Pepparkakor – jak popisowo spierniczyć pierniczki Kuchnia / SC
Skandynawski Czwartek #33

To miał być tradycyjny przepis na pyszne szwedzkie pierniczki pepparkakor. Było tak blisko! :)


Lubimy pokazywać się z jak najlepszej strony. Jeśli nie wszyscy, to większość z nas. Blogi aż kipią od cieszących oko sielankowych obrazków z życia i urzekających stylizacji. W końcu po to się staramy – aby pomagać, uczyć, inspirować, dzielić się efektami naszej pracy.

Czasem może to dawać złudne wrażenie, że wszystko nam się udaje. Nic się nie przypala, nasze dzieci nie płaczą, a za kanapą wcale nie mamy kotów kurzu sprzed pół roku.

Po co chwalić się czymś, co się nie udało? Choćby po to, żeby pokazać, że u nas też jest NORMALNIE. Prawda jest prosta i cuchnąca spalenizną: tak gotuje większość normalnych ludzi na świecie :)

Warto zejść z tego wirtualnego piedestału, który mniej lub bardziej świadomie sobie budujemy, eksponując sukcesy (i ukrywając porażki) na pięknych fotografiach. Dotyczy to zarówno blogerów, jak i wszystkich osób prywatnych, które wrzucają do mediów społecznościowych swoje migawki z życia.

Dzisiejszy wpis będzie właśnie takim przebłyskiem rzeczywistości ;) Z dedykacją dla tych, którzy sądzą, że blogi są na maksa oderwane od prawdziwego życia, a blogerkom wszystko się udaje. Otóż nie, w każdym razie na pewno nie mnie. Jedynym wypiekiem, który zawsze mi wychodzi jest beza (klik: tort Pavlova z porzeczkami i solonym karmelem), a i do tego doszłam po latach, przez krew, pot i łzy.

Poza tym porażka (kulinarna i nie tylko) może okazać się pożyteczna. Tu najlepiej przyjrzeć się dzieciom. Czego możemy nauczyć się w ich towarzystwie? Robienia dobrej miny do złej gry. Obracania klęski w żart. Bycia dla nich takim wytrwałym master of disaster. Czyli gościem lub gościówą zawsze zwartym i gotowym do ratowania z opresji, do przyjmowania niepowodzeń na klatę, do nauki dystansu. A także do rezygnacji z perfekcjonizmu i czerpania radości z samego procesu, a nie jego efektów – jakże często niezadowalających ;)


Mąka we włosach – niepodważalny dowód kulinarnej pasji.


Pepparkakor to tradycyjne szwedzkie pierniczki świąteczne. Cieniutkie, kruche i chrupiące, o charakterystycznym smaku korzennych przypraw. Możecie je dostać w sieci IKEA.

Wspólne pieczenie i ozdabianie pierniczków jest już naszą rodzinną tradycją (zaczynaliśmy kiedy Potomek miał 2,5 roku: pierniczymy w 2014).

W tym roku postanowiłam wypróbować przepis z książki „Skandynawia od kuchni”, którą pokazywałam Wam tutaj. Receptura na bogato – zawierała dwukrotnie więcej masła niż pozostałe przepisy na pepparkakor, które znalazłam w sieci. Kilka godzin mieszania, zagniatania oraz chłodzenia ciasta w lodówce, a następnie wycinania foremkami misternych kształtów.

Nic nie zapowiadało tragedii…










Co poszło nie tak? Gdy wstawiliśmy do piekarnika dwie blachy pierniczków, wszystko rozpłynęło się w iście spektakularny sposób. Zamiast kilkudziesięciu uroczych szwedzkich pierniczków, dostaliśmy dwa wielkie, niewyględne i twarde jak kamień krowie placki!!! ;)

A było tak blisko! :)





Nasze pepparkakor wyglądają tak żenująco, że aż zabawnie ;) Syn skwitował tę klęskę w swoim unikalnym stylu:

– Wyszła niezła skamielina!

:)

W dzieciach cudowne jest to, że nic ich nie zraża. Romek pękał ze śmiechu obserwując to dzieło zniszczenia przez szybę piekarnika. Autentycznie cieszył się, że wyszedł nam taki „wieeejki pieeejnik” :) Oczywiście zjadł go ze smakiem, odłamując wielkie kawały.

Gdzie popełniłam błąd? Prawdopodobnie poszło o proporcje – za dużo masła w stosunku do pozostałych składników. Dlatego dziś nie podzielę się z Wami przepisem. Nie róbcie tego w domu! ;) Lepiej skorzystajcie z przepisu na pepparkakor z bloga Moje wypieki. Te przepisy ZAWSZE wychodzą mi tak jak powinny :)

Pochwalicie się swoimi kulinarnymi porażkami?

Trzymajcie się!
.Renia-podpis
.

Polka na dalekiej północy – wywiad z Paulą z Danii
Ta niezwykła historia zaczęła się, gdy...

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Jako takich wpisów nie mam na blogu, ale zdarzało mi się wrzucać fotki z backstage na insta albo fejsika ;) Powiem Ci szczerze, że ja do tych skandynawskich wypieków też nie mam ręki. Raz próbowałam zrobić na święta ich sztandarowe marcepanowe ciacho- kransekake. Zęby można było połamać po upieczeniu :D

    Ściskam świątecznie!

    p.s. Cudo fotki :)

    • Wydaje mi się, że to przepisy ze „Skandynawii od kuchni” są jakieś niedopracowane. Teraz będę testować przepisy ze „Wszystkich smaków Skandynawii”. Autorem jest współzałożyciel najlepszej restauracji na świecie, więc pokładam w tej książce wielkie nadzieje :D
      Ściskam noworocznie! :*

  • Super fotki! A pierniki… fajna odmiana od oglądania tych wszystkich perfekcyjnych ;)

  • Reakcja dziecka bezcenna Niesamowita jest w dzieciach ta radość i pozytywne nastawienie nawet do tak spektakularnej kulinarnej porażki Radosnych Swiat dla całej twojej rodziny

  • U nas w tym roku pierniki z przepisu @milkii, szkoda tylko, że bez przyprawy piwrnikowej bo maz nie znalazł 😂😂😂 wyszły bardziej ciasteczka imbirowe. Pierwsze cienkie i spalone,kolejne grube i miękkie, ale za to smaczne 😂 Zuza cieszyła się z przygotowań najbardziej. Maz skwitował: da się filtry na IG i będzie spoko 😉 https://uploads.disquscdn.com/images/e0e41a1ea8b6f6447a07709161746dd1e465b8a191c05e8fb6070cf76e243c57.jpg

  • Jejku, mój F. płakał by rzewnymi łzami w takiej sytuacji :)

    Odbiegając od tematu: Renia, ja cię kręcę, jaka Ty jesteś przepiękna! <3 co tam pierniki!
    I te dzieci piękne takie, skóra zdarta z Ciebie!

    • O rajuśku, dawno nie zaglądałam do Disqus, a tu takie miłe słowa :) Dziękuję, kochana!
      Szczęścia w 2017!

  • e-milka

    Dzieki za ten wpis :) Ogolnie dobrze sobie radze w k

    • Paradoksalnie najlepiej wychodzą mi wszelkie bezy i biszkopty z kremem, drożdżowe też jako tako. Natomiast te pozornie „łatwe wypieki”, jak pierniczki, kruche spody i ciasteczka są w moim wykonaniu baaardzo dalekie od ideału :)

  • Moje pierwsze podejście do pierników skończyło się grubymi krążkami, które nie zmiękły przez 3 miesiące. Dzieci mają do tego najlepsze podejście – my też śmiejmy się z naszych kulinarnych porażek. :)

    • Nie chcę na nikogo zwalać, ale odkąd w mojej kuchni kręcą się mali „pomocnicy”, to mam na koncie coraz więcej tych kulinarnych porażek ;) Ale grunt to dystans i poczucie humoru!

      • Haha, i wszystko jasne. :) Twoje dzieci wydzielają pole elektromagnetyczne, które rozregulowuje Twój piekarnik. :D