszłości Umożliwiają to nowatorskie, ogólnopolskie kursy programowania dla dzieci i młodzieży, które są prowadzone przez Akademię IT – HorsITway, gdzie uczniowie zdobywają praktyczne umiejętności wymagane na rynku pracy IT.

A jeśli Wam lub Waszym dzieciom marzą się studia w Danii, to warto wiedzieć, że:
• studia w Danii są bezpłatne dla obywateli UE
nie musisz znać języka duńskiego, gdyż zajęcia prowadzone są po angielsku
duńskie uczelnie uznają wcześniejszą edukację, czyli świadectwa zdobyte w Polsce

Nie warto demonizować nowych technologii i bać się, że z ich powodu nasze dzieci będą miały „zmarnowane dzieciństwo” Zawsze powtarzam, że to od nas zależy, czy dziecko będzie miało ochotę na ruch na świeżym powietrzu i kontakt z naturą.

Zobacz: Rodzinne tradycje, dzięki którym każde dziecko pokocha przyrodę i ruch na świeżym powietrzu

Tu również potrzebna jest równowaga. Pora przyzwyczaić się, że dzieciństwo, przyszłość i kariera naszych dzieci z pewnością będą różnić się od naszych, ale to wcale nie oznacza, że będą gorsze albo, że pozbawią nas kontaktu z naturą. Zawsze kiedy słyszę takie zarzuty, jako pozytywny przykład podaję Martę Mytych (autorkę bloga Veganama), której mąż jest programistą, pracuje zdalnie, a cała rodzina mieszka w lesie w Szwecji, tak blisko natury jak tylko się da. Można? Można!


Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz poczytać więcej?
Polub blog na Facebooku:

To Ci się spodoba:



Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline