Dlaczego warto obejrzeć „Most”?
Czy znacie już najfajniejszy serialowy duet ever? Czy nazwiska Saga Norén i Martin Rohde coś Wam mówią? Jeśli nie, to natychmiast nadróbcie zaległości i obejrzyjcie „Most”.

Most, to serial produkcji szwedzko-duńskiej (szw. Bron, duń. Broen), tłumaczony również jako Most nad Sundem. Kąsek łakomy i smakowity, zwłaszcza dla miłośników kryminałów.
Fabuła… mniejsza o fabułę! Ponieważ tym, co najbardziej urzekło mnie w serialu, są wyraziste postaci i relacja pomiędzy głównymi bohaterami, parą policjantów: ona to Saga Norén, a on to Martin Rohde. Są lepsi od duetu Mulder & Scully, a to znaczy bardzo wiele W żadnym wypadku nie łączy ich romans, ich znajomość jest czysto platoniczna. Według odtwórczyni roli Sagi, Sofii Helin, jest to „głęboka, przyjacielska miłość”, czyli coś, co tygrysy lubią najbardziej.
Zresztą, czy wyobrażacie sobie romans z Terminatorem?

386174_236913506372865_1044836788_n

Saga to właśnie taki Terminator – przywołajcie w swej pamięci obraz tępego wyrazu twarzy Arniego Schwarzeneggera. Jej twarz wyraża dokładnie tyle samo emocji. Co gorsza, tam w środku wcale nie jest lepiej. To taki cyborg bez serca, może nawet trochę przerysowany, ale niezwykle uroczy w swej bezduszności.
Jej zachowanie wskazuje na łagodną postać zespołu Aspergera – jest okrutnie logiczna, a przy tym kompletnie pozbawiona podstawowych umiejętności społecznych. Poza tym jest mega profesjonalna, skuteczna i całkowicie oddana pracy.
Jednak, jak łatwo się domyślić, rysą na jej niemal doskonałym profesjonalizmie jest brak delikatności w komunikacji z rodzinami ofiar. Saga – jak to cyborg – nie ma życia prywatnego, nie śpi, pracuje 24 godziny na dobę, a w miejscu pracy (Komenda Miejska Policji w Malmö) ma dość nietypowe nawyki higieniczne W przypadku potrzeb seksualnych również nie bawi się w konwenanse.
Nie potrafi i nie chce rozmawiać o niczym innym poza śledztwem. Towarzyskie pogawędki są dla niej po prostu męczące i przekraczają jej możliwości pojmowania. Nie jestem fanką cytowania bohaterów ze srebrnego i szklanego ekranu, ale Saga wypowiada kilka naprawdę inspirujących tekstów

10294460_701578123239732_8700444450748353295_n

No it wasn't tasty

A facet, Martin Rohde? To taki kochany misiożuczek Lubi Sagę pomimo jej odpałów. Też nie jest do końca poukładany: w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że strzela ślepakami, ponieważ właśnie przeszedł zabieg wazektomii. Ma pięcioro (a wkrótce siedmioro) dzieci z trzema różnymi kobietami.
Jednak od dawna nikt już nie wierzy w Świętego Mikołaja, ani w idealnych facetów. Najważniejsze, że misiożuczek jest niezawodnym przyjacielem i ma dobre serduszko, które w towarzystwie Sagi-cyborga musi wykazać się podwójną empatią.

313110_240019929395556_2013259316_n

384460_232863983444484_274765738_n

Wracając do fabuły – czuję się w obowiązku napisać kilka słów. Historia jest wielowątkowa, ciekawa, ale nie przekombinowana, jak w wielu irytujących serialach, które na siłę próbują zaskakiwać widza.
Tytułowy most to przeprawa drogowa i kolejowa łącząca Kopenhagę i Malmö, czyli Danię i Szwecję, przebiegająca nad cieśniną Sund. Tak się złożyło, że pewnej nocy na moście zgasły światła, jedynie na 48 sekund, a kiedy zapaliły się ponownie, leżały tam sobie zwłoki. Po jakimś czasie okazało się, że to właściwie puzzle złożone z ciał dwóch kobiet – szwedzkiej polityk i duńskiej prostytutki, zamordowanej rok wcześniej i zamrożonej „na specjalną okazję”.
Oczywiście domniemany morderca ułożył zwłoki równiutko na granicy szwedzko-duńskiej, z dokładnością co do milimetra, jak na psychopatę przystało. Saga musi więc współpracować z Martinem, co czyni z pewną niechęcią, lecz ku uciesze widza, gdyż – jak wspomniałam wyżej – to właśnie ich relacja stanowi najciekawszy wątek serialu.

321100_212936765437206_1029495407_n cut

Nie zrażajcie się po pierwszym odcinku – wprawdzie fabuła rozwija się powoli, stopniowo, ale całokształt jest bardzo dobry. I co najważniejsze – ani przez chwilę nie sprawia wrażenia, że detektywi to idioci, działający zupełnie nielogicznie, podczas gdy widz już dawno wysnuł kilka słusznych podejrzeń.
Ponadto duży plus dla twórców serialu za wymiar socjologiczny całej historii – wplecione w fabułę problemy społeczne skandynawskiego społeczeństwa.
Na świetny klimat serialu składają się również przefiltrowane zdjęcia, język szwedzki i duński (uwielbiam ich brzmienie!) oraz ścieżka dźwiękowa – typowo kryminalna, nieco oldschoolowa, ale świetnie dopasowana.

Ważna sprawa: w 2013 roku powstał remake serialu made in USA pod nazwą „The Bridge”. Historia została teleportowana na most łączący amerykańskie El Paso z meksykańskim Juarez. Obsada to Diane Kruger i Demián Bichir. Z czystej ciekawości zmęczyłam pierwszy odcinek, jednak atmosfera jest zupełnie inna, więc nie traciłam czasu na dalsze oglądanie.
Dlatego jeśli oglądać, to tylko oryginał! To naprawdę świetny serial, taki do którego się wraca. Obejrzyjcie koniecznie, najlepiej w święta Życzę Wam przemiłych wieczorów!


Wpis pochodzi z 15.12.2014 r. z mojego „starego” bloga DzikieZiemniaki.pl


293569_212946818769534_1335822870_n

 Fot. Filmlance International, Nimbus Film

Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline