SONY DSC
Przepyszny, rozpływający się w ustach, pachnący kokosem i wanilią. Nadaje się zarówno do ciast, jak i do zajadania łyżką. Słodki, lecz bez cukru – można z czystym sumieniem pożreć dwie porcje!

Składniki:

1 puszka mleka kokosowego (najlepiej  firmy Kier), schłodzona w lodówce przez noc
80 g cukru brzozowego – ksylitolu
50 g wiórków kokosowych
1/2 łyżeczki wanilii w proszku – tej idealnej
ewentualnie, jeśli krem zostanie zjedzony kolejnego dnia: 1 opakowanie Śmietan-fixu lub analogicznego „utrwalacza” do bitej śmietany

Dowolne owoce jagodowe do dekoracji: maliny, truskawki, jagody, borówki, a najlepiej – poziomki ♥


SONY DSC

Wykonanie:

• Wiórki kokosowe uprażyć na złoto na suchej patelni.

• Cukier brzozowy można na wszelki wypadek zmielić w młynku do kawy na puder, aby zażegnać ryzyko, że kryształki nie rozpuszczą się w schłodzonym mleku kokosowym.

• Przełożyć gęstą część schłodzonego mleka kokosowego do wysokiego naczynia. (Mleko firmy Kier sprawdzi się tu najlepiej, ponieważ tej gęstej masy jest właściwie cała puszka. Pozostałe mleka dostępne na rynku nawet po bardzo długim chłodzeniu zawierają o wiele więcej płynu.)

• Ubić mleko kokosowe na wysokich obrotach miksera.

• Dodać cukier brzozowy – najlepiej etapami, aby dopasować indywidualny poziom słodkości Ponownie zmiksować.

• Dodać wanilię i ewentualnie Śmietan-fix. Zmiksować ostatni raz.

• Delikatnie wymieszać masę z ostudzonymi wiórkami kokosowymi (do tego momentu powinny już wystygnąć – w przeciwnym razie tłuste mleko kokosowe zacznie się rozpuszczać i krem może opaść).

• Podawać z owocami (najlepiej kwaśnymi) i dowolną dekoracją – u mnie chipsy kokosowe.

• Krem można zajadać łyżeczką ♥ lub stosować do przekładania ciast.

Smacznego!


Przepis pochodzi z mojego „starego” bloga DzikieZiemniaki.pl

 

Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline