„Siniaki to medale za odwagę!” Parki linowe dla dzieci

Moje dzieci są całe ozdobione „medalami za odwagę”. Podobno siniaki zdobyte podczas zabawy nie bolą

Ilekroć widzę Romka i Irkę wspinających się gdzieś wysoko, zaciskam zęby, żeby nie psuć im frajdy i nie karmić ich moimi lękami. Kręci mi się w głowie na drabinie, na mostach, wiaduktach i kładkach uginają mi się nogi, nigdy nie zwiedzam wysokich budynków i ani mi w głowie spoglądanie w przepaść. Mam silny lęk wysokości. Wprawdzie na wysokości nie mam ataków paniki, ale strach paraliżuje mnie do tego stopnia, że nie idę dalej. Na co dzień unikam takich sytuacji. Nie wchodzę też na wysokie konstrukcje na placach zabaw podczas spacerów z dziećmi.

„Uważaj!”
„Za wysoko!”
„Nie wchodź tam!”
Odkąd tylko urodziły się dzieci codziennie gryzę się w język, żeby tego nie mówić. Pewnie, że się o nich boję, ale gdy nie ma prawdziwego niebezpieczeństwa po co sprzedawać dzieciom mój strach?
Gdy jest naprawdę wysoko szepczę „tylko ostrożnie”. Ewentualnie: „okej, ale za rękę z Tatusiem”



To akurat zdjęcia z okolicy Służewskiego Domu Kultury, ale ja nie o tym! Dziś będzie o parkach linowych.

Bardzo zależy mi, aby nasze dzieci były sprawne fizycznie. Zachęcam je, aby podejmowały ryzyko i przełamywały swoje lęki. Dwa lata temu niektóre konstrukcje na placach zabaw stanowiły dla Romka wyzwanie. Być może były to trudności adekwatne dla rozwoju motorycznego 4-latka, ale nie odpuściliśmy tematu i zaczęliśmy regularnie wspinać się z synem. Efekty pojawiły bardzo szybko.

Już rok temu Romek doskonale radził sobie na placach, natomiast nadal czuł się niepewnie na niektórych przeszkodach w parku linowym. Za to w tym roku to już prawdziwy małpiszon! Jego ruchy są sprawne, skoordynowane i pewne, a 2,5-letnia Irka dzielnie idzie w jego ślady



LISTA WARSZAWSKICH PARKÓW LINOWYCH

Bemowo – ul. Obrońców Tobruku 11 >> link
Białołęka – ul. Modlińska 342 >> link
Bielany – ul. Cegłowska 39 >> link
Bielany – ul. Gwiaździsta 79 A >> link
Kabaty – Park Przy Bażantarni >> link
Kabaty – Park Kultury w Powsinie, ul. Maślaków 1 >> link
Ochota – Stacja Grawitacja, al. Bohaterów Września 12 >> link
Praga Północ – ul. Wybrzeże Helskie 1/5 >> link
Ursus – ul. Sosnkowskiego 3 >> link


Parki linowe znajdziecie również w okolicach Warszawy: Józefowie, Legionowie, Nieporęcie, Pomiechówku, Jachrance, Wołominie oraz w Parku Rozrywki Julinek w Lesznie k/Warszawy. Park w Uroczysku Zimne Doły k/Piaseczna jest w tej chwili nieczynny.

Wszystkie parki to kilka tras o zróżnicowanym stopniu trudności oraz dolnej granicy wieku lub wzrostu – mogą z nich korzystać dzieci w wieku od 3 lub 4 roku życia lub od wzrostu 125-130 cm (dokładne informacje znajdziecie w linkach powyżej).

Mieszkamy na Ursynowie, więc najczęściej odwiedzamy dwa parki linowe: w Parku Przy Bażantarni oraz w Parku Kultury w Powsinie.


Park linowy w Powsinie

Park linowy położony jest w granicach Parku Kultury w Powsinie, ale trochę trudno tu trafić. Atrakcja istnieje wprawdzie od 2007 roku, ale leży na uboczu i jest kiepsko oznakowana. Trzeba dojść do amfiteatru (położonego na końcu Parku Kultury), minąć amfiteatr z lewej strony, wejść w las, a potem ścieżką z korzeni na pagórek



Super sprawą jest, że w Powsinie instruktor przechodzi trasę razem z dzieckiem i uczy jak pokonywać kolejne przeszkody. W Parku Przy Bażantarni to rodzic musi biegać za dzieckiem (często z drabiną), co bywa trudne do wykonania, gdy jestem tam z Romkiem i Irką i muszę jednocześnie wspierać Starszaka i mieć oko na Malucha.

Park linowy jest ukryty w lesie i zajmuje o wiele większy teren niż ten w Parku Przy Bażantarni, więc jest o wiele spokojniejszy i mniej zatłoczony.



Są tu cztery trasy o zróżnicowanym stopniu trudności: dwie trasy dla dzieci (Super Kid i Odkrywca) oraz dwie trudniejsze dla młodzieży i dorosłych (Adrenalina i Extreme). Romek przechodzi trasę SuperKid (cena 25 zł). Trasa jest tu dłuższa i ciekawsza niż Przy Bażantarni. Romek lubi zwłaszcza Zjazd Tarzana, który nazywa „podciągaczem gaci”.



Park Linowy w Powsinie honoruje Kartę Młodego Warszawiaka i Kartę Warszawiaka – po ich okazaniu, otrzymacie zniżkę 20% na wszystkie pozycje z cennika.

Park jest czynny codziennie przez cały rok w sezonie: 10.00 – 19.00, poza sezonem: 10.00 – 17.00.
Zauważyłam jedynie, że w tygodniu instruktorzy są mniej chętni do pomocy niż w weekend


Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam to zdjęcie!


Park linowy w Parku Przy Bażantarni

Znajdziecie tu dwie trasy dla dzieci w wieku 3-7 i 7-12 lat. Są za trudne dla dzieci poniżej 3 roku życia, ale gdy odwiedzamy park we czworo, obsługa pozwala nam wozić Irkę w beczce, podczas gdy Romek pokonuje resztę trasy z drugim rodzicem.

No właśnie: pracownicy parku nie pokonują z dziećmi trasy – starsze dzieci radzą sobie same, a młodszym pomagają rodzice, w razie potrzeby korzystając z drabiny. To spory minus w porównaniu do Parku w Powsinie (pomimo, że bilet na najprostszą trasę kosztuje tyle samo: 25 zł). Pracownicy zakładają dzieciom sprzęt (kask i uprząż), przeprowadzają krótkie szkolenie i to tyle.

Poza tym w porównaniu do powsińskiego parku linowego, park Przy Bażantarni jest mniejszy (zarówno sam teren, jak i liczba tras i ich długość), bardziej zatłoczony i głośny, ale taki już urok popularnego Parku Przy Bażantarni. Na tutejszych placach zabaw też można w dzikim tłumie zgubić dziecko Jego największą zaletą z pewnością jest lokalizacja, ale poza tym pod każdym innym względem przegrywa z parkiem linowym w Powsinie.

Park jest czynny od kwietnia do października (w zależności od pogody), a w lipcu i sierpniu od poniedziałku do piątku w godzinach 12:00-19:00 i w weekendy 10:00-19:00.


Napiszcie jak jest u Was z obawami o bezpieczeństwo dzieci. Czy tak jak ja macie lęk wysokości albo inne fobie?
Jak znajdujecie złoty środek, aby zadbać o bezpieczeństwo dziecka, a jednocześnie nie przekazywać mu swoich lęków?

Kto pamięta skąd wzięły się tytułowe „medale odwagi”? Oczywiście z mojej ukochanej książki, o której pisałam tutaj:
>> 
Gdybym mogła mieć tylko jedną skandynawską książkę dla dzieci, byłaby to…


Trzymajcie się!

Renia-podpis


Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Udostępnij ten tekst, jeśli masz wśród znajomych osobę, której może się przydać:




To Ci się spodoba:



Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline