11 zaskakujących faktów na temat masażu Shantala dla niemowląt Ciąża / Mama

Masaż Shantala to tradycyjna sztuka masażu niemowląt, którą rozpowszechnił Frederick Leboyer, francuski położnik. Tak, to ten od „Narodzin bez przemocy” – jeśli szukałaś informacji na temat porodu naturalnego, na pewno trafiłaś na tę książkę.

Masaż Shantala, podobnie jak noszenie w chustach, cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza wśród rodziców praktykujących rodzicielstwo bliskości już od narodzin dziecka.


Jakie korzyści
daje masaż Shantala?

Korzyści dla dziecka:

• wyciszenie, relaks
• nawiązanie więzi z rodzicem
zwiększenie świadomości własnego ciała, a co za tym idzie – wsparcie rozwoju ruchowego i zwiększenie poczucia bezpieczeństwa
uregulowanie snu
poprawa trawienia
podniesienie odporności organizmu


Korzyści dla mamy i taty:

• wyciszenie i relaks – jak wyżej :)
nawiązanie bliskiej więzi z dzieckiem, lepsze zrozumienie wysyłanych przez nie komunikatów
zwiększenie pewności siebie w zakresie opieki nad dzieckiem
złagodzenie depresji poporodowej u matek lub jej profilaktyka


masaż-shantala-04

fot. Imagens Portal SESCSP (CC)


Co mnie zaintrygowało w masażu Shantala? Oto 11 zaskakujących faktów na temat tej techniki masażu:


1) Najlepszy do masażu
jest olej spożywczy

Na rynku dostępne jest zatrzęsienie fikuśnych kosmetycznych olejków do masażu. Nie wątpię, że część z nich zawiera cenne dla skóry składniki. Jednak ja skorzystałam z rady, której udzieliła nam instruktorka podczas kursu: aby do masażu używać nierafinowego zimnotłoczonego oleju SPOŻYWCZEGO. Na logikę to przecież on jest najzdrowszy i najbogatszy w składniki odżywcze, prawda? Mój absolutny ulubieniec to zimnotłoczony nierafinowany olej kokosowy, którego używam do masażu, pielęgnacji skóry i olejowania włosów. Na kursie masażu byłam w 2012 roku i od tamtej pory oleje zamawiam tutaj: KLIK. 


2) Olej PRZED kąpielą

W ramach tradycyjnej pielęgnacji przywykliśmy do tego, że smarujemy naszą skórę dobroczynnymi mazidłami PO kąpieli. Tymczasem według wskazówek udzielanych przez Fredericka Leboyer i niektórych instruktorów masażu Shantala, lepiej zrobić to PRZED kąpielą.

Po masażu olejem kokosowym i kąpieli, na skórze zostaje bardzo delikatny film. Skóra niemowlęcia po takim zabiegu to coś fantastycznego! Masujemy dziecko olejem, a potem kąpiemy. Nie chodzi tu nawet o zmycie nadmiaru kosmetyku. Kąpiel i działanie wody, jej „dotyk”, stanowi element masażu, pewnego rodzaju dopełnienie rytuału, służące likwidacji napięć.


3) Likwidacja napięć

Zaskoczyło mnie to, że nasza córka nigdy w ciągu dnia nie jest tak rozluźniona, jak właśnie po masażu. Dzięki temu możemy domyć wszystkie trudno dostępne niemowlęce fałdki :) Ponadto ta codzienna rutyna pomaga w wieczornym wyciszeniu dziecka przed snem.


masaż-shantala-03

fot. operabug (CC)


4) Rola odpowiedniej atmosfery

Aby masaż spełnił swoją rolę, warto zastosować zasadę 3C: cicho, ciepło, ciemno :)

Na kursie uczono nas, że masażu nie powinniśmy wykonywać w biegu, na szybko. Jeśli matka lub dziecko nie mają odpowiedniego nastroju, lub kiedy nie mogą znaleźć dla siebie minimum 20 minut, lepiej tego dnia zrezygnować z masażu.

Przy drugim dziecku bardzo często tego doświadczam. Kurs odbyłam w 2012 roku, kiedy Romek miał 2 miesiące, po czym przez kilka miesięcy codziennie masowałam go w ten sposób. Od niedawna masuję również Irenkę, jednak to już nie to samo… Im liczniejsza rodzina, tym trudniej wieczorem znaleźć spokojną chwilę, kiedy obydwie możemy się wyciszyć i poświęcić sobie uwagę w 100%.


5) Siła

Ten masaż to nie mizianie. Zamiast głaskania zalecany jest tu delikatny ucisk. Nasze ruchy mają być zdecydowane, a nasze dłonie – mocne i delikatne zarazem, pełne wyczucia.


6) Milczenie

Masaż to fantastyczny sposób na nawiązanie kontaktu z niemowlęciem. Takiego na innym poziomie – najlepiej bez słów, w oparciu o kontakt wzrokowy i mimikę.

Przy okazji zaobserwowałam na żywo pewną uwarunkowaną płciowo prawidłowość, zbadaną przez neuropsychiatrę – dr Louann Brizendine – i opisaną w książce „Mózg kobiety”:


Każdy, kto kiedykolwiek wychowywał chłopca i dziewczynkę, i patrzył jak dorastają, wie, że ich rozwój podąża odmiennymi drogami. Rzuca się w oczy chociażby to, że małe dziewczynki wiążą się emocjonalnie w sposób nieosiągalny dla małych chłopców. W teorii psychoanalitycznej błędnie interpretowano te różnice płciowe, zakładając, że skłonność do przyglądania się i impulsywne dążenie do bliskiego kontaktu to wyraz popędu symbiozy z matką. Błąd polegał na tym, że patrzenie matce prosto w czy nie wyraża żadnej szczególnej „potrzeby”, lecz wskazuje na WRODZONY ZMYSŁ OBSERWACJI. Ten zmysł, a raczej umiejętność, wynika z tego, że dziewczęcy mózg jest bardziej dojrzały już w momencie narodzin i przez pierwszy rok, a nawet dwa lata, rozwija się szybciej.


Estrogen stymuluje istniejące od urodzenia obwody mózgowe do dalszego rozwoju, dzięki czemu mała dziewczynka może się szybciej doskonalić w sztuce rozpoznawania społecznych niuansów, co ma znaczący wpływ na jej przyszłość jako matki. To dlatego właśnie mała „kobieta” już w pieluchach jest tak bardzo rozwinięta emocjonalnie.


Jedną z pierwszych rzeczy, do jakich kobiecy mózg zmusza noworodka, jest uważne studiowanie ludzkich twarzy. (…) tylko dziewczęce mózgi są odpowiednio wyposażone, by dziecko chciało nawiązać kontakt wzrokowy. One bowiem w życiu płodowym nie otrzymują wielkiej dawki testosteronu, pod wpływem którego regiony odpowiedzialne za komunikację, obserwację i przetwarzanie emocji ulegają skurczeniu. Dzięki temu już w chwili narodzin dziewczynki dysponują większym potencjałem rozwoju tych umiejętności niż chłopcy. I dlatego właśnie w ciągu pierwszych 3 miesięcy życia u dziewczynek umiejętność nawiązywania kontaktu wzrokowego wzrasta ponad 4-krotnie, a u chłopców w tej sferze nie zachodzi praktycznie żaden postęp.



Coś w tym jest! Kiedy 4 lata temu masowałam Romka, miałam problem z utrzymaniem z nim kontaktu wzrokowego. Patrzył wszędzie, tylko nie na mnie.

Natomiast Irenka wpatruje się w moje oczy długo i intensywnie, a w jej spojrzeniu można dostrzec mnóstwo znaczeń :) To robi wrażenie!


masaż-shantala-05

Te nieudolne bazgroły, to moja ściąga poszczególnych etapów masażu.


Nie zobaczycie dziś zdjęć moich dzieci podczas masażu, bo są wtedy kompletnie nagie. Nawet gdybym potrafiła sfotografować je tak pięknie i dyskretnie, jak na widocznych tu zdjęciach stockowych, miałabym duże wątpliwości czy zamieszczać tak intymne zdjęcia moich dzieci w internecie. Natomiast mogę Wam pokazać moje rysunki poszczególnych etapów masażu – to bazgroły widoczne powyżej :) Zanim zaczęłam wykonywać wszystkie ruchy automatycznie, taka rysunkowa ściągawka była znacznie wygodniejsza niż zerkanie do notatek. To ważne, aby podczas masażu utrzymywać kontakt wzrokowy z maluchem!


7) Nie tylko dla niemowląt

Masaż Shantala można wykonywać także u starszych dzieci, u kobiet w ciąży, a także… u partnera! To musi być arcyprzyjemne :)

Dowiedziałam się tego niedawno, podczas spotkania z Justyną Sabalską (certyfikowaną instruktorką masażu Shantala), zorganizowanego przez Agnieszkę z bloga Agumama (Aga, dziękuję!).

Jeśli mieszkacie w Warszawie i chcielibyście dowiedzieć się w więcej na temat masażu, koniecznie skontaktujcie się z Justyną i odwiedźcie jej stronę Masaż Shantala na Białołęce. Jako instruktorka zrobiła na mnie wrażenie osoby niezwykle kompetentnej, pełnej pasji i budzącej głębokie zaufanie. Gdybym nie odbyła kursu w 2012 roku, bez obaw oddałabym się w jej ręce już dziś!


8) Kąpiel w wiaderku

Ciekawostka: w internecie pod hasłem „wiaderko do kąpieli Shantala” można znaleźć specjalne wiaderka do kąpieli niemowląt. Takie wiaderko nie jest obowiązkowe, ale kąpiel w nim ma szereg zalet. W telegraficznym skrócie: dziecko relaksuje się w pozycji embrionalnej, rodzicowi znacznie wygodniej trzymać malucha, a woda stygnie dużo wolniej niż w wanience.

My używamy nieco innego wiaderka: Tummy Tub (tego samego, w którym kąpaliśmy Romka). Wiaderko „shantalowskie” ma wygodniejszą, skośną krawędź, a poza tym jest szersze od TT, a więc wystarczy na dłużej.


9) Tego nie nauczysz się z książki!

Na rynku dostępne są dwie książki na temat masażu Shantala:

„Shantala” Frederick Leboyer
„Masaż niemowlęcia. Metoda Shantala” Joanna Kaczara


masaż shantala


Na temat tej drugiej się nie wypowiem, bo nie miałam jej w rękach. Natomiast książka Leboyera, który rozpowszechnił tę sztukę masażu, jest napisana dość poetyckim językiem, mało praktycznym podczas nauki. Może okazać się pomocna, jednak nie wyjaśnia wszystkich niuansów masażu. Te techniczne detale jest w stanie zaprezentować tylko certyfikowany trener, dlatego jeśli chcesz masować swoje dziecko, polecam odbycie kursu.


10) Pozycja mamy (lub taty) podczas masażu

Masaż to forma bliskości. Nie powinno się go wykonywać na łóżku czy przewijaku. Dziecko powinno leżeć na wyprostowanych nogach rodzica, siedzącego na podłodze z wyprostowanymi plecami. Ta pozycja może wydawać się trudna, jednak to bardzo istotny punkt. Zresztą przeczytajcie, co pisze na ten temat Leboyer:


Aby wychować dziecko, potrzeba czasu.
Zresztą – co innego zrobiłabyś z tym czasem?
A tak naprawdę, komu go dałaś?
Dziecku?
Czy ten masaż nie odmienił przede wszystkim ciebie?
Bo kto protestował:
„Och, moje plecy! Och, mój krzyż!”
Dlatego, że musiałaś ponownie nauczyć się siadać na ziemi.
Siedzieć tak długo. Z prostymi plecami. Nie usztywniając mięśni.
Z wdziękiem. Zachowując równowagę.
Gdy siedzisz w tej pozycji, tak dla ciebie trudnej, twoje ramiona powinny pozostać swobodne, naturalnie (!) rozluźnione.
Podobnie nogi – muszą być wyprostowane. Nie usztywniaj ich! I nie zginaj kolan!
To wszystko dla rocznego dziecka jest takie proste.
Ale dla ciebie…
Widzisz – aby coś z siebie dać, trzeba być swobodnym.
Nie można dać tego, czego samemu się nie ma.
Ale dać co?
Tę siłę, która w ciele dziecka jest jeszcze uśpiona.
Tę siłę, gotową obudzić się, rozkwitnąć, wypłynąć.
Siłę, która nazywa się życie.
I która w tobie wciąż się rozwija, umacnia się w miarę, jak ją dajesz.

Frederick Leboyer „Shantala”


Mnie ta pozycja sprawia jeszcze jedną trudność… Jestem szczęśliwą posiadaczką króciutkich nóg hobbita, a zarówno Romek, jak i Irenka, są dość dużymi dziećmi. Już w wieku 2 miesięcy, kiedy zaczynałam ich masować, nie mieścili mi się na udach. Głowa lądowała na łydkach, a dziecko przyjmowało pozycję „głową w dół” z bardzo niezdrowym wygięciem do tyłu w szyjnym i piersiowym odcinku kręgosłupa.

Aby temu zaradzić wyrównuję poziom poduszką, ale na zdjęciach prezentujących masaż nie zaobserwowałam tego triku. I tak się zastanawiam… czy tylko ja mam uda grubsze od łydek?! ;)


11) Kontrowersyjne ruchy

Jeśli sięgniecie po książkę Fredericka Leboyer, dowiecie się, że zaleca on zakończyć masaż 3 ćwiczeniami zbliżonymi do pozycji hatha jogi. Zdaje się, że to dość kontrowersyjne elementy całego rytuału, ponieważ instruktorzy masażu Shantala nie uczą ich podczas kursów dla rodziców.

Poza tym w przypadku noworodków i niemowląt nie zaleca się prostowania kończyn na siłę – w książce brakuje wskazówek tego typu.


Czy masując dziecko bez kursu 
można wyrządzić mu krzywdę?

A może każdy masaż wykonywany intuicyjnie przez rodziców, jest okej? Przecież smarując dziecko po kąpieli, pielęgnując jego skórę kosmetykami, też masujemy je w ten czy inny sposób. Nie konsultujemy każdego ruchu z fizjoterapeutą ;)

Zgoda, ale masaż Shantala to wyższa szkoła jazdy. Wymaga odpowiedniej techniki i poznania niuansów… oraz czasu. Szybkie smarowanko dziecka po kąpieli to minuta, dwie. Natomiast masaż Shantala trwa zwykle od 20 minut do pół godziny, a więc i ryzyko „uszkodzenia” dziecka jest większe.

Dlatego polecam Wam kurs dla rodziców. Masaż Shantala cieszy się coraz większą popularnością, więc nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem certyfikowanego instruktora w Waszej okolicy. Bazę instruktorów znajdziecie na stronie Polskiej Szkoły Masażu Shantala.

Na koniec kilka mądrych słów na temat roli dotyku w rozwoju dziecka :)


Pieszczoty, głaskanie i przytulanie są dla dziecka jak pożywienie.
Tak samo ważne jak białko, witaminy i minerały.

Frederick Leboyer


Koniecznie przeczytaj też TEN artykuł na blogu Mataja.
A to na pewno już gdzieś słyszałaś, ale czy pamiętasz? :)


Podobno człowiek potrzebuje 4 przytuleń dziennie by żyć, 8 by czuć się dobrze, a 12 aby się rozwijać.


masaż-shantala-02

fot. micagoto (CC)


Masowaliście dziecko tą lub inną metodą? Jak Wam się podobało i jakie korzyści zaobserwowaliście?
Trzymajcie się ciepło i przytulajcie na maksa! :)
.Renia-podpis

PS. Niniejszy artykuł opublikowałam po raz pierwszy 24 maja 2016 roku, a dziś postanowiłam go odświeżyć w związku z faktem, że przez ostatni rok na blogu przybyło wiele nowych Czytelniczek, w tym świeżo upieczonych Mam ♥ Gratuluję, Kochane! Wypróbujcie ten masaż, naprawdę warto :)

.


Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz lub udostępnisz 
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dziękuję! :)



fot. tytułowa – Imagens Portal SESCSP (CC)

 

Brudna 12 i Czysta 15 warzyw i owoców + kieszonkowa lista do druku
Rodzeństwo bez fikcji: Czy starsze dziecko będzie bawić się z niemowlakiem?

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • BOTAKowo

    Chyba mnie przekonałaś :D Myślałam nad tym kursem już jakiś czas temu, ale zastanawiałam się ile w tym prawdy a ile marketingu. W sumie wiedzy nigdy za wiele, a napisała to tak przekonywująco, że idę szukać kursie na Śląsku ;)

    • Zapomniałam jeszcze napisać, że masaż polecają fizjoterapeuci i neurolodzy (również dla wcześniaków, tyle że oczywiście nie od razu) właśnie ze względu na jego właściwości wyciszające, więc raczej nie ma w tym ściemy :)
      Zresztą obserwuję to na przykładzie córki, mojego „królika doświadczalnego” ;) Jeden z przykładów: bez masażu jest w kąpieli tak spięta, że nie mogę jej domyć pach i szyjki, a jeśli przed kąpielą znajdziemy czas na masaż to zupełnie inna bajka.

  • Muszę się dowiedzieć, czy w Bergen ktoś oranizuje takie kursy, ale nawet jeśli nie to i tak będę masować synka swoją własną techniką :)

    Fajnie, że wspomniałaś o olejach roślinnych, tych nierafinowanych, tłoczonych na zimno. Są idealne nie tylko do masażu, ale też do kąpieli małych dzieci (Twój ulubiony kokos sprawdzi się super, spróbuj!). No i nawet jeśli będziemy robić po kąpieli (a nie przed) na jeszcze lekko wilgotnej skórze, olej będzie ją wspaniale zmiękczał, nawilżał, wygładzał i odżywiał.

    Pozdrawiam z bardzo słonecznej i wyjątkowo dziś ciepłej Norwegii :)

    • O, a jak używać oleju koko do kąpieli? Po prostu go stopić i dodać do wody? Super patent! Będę tak robić, kiedy nie uda nam się znaleźć czasu na masaż.
      Pozdrów od nas zalane słońcem fiordy :)

      • Nie musisz wcześniej rozpuszczać. Po prostu dodaj łyżeczkę do ciepłej wody, sam się rozpuści :) Przyjemnej kąpieli :)

  • Marta Bruska

    super wpis. Pierwszego synka masowałam a przy drugim już nie miałam czasu i trochę żałuję… Ale jeśli mi się trafi trzecie to nie odpuszczę ;)

    • Dziękuję. A masowanie to czysta przyjemność, choć rzeczywiście od drugiego wzwyż coraz trudniej znaleźć na to czas.

  • Wow, to ciekawe co napisałaś o rozwoju mózgu kobiet i mężczyzn!

    Próbowałam się wkręcić z masowaniem Don F., ale on mocno oporny. Do dziś nienawidzi się smarować czymkolwiek, kąpać, myć twarzy i włosów. Muszę chyba iść w kierunku diagnozowania SI.
    Antka całkiem na odwrót. Chętnie się pluska, cudownie się ją mizia olejem i masuje :) Chociaż tak jak i u Ciebie – teraz ciężko z czasem :P
    A co do nóg – ja mam długie i też średnio mi się Antoszka mieści na udach. Ale może to dlatego, że waży chyba w jakieś 8 kg i nosi rozmiar 74?

    • O rany, 8 kg i rozmiar 74 to dokładnie tak jak Irka! Co z tymi naszymi dziewuchami?! :)
      Romek był duży, a Irenka nie dość, że duża, to jeszcze… hm, pulpecik ;) Ale ciiii, nie pozwalam tak nikomu mówić, bo boję się, że się przyklei i w przyszłości będzie miała kompleksy z tego powodu.

      Diagnoza SI podobno ma sens po 4 roku życia. Też o tym myślałam, bo R nie lubi mieć poklejonych dłoni, mokrego ubrania, a twarz myje od święta ;) Kiedyś nie lubił też czesania, ale mu przeszło. W ogóle obserwuję, że część niepokojących objawów z czasem przechodzi lub łagodnieje, więc zastanawiam się czy ciągać go po lekarzach.

      • Ha, dwa dni temu była u mnie przyjaciółka z córką pół roku starszą od Antki. Mniejszą i lżejszą ;P Dlatego też mówię na tę moją dziołchę per „kruszynka” :P Zrzucą jak zaczną biegać :P

        Też mam wątpliwości co do ciągania po lekarzach. Ale u nas już było walenie głową o podłogę i to takie, że ja siadałam w kącie i płakałam z niemocy, problemy ze skupieniem uwagi (Don F. do dzisiaj nie umie na przykład układać puzzli), nie daje się umyć, ale jak na przykład maluje palcami to po każdym maźnięciu palcami po kartce idzie umyć ręce albo wytrzeć w ręcznik. Nie ma w ogóle wyczucia – wszystko jest silne, mocne, intensywne – przytulanie na maxa, odpychanie na maxa, emocje zawsze na maxa. Nie ma żadnych półśrodków. Biedna jest Antka z tego powodu – kładzie się na niej piętnasto-kilogramowy brat. Ona chyba musiała szybko nabierać masy, żeby przetrwać :P Instynkt jej kazał :)

        Ale też czekam, może się coś zmieni jeszcze ^^ To walenie głową w końcu ustało, chociaż okazjonalne, w dużym stresie jeszcze mu się zdarza. Problem jest w tym, że tu nie Warszawa i ciężko u nas z diagnozą SI czy ewentualną terapią. Jest jedno miejsce, drogie prze-okrutnie, a na NFZ ludzie pojęcia nie mają o co ich pytam xD

      • Mój syn kiedy miał 3 lata na plaży biegał w skarpetach, bo piasek mu przeszkadzał i podobnie jak Wasze dzieciaki był taki niedotykalski, ale dziś ma lat 5 i wszystko przeszło jak ręką odjął bez moich starań i wysiłków…po prostu oswoił się ze światem:) Mama nadzieję, że u Was też tak się skończy:)

  • Fajnie jest mieć porównanie w wychowaniu chłopca i dziewczynki. Obie byłyśmy na warsztacie u Justyny. Byłam ostatnio zdziwiona, że mój synek nie patrzy na mnie podczas masażu. Ale dzięki Tobie spojrzałam na tę sytuację przychylnym okiem. Córka rzeczywiście była bardziej kontaktowa w czasie naszego czasu po kąpieli.
    U nas do masowania używam przewijaka albo ziemi, bo Mały nie mieści się na moich nogach. Oczywiście wtedy trzeba zadbać o atmosferę, aby nic go nie dekoncentrowalo.
    Ps. Moje uda też są grubsze od łydek ;)

  • I ja się kilku ciekawych rzeczy dowiedziałam. Dziękuję Ci za informację o różnicach między chłopcem a dziewczynką. Był czas kiedy bardzo mnie martwił brak kontaktu wzrokowego. A teraz mogę powiedzieć wielkie UFF… Będę się tym dzielić z innymi wystraszonymi mamami wcześniaków.

    • Serio, różnica pomiędzy moimi dziećmi jest ogromna. Dopóki nie urodziłam córki nie zdawałam sobie sprawy, że te różnice są tak wyraźne.

  • Bardzo wyczerpująco Renia. Żałuję, że nie dotarłam na spotkanie, które organizowała Agumama. Zapewne zmobilizowałabym się do wykorzystania nowej wiedzy i wskazówek w praktyce, bo uwielbiam wszelkiego rodzaju masaże i bardzo mi ich brakuje.

    • Mnie również! Ze spotkania wróciłam pełna entuzjazmu z mocnym postanowieniem, że będziemy się rodzinnie masować. A właśnie ze względu na ten cholerny brak czasu regularnie masuję tylko córkę, raz udało mi się pomasować syna, a męża jeszcze ani razu… Ale znając go, nie odpuści mi tego i jeszcze nadrobimy ;)

      A propos spotkania, to może uda Ci się przyjść na kolejne? Będziemy robić ośmiorniczki dla wcześniaków!

      • Jak tylko dopisze termin to bardzo chętnie.

  • Osobiście jest wielką fanką masaży. Uważam, że to naprawdę buduje relację, zaufanie, instynktowne porozumienie. Bliskość jest potrzebna każemy człowiekowi, a takiemu Maleńkiemu zwłaszcza:) Dobrze, że o tym wszystkim wspomniałaś. Mama nadzieję, że wiele osób przekonasz, że warto się przemóc, znaleźć czas i oddać tej pełnej miłości chwili z Dzieciątkiem:)

  • Niech mnie ktoś wymasuje…albo chociaż przytuli;)

  • Anita Katarzyna Dąbrowska

    Niesamowite, że nawet niemowlę można masować :)

  • Axxx Sxxx

    Ja chodziłam w Warszawie do pielegniarki od wczesniakow, cena 200 zł za cały kurs masazu i super babka :) Po prostu bajka ten masaz i profesjonalnie pokazany przez pielegniarke :)

    • Super! Te kursy mniej więcej tyle kosztują, z tym że to cena za kilka spotkań, zazwyczaj trzy. Wynika to z tego, że dzieci stopniowo przyzwyczajają się do nowych bodźców, więc etapy masażu rozłożone są na kilka dni, żeby ich nie zmęczyć ;)
      A pielęgniarka pewnie była przy okazji certyfikowanym instruktorem :) Cieszę się, że masaż Shantala jest doceniony przez personel medyczny – to potwierdza jego wartość, bezpieczeństwo i pozytywny wpływ na dzieci, zwłaszcza wcześniaki.

  • Chyba byłyśmy na tym samym spotkaniu ;)
    A tak serio to mnie też Justyna otworzyła oczy na wiele kwestii związanych z masażem Shantala np, że i starsze dzieci można masować.
    Ja z tą techniką po raz pierwszy zetknęłam w szkole rodzenia. I choć temat był dotknięty po łebkach to uważam, że w szkołach rodzenia powinien się pojawiać :)

    • Mnie na kurs namówiła kuzynka, która ma synka tydzień starszego od Romka :)
      Rzeczywiście warto, aby polecano masaż już podczas szkół rodzenia, bo jest tak prosty, a jednocześnie pożyteczny, że warto go robić u wszystkich dzieci – chorych i zdrowych. A szkoła rodzenia to często taki „ostatni dzwonek” dla rodziców. Później wpada się w wir nowych obowiązków, a czas leci jak szalony, rzadko kiedy rodzice mają siłę podjąć się czegoś nowego, a te pierwsze miesiące życia mijają bardzo szybko.
      My mamy teraz przerwę w masowaniu, bo Irka jak szalona obraca się z pleców na brzuch i mi ucieka :) Czekam, aż będzie trochę bardziej świadoma i znów spróbujemy.