Ile warzyw kupisz za 40 złotych? Poznaj 4 popularne mity na temat zdrowej żywności
Bazarek, market, ekorolnik, sklep z szyldem „Zdrowa żywność” – gdzie najlepiej kupić warzywa? Skąd tak kolosalne różnice w cenach i jakości? I czy żywność ekologiczna musi być droga?
Odpowiedź na te pytania znalazłam w ramach eksperymentu z 4 koszykami jesiennych warzyw.

W związku z faktem, że tej jesieni na maksa wykorzystuję warzywa sezonowe (klik: Jak zostać Sezonową Szmuglerką?), postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment i sprawdzić, gdzie najlepiej się w nie zaopatrywać.

Jesteście ciekawi co z tego wynikło? Będziecie zaskoczeni!

 
4 koszyki sezonowych warzyw za 40 zł

Założenia eksperymentu:

• Kupiłam sezonowe warzywa w 4 najbardziej popularnych źródłach: na osiedlowym bazarku, w markecie, w sklepie ze zdrową żywnością oraz u rolnika prowadzącego gospodarstwo ekologiczne.
• Cena każdego koszyka wynosiła 40 zł (+/- 1 zł).
• Starałam się, aby każdy koszyk zawierał podobne produkty, w ramach przyjętego limitu 40 zł.
• Kupiłam zarówno produkty rolnictwa ekologicznego, jak i konwencjonalnego, aby porównać ich ceny.


Ekologia ekologią, zdrowie zdrowiem, lecz na co dzień to portfel odgrywa decydującą rolę podczas naszych wyborów konsumenckich. Dlatego porównując 4 koszyki, zastosowałam następujące kryteria:
• cena
• jakość, świeżość i dorodność warzyw
• czy to produkt rolnictwa ekologicznego?
• czy to produkt lokalny?


Wyniki

Koszyk A
Osiedlowy bazarek – rolnictwo konwencjonalne

• Warzywa uprawiane metodami konwencjonalnymi, bez certyfikatu ekologicznego
• Produkt lokalny
• Prosto od rolnika (niższa cena ze względu na brak marży pośredników i dodatkowych kosztów wielokrotnego transportu)
• Świeżość bez zarzutu

zdrowa żywność


Koszyk B

Market (poczciwy Lidl)

• Warzywa w większości uprawiane metodami konwencjonalnymi, z wyjątkiem cebuli „bio”
• Nie są to produkty lokalne, część pochodzi z Polski (nie podano województwa), część jest importowana
• Cena uwzględnia marżę pośredników i transport (prawdopodobnie więcej niż jeden: producent-magazyn-sklep)
• Świeżość w porządku, ale bez rewelacji

zdrowa żywność


Koszyk C

Sklep ze zdrową żywnością

• Warzywa z certyfikatem ekologicznym
• Brak informacji czy produkt jest lokalny
• Cena uwzględnia marżę pośredników i transport (prawdopodobnie więcej niż jeden: producent-pośrednik-magazyn-sklep)
• Świeżość pozostawia wiele do życzenia (zwiędłe buraki, podeschnięta włoszczyzna i pory)

zdrowa żywność


Koszyk D
Osiedlowy bazarek – rolnictwo ekologiczne

• Warzywa z certyfikatem ekologicznym
• Produkt lokalny
• Prosto od rolnika (niższa cena ze względu na brak marży pośredników i dodatkowych kosztów wielokrotnego transportu)
• Świeżość bez zarzutu

zdrowa żywność

And the winner is…


Miejsce 1
Osiedlowy bazarek, rolnictwo ekologiczne (koszyk D)


Miejsce 2
Osiedlowy bazarek, rolnictwo konwencjonalne (koszyk A)


Miejsce 3
Lidl, rolnictwo konwencjonalne + ekocebula (koszyk


Miejsce 4
Sklep ze zdrową żywnością, 
rolnictwo ekologiczne (koszyk C)



Wnioski

• Ekologiczna żywność wcale nie okazała się droższa od tej nie-ekologicznej… pod warunkiem, że pochodzi prosto od rolnika, a nie ze sklepu ze zdrową żywnością.

• Im więcej pośredników, tym wyższa cena. Świeżość też pozostawia wiele do życzenia. Dlatego eko czy nie-eko, warto kupować warzywa prosto od rolnika.

• Sklepy szukają rozwiązań, które zapewnią im jak najwyższy zysk. Dlatego importują warzywa z zagranicy lub sprowadzają je z odległych zakątków Polski, jeśli się to opłaci. Nie mam im tego za złe, business is business, ale w ten sposób jako konsumenci nie możemy liczyć ani na świeżość produktów, ani na wspieranie lokalnego rolnictwa.

• Koszyk od rolnika z gospodarstwa ekologicznego to prawdziwy róg obfitości, pod każdym względem: ceny, ilości, dorodności i świeżości warzyw. Certyfikat gospodarstwa ekologicznego jest tu taką wisienką na torcie

• Podpowiem Wam jeszcze jedno:  jeżeli nawiążecie współpracę z kooperatywą spożywczą i będziecie regularnie składać wspólne zamówienia, eko-rolnik chętnie udzieli Wam dodatkowego rabatu. W polskich miastach powstaje coraz więcej kooperatyw spożywczych – sprawdźcie czy jakaś działa w Waszej okolicy. Naprawdę warto!

• Eksperyment przeprowadziłam w Warszawie. Możliwe, że w Waszym miejscu zamieszkania sytuacja wygląda nieco inaczej, więc warto eksperymentować na własną rękę.


Moda na zdrową żywność

i 4 popularne mity na jej temat

Od kilku lat panuje boom na zdrową żywność. Dla niektórych to moda i owczy pęd, a dla innych większa świadomość i wiedza na temat stanu środowiska i zasad prawidłowego odżywiania.

Jedni i drudzy, mniej lub bardziej świadomie, sięgają po żywność pochodzącą z gospodarstwach ekologicznych. Obecnie niemalże każdy produkt ma swój odpowiednik w wersji „eko”, „bio” czy „organic”.

Warto poznać 4 popularne mity na temat zdrowej żywności:


Mit nr 1
EKOżywność jest zdrowa

Na pewno nie każda.

Utarło się, że produkty ekologiczne muszą być droższe od tych bez certyfikatów, a producentom w to graj: bez skrupułów naklejają bio-etykietę, aby sięgnąć głębiej do kieszeni klientów, którym marzy się taki „luksus”. Tymczasem część z tych produktów nawet nie jest zdrowsza od tradycyjnych, nieekologicznych artykułów spożywczych. Na półkach z „eko” żywnością również możemy znaleźć produkty wysoko przetworzone, z dodatkiem tłuszczów trans i substancji słodzących.

Dlatego aby odżywiać się zdrowo, powinniśmy w pierwszej kolejności sięgnąć po żywność jak najmniej przetworzoną. Wszystko co gotowe, paczkowane, konserwowane traci na wartości i zawiera szkodliwe dodatki. Nie zabije nas, ale zdrowia też nie podreperuje. Nawet jeśli posiada eko-certyfikat, niewiele różni się od analogicznego produktu, który takiego certyfikatu nie posiada.

Kuchnia oparta o produkty nieprzetworzone jest może nieco bardziej czasochłonna, ale na pewno zdrowsza, a przy tym tania, prosta i smaczna.


Mit nr 2
EKOżywność jest droga

Ten mit obaliliśmy porównując 4 koszyki sezonowych warzyw. Koszyk od eko-rolnika wypadł w tym porównaniu najlepiej. Jego zawartość była zbliżona do koszyka warzyw pochodzących z rolnictwa konwencjonalnego, koszt dokładnie taki sam (40 zł), lecz dodatkowo były to produkty ekologiczne. 


Mit nr 3
W rolnictwie ekologicznym nie stosuje się
nawozów i środków ochrony roślin

Kolejny mit dotyczący eko-żywności mówi, że przy jej produkcji nie stosuje się nawozów i środków ochrony roślin. Otóż stosuje się, jednak nie są to substancje syntetyczne, lecz biologiczne, np. opryski herbatką z pokrzywy

Ponadto uprawy ekologiczne nie wymagają tak intensywnego nawożenia, jak uprawy konwencjonalne, dzięki rezygnacji z monokultur na rzecz płodozmianu oraz upraw w systemie mozaikowym. Trudne słowa, wiem W uproszczeniu chodzi o to, że uprawia się na zmianę różne roślinki, dzięki czemu gleba nie ulega wyjałowieniu.


Mit nr 4
Chcesz odżywiać się zdrowo?
Kupuj wszystko w wersji EKO

Nie wszystkie warzywa i owoce w równym stopniu kumulują zanieczyszczenia, środki ochrony roślin i nawozy, a więc nie wszystkie warto kupować w wersji „eko”. W przypadku tzw. „Czystej Piętnastki” warzyw i owoców nie ma znaczenia, jaką metodą były one uprawiane. Więcej na ten temat możecie przeczytać w poniższym wpisie:


Często robimy zakupy w pośpiechu, w drodze z pracy, bez namysłu, przy okazji. Nie zawsze mamy czas i ochotę zastanawiać się nad jakością i pochodzeniem tego, co jemy i co wspieramy naszymi pieniędzmi. Chcielibyśmy dbać o nasze rodziny, odżywiać się zdrowo, a jednocześnie w granicach naszego domowego budżetu. Dlatego czasem zadrży nam ręka zanim sięgniemy po eko-marchewkę. Przystępując do mojego małego eksperymentu nie miałam pewności jakie będą wyniki. Cieszę się, że tak miło mnie zaskoczyły.


Gdzie najczęściej zaopatrujecie się w warzywa i owoce?
Czy z Waszego doświadczenia wynika, że żywność ekologiczna musi być droga?
Spróbujecie zrobić podobny eksperyment?
Przebieram nóżkami w oczekiwaniu na Wasze komentarze!

Trzymajcie się zdrowo
.Renia-podpis

.


Ten tekst po raz pierwszy pojawił się na blogu w dniu 31.10.2015 r. Mam nadzieję, że Wam się przyda! Postanowiłam odświeżyć go i przypomnieć, bo dziś jest Was tu wielokrotnie więcej, a nie każdemu chce się grzebać w archiwum



Udostępnij ten tekst!

Będzie mi miło, a innym zdrowo i tanio




Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje… i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę – głównie siebie i męża… a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Moja koleżanka (oboje z mężem pracują/pracowali w hurtowni z eko żarciem) powiedziałaby, że buraki i włoszczyzna z ekosklepuzwiędły, bo nie były zakonserwowane ani spryskane niczhm tak jak pozostałe warzywa. Oczywiście pominęłaby fakt, że do ich hurtowni towar jedzie z Berlina, a do Berlina trafia nie wiem jak i skąd, ale z certyfikatem…
    Ja też jestem fanką lokalnego bazarku na którym kupuję brudną marchewkę i wszystko to, co mi poleci mój ulubiony sprzedawca, który już kilka razy odłożył wybrany przeze mnie towar i wrzucił cebulę „spod lady” od kolegi, co ją wczoraj popołudniu ukopał w polu. Takie warzywa są najlepsze! Mięso zresztą też

    • Tak jak piszesz: z pola do Berlina, z Berlina do hurtowni, a potem jeszcze z hurtowni do sklepu… Nie dość, że klient musi pokryć marżę i koszty transportu, to jeszcze dostaje produkty nie pierwszej świeżości, które przecież jeszcze sam przechowuje około tygodnia. My robimy zakupy raz na tydzień, nie jesteśmy w stanie ugotować i zjeść wszystkiego tego samego dnia, więc tym bardziej ważne jest, aby jedzenie było świeże. A kupując prosto od rolnika wiem, że większość z tego co sprzedaje zebrał z pola poprzedniego dnia

  • Ula

    Swietny wpis! Przeczytalam z zaciekawieniem. Ja dzisiaj bylam na biobazarze na Zelaznej i ceny dosyc wysokie. Jablka 6 zl/kg, salata 5 zl… kiedys korzystalam z lokalnyrolnik.pl ale ciezko mi juz w polowie tygodnia zaplanowac co bedziemy jesc w kolejnym i niestety zrezygnowalam. A czy zdradzisz co to za bazarek i jak trafic do tego konkretnego sprzedawcy? Bede wdzieczna za namiary bo ja nadal szukam swojego zrodla zaopatrzenia

    • To stoisko Pana Ziółko, co sobotę na Bazarku Olkuska, a w środy na targu w fortecy tak jak napisała koleżanka powyżej, polecam!
      Jeśli zapiszesz się do którejś z warszawskich kooperatyw spożywczych dostaniesz dodatkowe 20% rabatu, więc naprawdę warto

  • Ewa Chodkiewicz

    Ja przez długi czas kupowałam na słynnym targu w fortecy u słynnego pana Ziółko, gdzie zresztą Ty zabrałaś mnie po raz pierwszy. Nadal tam bywam, ale sporadycznie. Bo choć warzywa są fajowe, to inne rzeczy (chleby, sery, mąka itp) mega drogie. A jak już idę na zakupy, chcę kupić wszystko w jednym miejscu.
    Najlepsze warzywa i owoce i najtańsze, a w dodatku zawsze bardzo świeże kupuję … na targu w Nowym Dworze Mazowieckim. Na drugim miejscu jest targ przy hali mirowskiej, poza warzywami są tam różne fajne rzeczy – wspaniałe zioła, orzechy, bakalie, tofu, mąki przeróżne i duże promocje na warzywa – typu awokado po 1 zł. Trzecie miejsce to bazarek przy Metrze Marymont – bo najbliższy

  • Z ogromną ciekawością przeczytałam wpis. Szukam swojego źródła zaopatrzenia, bazarek mnie nie satysfakcjonuje, bo daleko, bo dźwigać muszę, bo padnięta po pracy jestem a o 17.00 za wiele już tam nie dostanę. Zdradź proszę w jaki sposób kupujesz warzywa od rolnika? Marzy mi się z dowozem jeszcze i aby nie było mega drogo.

    • Targać zakupy po pracy to rzeczywiście katorga. Ja wymiękłam, robimy zakupy raz w tygodniu, w soboty na Bazarku Olkuska. Jeśli zapiszesz się do którejś z warszawskich kooperatyw spożywczych dostaniesz dodatkowe 20% rabatu, więc naprawdę warto Są na tyle świeże, że spokojnie mogą poleżeć cały tydzień. To stoisko Pana Ziółko, który wg info na FB pojawia się:
      – w soboty na Bazarze Olkuska (ul. Olkuska 12), w godzinach 9-16
      – również w soboty na bazarze w Falenicy, w godzinach 6:30-13:30
      – w środy na targu w Fortecy Kręglickich (ul. Zakroczymska 12), w godzinach 8-16

  • m.

    Wow ale różnica! Czy to na „naszym” bazarku?

  • www.gabistworkowo.pl

    Świetne zestawienie! Tego potrzebowałam i od dawna poszukiwałam Właśnie niedawno odkryłam na osiedlu sklepik warzywny i zaczęłam tak kupować owoce i warzywa

  • Świetny pomysł na wpis. Dzięki Twojemu artykułowi przekonałam się, że warto inwestować w dobre nieprzetworzone jedzenie i kupować więcej warzyw na tzw. ryneczku od prawdziwych gospodarzy, a nie w marketach. Pozdrawiam serdecznie!

  • Mnie ciekawi, skąd wiedziałaś o możliwości zakupienia eko warzyw na bazarku, pytałaś po prostu? Pytam, ponieważ w mojej okolicy są przynajmniej dwa lokalne bazarki, ale nie mam pojęcia, czy sprzedawane warzywa są eko z certyfikatem, czy zwykłe.

    • e-milka

      Mnie tez to ciekawi? W moim rodzinnym miescie (sredniej wielkosci) tez jest ryneczek, ale wlasnie skad wiedziec, ze rolnik ma certyfikat (pewnie w wiekszych miastach, gdzie jest popyt, to sie bardziej eksponuje?)

  • Bardzo ciekawy eksperyment , u mnie głównie warzywka od rolników, z bazarków też się zdarza a i z hipermarketu awaryjnie kupuję Najlepiej kupować ze sprawdzonych źródeł i faktycznie sezonowo. Uwielbiam jak rodzina i znajomi obdarowują mnie własnymi wyhodowanymi warzywami i owocami – serce rośnie, brzuch się cieszy

  • Izabela Pycio

    Podobnie jest w Łodzi, najlepiej na osiedlowych bazarkach, bezpośrednio od rolnika.

  • Danusia

    W Suwałkach gdzie mieszkam, na bazarze jest pan u którego kupuje warzywka prosto z samochodu, wyglądają jak te z działki mojej mamy. Krew mnie tylko zalewa jak widzę jajka identycznej wielkości i takiego samego koloru udające ekologiczne.

  • Bardzo systemowo podeszłaś do zadania Ja mam to szczęście, że moi rodzice to zapaleni ogrodnicy, więc przez całe lato i jesień mam stałe dostawy pysznych, sezonowych warzyw. bez certyfikatu, ale na pewno eko

  • Renja przyznam, że jak zobaczyłam 4 koszyk to trochę szczęka mi opadła. Jestem bardzo mile zaskoczona. Koszyk numer 3 natomiast mnie nie zaskoczył. Spodziewałam się, że tutaj szału nie będzie. Biednie wyglądają zakupy z niego. W Anglii, gdzie obecnie mieszkam te ceny zupełnie inaczej by wyglądały. Warzywa od zwykłego rolnika są drogie, a te eko i organic jeszcze droższe i w smaku zuepłnie bez szału. Najgorsze są te organiczne z marketów. Dla mnie to nadal plastikowe warzywa i owoce tyle, że z metką organic i ceną dwa lub trzy razy wyższą. Póki co niestety zostaje mi poczciwy Lidl, ale ostatnio trochę sprawdzam lokalne farmy z eko żeywnością, w których można zamawiać co tydzień boxy warzywne lub warzywno-owocowe.

    • Masz rację, zakupy w markecie to totalne nieporozumienie. A propos eko rolnika, to mam wrażenie, że specjalnie dorzuca coś ekstra albo obcina końcówkę ceny, żeby było „na bogato” W ten sposób wyrabia sobie markę wśród warszawiaków. To nie są jakieś biedne pęczki jak w Lidlu, tylko na przykład cały krzak jarmużu, albo bukiet natki pietruszki tak ogromny, że mamy problem ze zjedzeniem go w ciągu tygodnia itd.

Inline
Inline