Pigułka cennej wiedzy, bliskość i chusty – relacja z najfajniejszej imprezy dla rodzin z dziećmi Mama


Po co jechać na Festiwal Chustonoszenia?

Dla rodziców, którzy używają chust odpowiedź jest oczywista ;) Jednak najwięcej z takiego wydarzenia  wyniosą rodzice, którzy chust NIE używają. Wysłuchają prelekcji fizjoterapeutów, pediatrów, psychologów i innych ekspertów. Wezmą udział w warsztatach wiązania chust prowadzonych przez certyfikowanych doradców noszenia. Będą mieli okazję wyjaśnić swoje wątpliwości na temat noszenia, obejrzeć na żywo, przymierzyć i „pomacać” setki wzorów chust i modeli nosideł, a następnie wybrać coś dla siebie. A może nawet wygrać w konkursie :)

A także będą mogli popatrzeć na inne zamotane matki i ojców, i przekonać się, jak bardzo stosowanie tych „gadżetów” ułatwia i umila życie rodzinne. Poczuć wspaniałą atmosferę, tworzoną przez rodziców, których łączy wspólna pasja. Festiwal miał miejsce tydzień temu (6-7 maja), a ja nadal jestem pełna pozytywnych emocji po tym wydarzeniu.


Autorami części zdjęć w dzisiejszym wpisie są:
♥ Monika Kozera – Facebook i Instagram
Kacper Cybuch – Facebook


Jak to się zaczęło?

Magda Cichońska, autorka bloga Dwie Córki, na totalnym spontanie wrzuciła selfie z córeczką w nosidle na swój Instagram i otagowała je hasłem #nicminiewisi.

Początkowo Akcja #NicMiNieWisi miała trwać tydzień i zakończyć się kolażem zdjęć wrzuconych przez internautów. Jednak w błyskawicznym tempie zyskała taki zasięg, że przerodziła się w ogólnopolską kampanię edukacyjną na temat zdrowego noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich. Akcja jest społeczna, niekomercyjna, a jej założycielka wraz z grupą wolontariuszy działa pro bono. Więcej na ten temat pisałam tutaj.

Rok temu we Wrocławiu odbyły się I Urodziny Akcji #nicminiewisi, a w tym roku wydarzenie to przemianowano na II Festiwal Chustowy. To wspaniała impreza dla rodzin z dziećmi, na której po prostu trzeba być – niezależnie od tego, czy nosicie dzieci w chustach czy nie ;) Magda i festiwalowy #team pomyśleli o wszystkim: od atrakcji dla dzieciaków, po merytoryczny, bogaty program wydarzenia.


II Festiwal Chustowy – pigułka cennej wiedzy dla rodziców

Tematyka prelekcji i warsztatów objęła już nie tylko noszenie dzieci, ale również tematy takie jak: zdrowe odżywianie, rozszerzanie diety, masaż Shantala, psychologia laktacji, rola ojca przy porodzie, pielęgnacja wspierająca prawidłowy rozwój motoryczny dziecka, dopasowanie fotelików samochodowych oraz konsultacje z pediatrami i fizjoterapeutami.

Program imprezy był bardzo ciekawy i ostrzyłam zęby na wiele tematów, jednak ze względu na motorek w tyłku pewnej małej panienki, udało mi się wysłuchać tylko kilku z nich:
• Wykład „Eko i bio w żywieniu juniora” dr inż. Marta Czaplicka-Pędzich
• Panel dyskusyjny „Noszenie jako element prawidłowej pielęgnacji”
• Warsztat o fotelikach RWF (prowadzony przez Tylem.pl)



Irka ze wszystkich sił próbowała przejąć mikrofon i uwagę audytorium :)
Dobrze, że jej się nie udało, bo świat mógłby się dowiedzieć jak to NAPRAWDĘ jest u nas z tym rodzicielstwem bliskości, wege żarciem i partnerstwem w małżeństwie ;)



Kolejną próbę podjęła podczas warsztatów o fotelikach RWF…



Warsztaty poprowadzone mega profesjonalnie przez dziewczyny z Tylem.pl. Jestem pod dużym wrażeniem ich eksperckiej wiedzy, a że właśnie czeka nas wymiana fotelików Romka i Irenki, mam zamiar sprawdzić co dla nas dopasują.



Fryzura, która mówi: JESTEM MATKĄ! :)


Mój rowerowy tatuaż najwyraźniej stanowił wdzięczny obiekt ;) W pofestiwalowych albumach dostępnych w sieci znalazłam kilka takich zdjęć pstrykniętych z ukrycia.



Doskonała impreza dla rodzin z dziećmi

Na każdym kroku widać było, że Festiwal to impreza stworzona z myślą o całych rodzinach. Były zabawy z dziećmi w specjalnej, wydzielonej strefie, były warsztaty muzyczne dla dzieci, warsztaty z mozaiki i konkurs „zaprojektuj chustę”. A ponadto – balony! Niby drobiazg, ale w przypadku maluchów robi robotę.



Co poza tym? Przepyszne słodkości „za jeden uśmiech” – uśmiechałam się nie raz! ;) No i kawusia, za którą tęsknię do dziś i jakoś nie mogę w Warszawie trafić na TEN smak.



Nasz babski wypad

Jarałam się myślą o tym wyjeździe tym bardziej, że nie brałam udziału rok temu w I Urodzinach Akcji #nicminiewisi. W moim kalendarzu to była impreza roku 2016! Jednak ze względu na chaos, jaki zapanował w naszym życiu po narodzinach Irki, jej ogromną niechęć do fotelika samochodowego i dalszych wyjazdów, odpuściłam wszystkie blogerskie i nie-blogerskie imprezy towarzyskie w 2016 roku.

Jednak w tym roku postanowiłam, że nie odpuszczę ;) Do Wrocławia wybrałyśmy się z Irką same, bo Tata i Romek mieli na ten weekend inne plany. Taki babski wypad (tylko my dwie, wielka waliza i nosidło) okazał się nie lada wyzwaniem, ale też niezapomnianą przygodą. A wspólne przeżywanie przygód to cudowna okazja do pogłębiania więzi – odkąd z większą uważnością przyglądam się relacji z dziećmi i mężem, bardzo wyraźnie dostrzegam, jak ten proces postępuje.

Ale było fajnie! To nic, że w pociągu Irenka biegała w te i we wte po 4 wagonach. To nic, że ze zniecierpliwieniem odpychała moje ręce, gdy pociągiem rzucało na boki i próbowałam ją asekurować. To nic, że w Warsie z równie bezczelnym, co uroczym uśmiechem Irka zapamiętale grzebała w śmietniku. To nic, że kiedy podczas Festiwalu raz jeden spuściłam ją z oka, zdążyła pokręcić gałkami miksera tak, że wszystkie mikrofony zaczęły sprzęgać.

To wszystko nic. Najważniejsze, że po dniu pełnym emocji, w hotelowym pokoju, Irenka małymi rączkami ściskała mnie za poliki i zasypywała buziakami, a potem – już jedną bosą stópką w krainie snów – powtarzała „mama-mama-ma”. Dla niej ten babski wyjazd też był przygodą i wspaniałym, wzbogacającym doświadczeniem.



Pomiędzy prelekcjami można było wyskoczyć do uroczego zabytkowego parku położonego za Pałacem Pawłowice, w którego sąsiedztwie odbywał się Festiwal.



Przy okazji: kombinezon, który ma na sobie Irka, to przedziwny fiński wynalazek. Wełniany, a wcale nie zachowuje się jak wełna! Zaglądajcie na nasz Instagram, napiszę tam o nim w tym tygodniu.


Dlaczego idea akcji #nicminiewisi jest mi tak bliska?

W 2012 roku zostałam mamą i motałam Romka od urodzenia, w 2013 roku pojechałam na Ogólnopolski Chustozlotu w Burzeninie. Potem na jakiś czas zapomniałam o noszeniu, dopiero oczekując na narodziny Irki, wyjęłam z szafy zakurzone chusty. A warto wspomnieć, że byłam zachustowana po zęby i wyedukowana przez kuzynkę-Clauwiankę oraz całą wioskę doradczyń noszenia i matek w niedoli ;)

Bardzo zależy mi, aby promować zdrowe noszenie dzieci jako element ich prawidłowej pielęgnacji. Pisząc „pielęgnacja” nie mam na myśli kosmetyków, lecz sposób podnoszenia, noszenia na rękach, odkładania, ubierania, przewijania, kąpieli itd. Jak się okazuje, większość rodziców robi to nieprawidłowo! Cieszę się, że ta wiedza staje się coraz lepiej dostępna. Są to tematy ściśle powiązane, promowane przez fizjoterapeutów i doradców noszenia, o ogromnym wpływie na rozwój motoryczny dziecka.

Prawidłowa pielęgnacja ma duże znaczenie w przypadku wszystkich dzieci, ale jest szczególnie istotna w przypadku dzieci z asymetrią, obniżonym lub wzmożonym napięciem mięśniowym.  Irka od 3 do 6 miesiąca życia co tydzień chodziła na rehabilitację metodą NDT-Bobath ze względu na asymetrię i obniżone napięcie mięśniowe.

Romek  jako niemowlak miał podobne problemy, ale nikt nie wysłał nas wtedy do fizjoterapeuty i dziś walczymy z wadą postawy. Często to niuanse w rozwoju motorycznym, których pediatra, ortopeda czy neurolog nie jest w stanie nie jest w stanie dostrzec i zdiagnozować. Dlatego wszystkim znajomym młodym mamom polecam wybrać się na wizytę kontrolną do fizjoterapeuty pracującym metodą NDT-Bobath lub zapisać na instruktaż prawidłowej pielęgnacji noworodka.



Kwartalnik Bliskości Splot

Podczas Festwialu odbyła się premiera Wydawnictwa Moroszka i jego pierwszych pozycji wydawniczych: widocznej powyżej kolorowanki bliskości (jej ideą jest wspólne kolorowanie z dzieckiem) oraz Kwartalnika Bliskości Splot, który mam przyjemność współtworzyć.

Obserwujcie fanpage Splotu – wkrótce pojawi się tam informacja na temat możliwości zakupu wersji drukowanej lub dostępu do BEZPŁATNEJ wersji elektronicznej:


Na koniec chciałam pogratulować organizatorom Festiwalu, bo przecież to wszystko nie zrobiło się samo. To ogrom pracy, starań, kreatywności i dbałości o szczegóły. Dziękuję w imieniu swoim i rodziców, którzy mogli przez dwa dni bawić się i uczyć za darmoszkę! :)

Cieszę się, że chustowanie staje się coraz bardziej popularne, a wiedza na temat zdrowego noszenia i pielęgnacji dzieci – coraz łatwiej dostępna. Wspaniały #team organizujący Festiwal Chustonoszenia ma w tym swój znaczący udział i chwała mu za to!


Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz lub udostępnisz 
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dziękuję! :)



Wiem, że dziś trochę przesadziłam z fotkami, ale muszę Wam jeszcze kilka pokazać! :)



Tyle przepięknych chust! Aż zaczęłam żałować, że „za moich czasów” (czyli w 2012 roku, kiedy to kupiłam wszystkie moje szmatki), królowały pasiaki i splot diamentowy.


Szkoła przetrwania - czy dzieci po przedszkolu Montessori poradzą sobie w tradycyjnej szkole?
Jeden ważny powód, aby nie zmuszać dzieci do jedzenia, ubierania się i rozdawania buziaków

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Karolina www.wNaszejBajce.pl

    Świetny wpis. Idealny dla rodziców którzy nie znają lub do których chusty nie przemawiają. Czytając, zastanawiałam się jak ja nie odkryłam takich „ulepszaczy” życia będąc mamą wielodzietną? 😉

  • Żyć nie umierać

    Te chusty są super, szkoda, tylko, że jak rodziłam pierwszego synia w 2007 roku nie miałam pojęcia o takich cudach!!!! Ale z najmłodszym miałam mały epizod z chustą i było całkiem fajnie, choć krótko :)

  • Chusty – kiedyś ich nie rozumiałam, ale przy drugim dziecku się odważyłam i zakochałam bezgranicznie. Nie wiem jak żyłam bez nich.