Na czym polega fenomen skandynawskiej literatury dla dzieci?

Skandynawski Czwartek #49


Uwielbiam książki dla dzieci polskich autorów. Zresztą Wy przecież doskonale o tym wiecie, bo większość książek, które polecam w ramach cyklu „Co czytamy?” to polska literatura dziecięca.

Jednak musicie przyznać, że skandynawskie książki dla dzieci mają w sobie „to coś” – coś wyjątkowego. Dziś postaram się odkryć co to takiego, rozkładając na czynniki pierwsze fenomen popularności skandynawskiej literatury dziecięcej.


Prostota

Oszczędny, prosty tekst, który trafia w samo sedno.
Nastraja pozytywnie, ogrzewa i rozświetla najmroczniejsze serduszko – tak jak Rose Lagercrantz.
Albo zasiewa kolczaste ziarenko nostalgii – jak Ulf Stark.
Bowiem za każdym krótkim i prostym zdaniem czai się…


Ukryta prawda

I nie mam tu na myśli programu stacji TVN (który wszyscy oglądali, ale nikt się nie przyzna). Nie chodzi o zawiłe intrygi, kiedy to pierwsza miłość syna okazuje się jego nieślubną siostrą, narodzoną w tajemniczych okolicznościach wyjazdu służbowego do Barcelony oraz zaniku pamięci niczego nieświadomego ojca na skutek ukąszenia przez nieodkryty gatunek muchy. Egzotycznej, a może po prostu hiszpańskiej?

Nie, nie. Chodzi o inny rodzaj „ukrytej prawdy”. Skandynawscy autorzy opanowali do perfekcji sztukę przemycania podtekstów i pisania jednocześnie dla małych i dużych Czytelników. W prostych słowach przekazują prawdę o dwóch światach – świecie dzieci i świecie dorosłych. Te światy spotykają się i przenikają, u dorosłego Czytelnika wywołując olśnienie: „jakie to prawdziwe!” Olśnienie, a zaraz potem ściśnięte gardło, bo skandynawskie książki dla dzieci to także…


Emocje

I to emocje takiego kalibru, że onieśmielona armata wycofuje się tyłem do kącika.
Skandynawskie książki dla dzieci czasem poruszają nas – dorosłych Czytelnikach – tak głęboko, że wcale nie mamy ochoty sięgać po nie codziennie, nawet gdy potomstwo nalega.

Najbardziej wyrazisty i z pewnością znany Wam przykład, to Ulf Stark – autor m.in. „Jak mama została Indianką”, „Czy umiesz gwizdać, Joanno?” czy „Jak tata pokazał mi wszechświat”. To książki, których nie da się tak po prostu odstawić na półkę i o nich zapomnieć. Nostalgia przeplata się tu z refleksją nad rodzicielstwem, przykurzonymi marzeniami, fundamentalnymi wartościami. Marzenia, miłość, szczęście, wolność, smutek, żałoba, nadzieja – silne emocje i wartości zmiksowane są z tym, co cielesne i przyziemne.


Przyziemność i swojski humor

Górnolotnym emocjom towarzyszy twarde stąpanie po ziemi. Mam wrażenie, że ten element skandynawskich książek dla dzieci to odzwierciedlenie pragmatyzmu i doskonałego poczucia humoru Skandynawów. Najczęściej jest to moja ulubiona forma dyskretnego humoru sytuacyjnego, takiego „z cicha pęk” Tak, tak! Wbrew pozorom ludzie północy wcale nie są smutnymi sztywniakami.

Kiedy wpatrujecie się w gwiazdy i robi się wzniośle, uroczyście i nieco patetycznie, warto spojrzeć pod nogi, aby nie wdepnąć w psią kupę. Ten fragment książki Ulfa Starka („Jak tata pokazał mi wszechświat”) to jednocześnie sugestywna metafora ulotności chwil, które dziś spędzamy z naszymi dziećmi, i które kilkadziesiąt lat temu spędzaliśmy z rodzicami.


skandynawska literatura dla dzieci


Mała wielka przemiana

W skandynawskich książkach dla dzieci znajdziemy zaczerpnięte z życia codziennego historie przemiany: bohaterowie pokonują własne słabości lub zmieniają czyjeś życie na lepsze. Zazwyczaj nie są to spektakularne czyny, lecz drobne gesty, które działają na naszą wyobraźnię i które uczmy się doceniać. Absolutną szefową tego gatunku, a także tematyki społecznej widzianej oczami dziecka, jest dla mnie Pija Lindenbaum.


Filozoficzne pytania

Mistrzowsko zadają je Asa Lind w serii o Piaskowym Wilku oraz Ulf Stark w wierszykach o Cynamonie i Trusi. A także oczywiście Tove Jansson, zarówno w książkach skierowanych do dorosłych Czytelników, jak i w Muminkach, które jak pewnie wiecie wcale nie są lekką, łatwą i przyjemną lekturą dla dzieci.


Zobacz też >> 13 ciekawostek, którymi zabłyśniesz w Dolinie Muminków


Tabu

Niektórzy skandynawscy autorzy z wyjątkowym kunsztem opisują codzienność . Inni sięgają po intymne, trudne lub kontrowersyjne tematy, których nie odważył się poruszyć nikt inny: miesiączkę, narządy płciowe, kupę, przemoc i śmierć. Skandynawscy autorzy wychodzą bowiem z założenia, że nie istnieją tematy „zbyt trudne” dla dzieci, a z pomocą odpowiednio dobranych słów można wyjaśnić każdy temat tabu.


Brak moralizatorstwa

Skandynawskie książki dla dzieci są pouczające, lecz nie moralizatorskie. Skłaniają do refleksji, ale nie dają jednoznacznych odpowiedzi i prostych rozwiązań.

Autorzy akceptują wady i zalety swoich postaci. Naświetlają problem, lecz nie oceniają, nie przyklejają łatek i etykiet, nie przypisują jednoznacznej winy. Jednocześnie miks wad i zalet czyni bohaterów skandynawskiej literatury prawdziwymi i swojskimi.

Tę wyrozumiałość i tolerancję dla słabości i ułomności człowieka, bardzo chciałabym widzieć na co dzień – u siebie, u innych ludzi, a w przyszłości u naszych dzieci.


Szacunek

Szacunek dla ludzi w ogóle, w tym również dla małego Czytelnika.
Skandynawowie postrzegają dzieci jako kompetentne – dokładnie tak jak znany duński pedagog Jesper Juul. Potrzeby, problemy, przeżycia i doświadczenia dzieci traktowane są zupełnie serio. W Polsce i wielu innych krajach nadal traktujemy dzieci zbyt pobłażliwie i na każdym kroku słyszymy słowa: „przecież to tylko dziecko!”


Natura

Wszyscy zeszliśmy z drzewa i wyszliśmy z lasu (i wciąż mamy ochotę tam wrócić), więc język natury przemawia do nas wyjątkowo mocnym głosem i porusza najgłębsze struny w naszych cywilizowanych, kapitalistycznych serduszkach.

Przyroda odgrywa ogromną rolę w życiu Skandynawów – to się czuje również na stronach książek dla dzieci. Natura to obowiązkowa sceneria skandynawskich historii i najlepsza metafora dla przekazania tego, co ważne.

Silne związek człowieka z naturą wykorzystują kultowe autorki: Tove Jansson i Astrid Lindgren, a współcześnie: Lena Anderson, Asa Lind, Sven Nordqvist i wielu innych.


Ponadczasowość

Wystarczy wspomnieć, że Astrid Lindgren tworzyła w latach 1944-1981, Tove Jansson w latach 1939-1997, Gunilla Bergström (autorka przygód Alberta Albertssona) i Rose Lagercrantz (autorka książek o Duni) tworzyły w latach 70. ubiegłego wieku, a Sven Nordqvist stworzył przygody Findusa i Pettsona w latach 80. ubiegłego wieku. Historie spisane przez współczesnych skandynawskich autorów również jeszcze długo będą aktualne.


Niejednorodność

Wymieniłam powyżej sporo cech wspólnych skandynawskiej literatury dziecięcej, lecz tak naprawdę jest ona niejednorodna. Mnóstwo autorów zręcznie gra na emocjach, porusza ważne tematy i przemyca nam pomiędzy wierszami materiał na niejedną rozkminę.

Jednocześnie doskonale prosperuje Martin Widmark, którego serie o Biurze Detektywistycznym Lassego i Mai oraz przygodach Nelly Rapp (a także owocna współpraca z cudowną polską ilustratorką Emilią Dziubak) są zupełnie pozbawione jakiegokolwiek „podtekstu”. Jest to po prostu kawał dobrej, ciekawej i uwielbianej przez dzieci przygody. Podobnie zresztą jest w serii o leśnych zwierzętach, napisanej przez Ulfa Starka dla IKEA. Ja już ostatecznie skapitulowałam i pogodziłam się z faktem, że każde tankowanie na stacji benzynowej skutkuje zakupem kolejnej części „Lassego i Mai”

Martin Widmark w jednym z wywiadów powiedział: „ Nie podoba mi się moralizowanie, irytuje mnie narzucanie prawd absolutnych dzieciom. Często pisarze – pod pozorem pisania dla dzieci – przerabiają swoje dzieciństwo i własne problemy. Dziecko, biorąc taką książkę, nagle znajduje się w świecie, który niekoniecznie musi je obchodzić.”

Moim zdaniem najlepszy będzie złoty środek. Lubię książki z „drugim dnem”, ale jednocześnie uważam, że NIE musimy bombardować dzieci wszystkimi trudnymi tematami, aby je „uświadomić”. W pierwszej kolejności wybierajmy te, o które dzieci pytają i które bezpośrednio ich dotyczą.


Taka właśnie jest skandynawska literatura dla dzieci:
Trochę o nas.
Trochę o dzieciństwie, które mieliśmy.
Trochę o dzieciństwie, którego NIE mieliśmy (lecz bardzo pragniemy go dla naszych dzieci).
Trochę o uniwersalnych wartościach.
Trochę o naszych dzieciach, które są taaakie mądre i już niedługo zaczną rozumieć co kryje się między wierszami.
Albo już rozumieją.


A za co Wy lubicie skandynawską literaturę dziecięcą?
Macie swoich ulubionych autorów?
Dajcie znać w komentarzu!

Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


To również może Cię zainteresować:


>> 15 skandynawskich filmów familijnych dla dzieci w wieku 4+
>> 30 skandynawskich filmów familijnych dla dzieci w wieku 6+
>> Gdybym mogła mieć tylko jedną skandynawską książkę dla dzieci, byłaby to…
>> 10 dowodów na to, że moda skandynawska to styl idealny dla matek




Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline