Pięć

Pięciolatek to taki mały fantazjor. Kiedy masz pięć lat, z szelmowskim uśmieszkiem częstujesz rodziców barwnymi, naprędce zmyślonymi kłamstewkami. A oni łykają wszystko i… i tak Cię uwielbiają. Nie za prawdomówność. I nie za bogatą wyobraźnię. Za całokształt!

…choć może jednak najbardziej za chochlika w Twoim spojrzeniu, które wyraża więcej niż tysiąc słów.


Kiedy masz pięć lat, koncentrujesz się tak mocno, że trudno oderwać Cię od pracy. Masz już swoje tajemnice i skrytko-kryjówkę pod fotelem. Zamykasz się w pokoju i ostrzegasz: Rodzice, tylko tu nie wchodźcie! Zawołam Was, jak będzie gotowe… Czekamy. A w międzyczasie rozmawiamy szeptem, co te pięć lat oznacza dla nas, rodziców?

Pięć lat to ta buzia, w której widzimy coraz mniej z dzidziusia, a coraz więcej z faceta.

Uwielbiam bogatą mimikę naszego syna. Tę jego teatralność, ekspresję i skłonność do przesady. To, że wszystko przeżywa na 200%!



Jak pluska się w kałuży – to od stóp do głów.

Kiedy się śmieje – to spada z krzesła.

No i te jego brwi… mocne, szerokie i zmarszczone w świętym oburzeniu ;) Bo kiedy Romek się złości, to niech się Etna schowa razem z cieniasem Wezuwiuszem!


Zresztą co ja Wam będę pisać… Przecież Wy tak samo kochacie swoje dzieciaki!

Nie za coś, a pomimo czegoś. A najmocniej wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebują – gdy do głosu dochodzą wszystkie te trudne emocjeBo przecież sielanka zdarza się rzadko.

Pięciolatek w mgnieniu oka przechodzi od euforii do rozpaczy. A przede wszystkim testuje: bywa złośliwy, uwielbia przedrzeźniać i śmiać się śmiechem zemsty


Pięć lat to także wiek, kiedy matka zaczyna odliczać: 5, 10, 15… Dekady, kolejne kamienie milowe.

Wy też macie wrażenie, że czas nałykał się dopalaczy?! Urodziłam Romka przedwczoraj, wczoraj zaczął przygodę z przedszkolem, dziś zdmuchnął pięć świeczek na torcie, jutro pójdzie do szkoły, a pojutrze wyprowadzi się z domu.

A ja będę równie mocno pękać z dumy, co puchnąć od płaczu z tęsknoty


Pamiętam.

To, jak marzyłam o dziecku na długo przed zajściem w ciążę. To, jak skrupulatnie planowałam, czytałam, czekałam.

Jak w 10 tygodniu ciąży poczułam, że to na pewno chłopiec, do którego doskonale będzie pasowało imię Romek. Do dziś uważam, że to najfajniejsze imię dla chłopca ever Dla mojego chłopca. Bo dla mnie imię Romek oznacza ni mniej ni więcej, tylko fajny chłopak. Po prostu.


Wciąż zadziwia mnie jak bardzo syn różni się od nas, rodziców. My – chorobliwie nieśmiali i skromni, czasem wręcz nijacy

A Romek? Przebojowy, z zadatkami na lidera, dusza towarzystwa. Gdyby nie był do nas tak bardzo podobny pod względem fizycznym, bylibyśmy z Mężem pewni, że podmienili nam Romka w szpitalu :) Ale kochalibyśmy tak samo!


Wzruszam się na myśl o jego pierwszych przyjaźniach. O tym, jak chętnie i łatwo je zawiera.

Można na nim polegać. Lubi pomagać. A wszystkie prace domowe (dla zmyłki zwane misjami ;)) są dla niego najlepszym lekarstwem na zły humor i nudę.

Ech, wierzyć się nie chce, że to już taaaki duży gościu. Z chudymi nogami do nieba, jak u bociana!


Jestem matką od ponad 5 lat.

Jak się z tym czuję? Różnie. Prawie nigdy nie jest łatwo. A jednak pięknie.

Mam pewność, że żadne inne doświadczenie nie rozwinęło mnie w tym stopniu, jak właśnie macierzyństwo. Jako kobiety i jako człowieka. To ono było motorem napędzającym wszystkie zmiany.


To także pięć lat budowania wyjątkowej więzi. Porozumiewamy się bez słów: spojrzeniem, uśmiechem, puszczeniem oczka. Wystarczy mu jeden rzut oka znad klocków, rysunku czy książki i już słyszę: „Mamo, dlaczego jesteś smutna?”

I ta fala ciepłych uczuć – ciepło, które rozchodzi się od serca po całym ciele. Tak, że już zupełnie nie potrzeba żadnych atrybutów modnego hygge ;)


To mój syn.

Wychowuję go nie dla siebie, tylko dla świata. Dla mnie to oczywiste.

Ale jednocześnie mam nadzieję, że co niedzielę będzie wpadał do starej matki. Na ruskie z cebulką podsmażoną na maśle ♥



Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dziękuję!



To również może Cię zainteresować:


Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Romku, STO LAT!!!

    Ja za miesiąc będę przeżywać 3 lata. Boszzz, jak ten czas leci! A na naszego chudonogiego bociana wołamy pasikonik

    • Dziękujemy i wszystkiego NAJ dla Gizmolove! ♡ „Pasikonik” brzmi uroczo. Ostatnio też tak nazwałam Romka, kiedy spadł z krzesła, skacząc z ekscytacji. Tak się śmiał z tego Pasikonika, że… spadł jeszcze raz

  • e-milka

    120 lat dla jubilata (dla tych rocznikow przekroczenie setki nie powinno byc wielkim wyczynem ;))
    Ale mysle, ze z ta przebojowoscia to lekka koketeria z Twojej strony. Nie znam ani Ciebie ani Twojej rodziny osobiscie, ale mysle ze „zlapanie” cudzoziemskiego meza i przekonanie go do zycia w Polsce tez o czyms swiadczy. A stworzenie bloga z indywidualna, rozpoznawalna nuta? W kazdym razie swiadczy o tym, ze wiesz czego chcesz i do tego dazysz, byc moze nie rozpychajac sie lokciami, alw tez przebojowo.

    • Dziękuję! Oby nasze dzieci cieszyły się takim żelaznym zdrowiem!
      Hehe, a z tym „łapaniem męża” to zabawna historia, która również pokazuje jak bardzo nieśmiali obydwoje jesteśmy: najpierw rozmawialiśmy ze sobą po raz pierwszy dopiero po tygodniu podchodów, potem przez rok korespondowaliśmy i badaliśmy grunt i dopiero wtedy, przy kolejnym spotkaniu zostaliśmy parą (pisałam ostatnio na fejsie o rocznicy tego doniosłego wydarzenia ;)).
      W sieci pewnie tej nieśmiałości nie widać, bo internet rządzi się innymi prawami, ale podczas spotkań w grupach powyżej 3 osób – bardzo. Jednak zarówno mąż, jak i ja, nauczyliśmy się z tym żyć, żadne z nas nie odnalazłoby się w roli duszy towarzystwa Mąż zresztą ma taką refleksję, że na żywo faktycznie „podpieramy ściany”, ale wyrażamy siebie na inne sposoby – on poprzez muzykę, a ja poprzez pisanie, zdjęcia itd.

  • Jako matka pięciolatka doskonale rozumiem ten wpis
    Wszystkiego najlepszego dla solenizanta

  • ♡ no jasne że będzie! Też się wzruszyłam ale to już wiesz ze hormony mi działają na psychę wszystkiego naj dla tego równego gościa!

    • Dzięki w imieniu Romka ♡ Mnie też hormony siadły na psychę, jadę na tym haju od kilku lat i zastanawiam się, czy to kiedykolwiek minie

  • Gosia

    Renia mam w domu prawie 4 latka, ale i 17 latka węc przerabiałam ten etap. Uwiebiam Cię czytać.

  • Marzena

    Jesteś wspaniałą matką.

  • Oj kochana moja no, wzruszyłam się…. ale powiedz mi cichutko, czy ja też mogę na te ruskie, bo to moje ulubione… oj Renia, ale mi dałaś ciepła w ten lekko do bani dzień. Cudnie. Dziękuję. Tak, piątka to taka lekko magiczna cyfra. Już nie cztery, które jeszcze małe, a jeszcze nie sześć, które już takie dorosłe, szkolne. No i połowa 10, dekady… Czysta magia. Uwielbiam..<3 Ściskam mocno i wszystkiego dobrego na urodzinki

  • 1OO lat! Piękny wpis. Wzruszający, choć mam wrażenie, że o Chłopcu-Tornadzie I doskonale rozumiem Twój zachwyt nim, bo sama nieustannie mówię sobie, że to wręcz niemożliwe, by mój Mały był taki idealny – a przecież jest!

  • Moja najstarsza Córcia jest w tym samym wieku co Twój Syn
    Najlepsze życzenia

  • ania

    Jak pieknie napisane wszystkiego najlepszego dla Romka, wszystkiego Najlepszego dla calej waszej pieknej rodziny

  • Joanna K

    Czy my mamy wspólnego syna?

  • Wszystkiego najlepszego dla Romka. Niech zdrowo rośnie Ja mam 5 letniego siostrzeńca i wiem z czym to się wiążę :)Jego : ciociu czy Ty oszalałaś! Nigdy nie zapomnę

Inline
Inline