Echo kwietniowe

Coś ładnego, mądrego, pysznego i zdrowego. Zapraszam na kwietniowe Echo!


„Znajdź nas! Woda, łąka i las”
+ 2 egzemplarze dla Was

Dawno temu polecałam na blogu książeczki rozwijających spostrzegawczość dla dzieci w wieku około 1,5 roku. „Znajdź nas!” to kolejny poziom trudności, na oko dla dzieci powyżej 3 lat. Pięknie wydana, edukacyjna książka o polskiej przyrodzie dla spostrzegawczych przedszkolaków. 

Wśród wijących się pędów wyki ptasiej zakwitła samotna ostróżeczka polna. Żuk wiosenny przepycha się przez stado pokątników złowieszczków. Lin wprowadził się do stawu pełnego karpi. A w chmarze bielinków kapustników zabłądził największy polski motyl – niepylak apollo.



W książce znajduje się 20 ogromnych realistycznych ilustracji, a zadanie przedszkolaka to odnaleźć gatunek, który nie pasuje do reszty. Przyznam, że mnie trudno było dostrzec niektóre różnice (chyba najtrudniej było z dębem szypułkowym i bezszypułkowym oraz motylami modraszkami). Jestem pewna, że Wasze dzieciaki znajdą je szybciej od Was Na końcu książki znajdują się krótkie opisy poszczególnych par gatunków i ciekawostki na ich temat.



To świetna książka, która ćwiczy spostrzegawczość, zachęca dzieci do uważnej obserwacji przyrody podczas spacerów i zaspokaja głód wiedzy małych przyrodników, przynajmniej chwilowo


Mam do rozdania 2 dodatkowe egzemplarze tej fajowej książki od Wydawnictwa Jacobsony. Otrzymają je pierwsze dwie osoby, które w komentarzu poniżej napiszą „Znajdź nas!”


Dlaczego zamiast konkursu robię rozdanie w myśl zasady „kto pierwszy, ten lepszy”? W ten sposób chcę nagrodzić osoby, które jak wiosny wyczekują  nowych tekstów na blogu. A na wieść od nowym wpisie, wchodzą tu natychmiast i czytają te moje wypociny od deski do deski. Słowem – chcę docenić najwierniejszych Czytelników i pokazać, że warto być takowym

Komentarz zostawiony? Emocje opadły, więc pora na relaks z maseczką na twarzy.


Maseczka 2w1
dla zabieganych matek

Na skutek zimy, intensywnego karmienia oraz pielęgnacyjnych grzeszków moja skóra wymaga intensywnego nawilżenia. Ponadto mam cerę mieszaną, którą muszę oczyszczać i normalizować, w przeciwnym wypadku wyglądam jak pryszczata nastolatka.

Jak powszechnie wiadomo zabiegane matki nie mają zbyt wiele czasu na zabiegi pielęgnacyjne. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy znalazłam maseczkę na obydwa powyższe problemy: maskę algową z glinką ghassoul Bielenda Professional. Maski mają fajny, krótki skład. Opakowanie jest ogromne i bardzo wydajne. Maska jest w postaci proszku, który należy wymieszać z wodą mineralną, nałożyć na lico, poleżeć 20 minut, a potem zdjąć całość jak plaster (uwielbiam maseczki tego typu!).

Algi fantastycznie nawilżają, a glinka reguluje wydzielanie sebum, matuje i odświeża. Cera cudownie rozjaśniona, pory zwężone… To jedna z niewielu maseczek, po której naprawdę gołym okiem widzę efekt tuż po zastosowaniu. Poza tym przyjemnie chłodzi twarz, no i te 20 minut leżenia plackiem – bezcenne! Mąż w tym czasie pacyfikuje dzieciaki, przecież matka musi leżeć bez ruchu, bo ma zaklejone oczy i usta

Maskę z glinką ghassoul już zużyłam. Wczoraj kupiłam sobie wersję z arbuzem (do cery wymagającej silnego nawilżenia i regeneracji), którą pokazywałam Wam na Insta Stories. Zobaczymy, czy sprawdzi się równie dobrze.



Bielenda Professional ma w ofercie aż 23 rodzaje masek algowych i algowo-żelowych, dopasowanych do różnych potrzeb cery (wszystkie znajdziecie TUTAJ). To produkty do użytku profesjonalnego w gabinetach kosmetycznych, więc nie dostaniecie ich w zwykłych drogeriach. Jednak możecie kupić je stacjonarnie np. w hurtowniach fryzjersko-kosmetycznych (tak jak ja) albo oczywiście w sieci.

Nazwa: Face Algae Mask with Ghassoul Clay

Cena: od 35 zł za 500 ml w pudełku lub od 25 zł za uzupełnienie w woreczku

Składniki aktywne: alginat z alg brunatnych, glinka ghassoul z Maroka, krzem, magnez, wapń, selen


Bio szminka Lavera

Kilka tygodni temu pisałam na blogowym Instagramie, że w końcu, po 33 latach udało mi się znaleźć idealny kolor szminki. Jednak to była dopiero połowa sukcesu – postanowiłam bowiem znaleźć podobny kolor, ale o lepszym składzie i zapachu. Na szczęście nie zajęło mi to kolejnych 33 lat W tym tygodniu przypadkiem trafiłam na kolorówkę firmy Lavera. Udało mi się znaleźć w ich palecie idealny, zgaszony, brązowo-różowy odcień: Maroon Kiss.

Pomadka ma naturalny i ekologiczny skład: olej rycynowy*, wosk carnauba*, wosk jagodowy, wosk candellila, olej z jojoby*, masło shea*, olej kokosowy*, masło kakaowe*, olej migdałowy*, oliwka z oliwek*, olej arganowy*, substancja czynna z korzenia lukrecji, ekstrakt z rokitnika*, ekstrakt z kwiatu malwy*, ekstrakt z kwiatu lipy*, ekstrakt z kwiatu róży, bio-alkohol*,witamina E, olej słonecznikowy, witamina C, aromat, [+/- karmin, mika, pigment perłowy, tlenek żelaza, dwutlenek tytanu, tlenek cynku, krzem mineralny] *Składniki pochodzące z upraw ekologicznych. Poszczególne odcienie pomadki mogą różnić się składem.

Usta pomalowane tą pomadką są bosko nawilżone i miękkie, z bardzo delikatnym połyskiem.



Nazwa: Lavera Beautiful Lips

Cena: około 43 zł (może wydawać się wysoka, ale biorąc pod uwagę skład, wypada korzystnie na tle analogicznych dostępnych na rynku pomadek)

Gdzie kupić? W sklepach z naturalnymi kosmetykami, stacjonarnie lub on-line


Czyżbym planowała zmianę tematyki bloga? Kosmetyczny haul zakupowy, denka i analizy składów? Nic z tych rzeczy! Spokojna Wasza matczyna, rozczochrana głowa. Po prostu czasem chciałabym Wam polecić coś, co się u mnie dobrze sprawdziło, a podsumowanie miesiąca Echo to idealna okazja.

Dość już o kosmetykach, teraz pora na coś pysznego.


Krem Speculoos dotarł do Polski
(w kamuflażu!)

Kiedy mój Mąż jeździł w trasy koncertowe, miałam do niego tylko jedną prośbę. Jako oddany małżonek spełniał ją w Brukseli, Berlinie i Amsterdamie. Prosiłam o jedną jedyną rzecz…

Krem Speculoos! Słodki korzenny krem z kawałkami belgijskich ciasteczek Speculoos. Jest dostępny w dwóch wersjach: gładkiej lub crunchy – z okruszkami ciasteczek (to moja ulubiona!). Można używać go do pieczywa, naleśników i deserów, albo po prostu wyjadać łyżką wprost ze słoika ♥

Co istotne, jego skład być może nie jest zbyt zdrowy, ale WEGAŃSKI: oryginalne karmelizowane herbatniki 65% (mąka pszenna, cukier, oleje roślinne(olej palmowy z odnawialnych i certyfikowanych plantacji, olej rzepakowy), syrop z cukry kandyzowanego, środek spulchniający (wodorowęglan sodu), mąka sojowa, sól, cynamon), olej rzepakowy, cukier, emulgator (lecytyna sojowa), kwas (kwas cytrynowy).



Odkąd urodziła się Irka, Mąż nie wyjeżdża na dłużej, koncertuje tylko w Polsce. Coś za coś Skończyły się dostawy Speculoosa, chlip! Jednak całkiem niedawno upolowałam go w hipermarkecie. Speculoos w kamuflażu, spryciarz jeden! Zmienił nazwisko na „Biscoff”. Warto spróbować, bo smakuje obłędnie!

Gdzie kupić? Leclerc

Cena: około 15 zł za 380 g


Ciekawe i pożyteczne linki

Jeśli nie uda Wam się kupić kremu Speculoos, możecie ukręcić sobie jego zdrowszą, domową wersję według przepisu z bloga Moje Wypieki.

Ola z bloga Esencja przygotowała 5 fajnych pomysłów na spędzenie czasu z dzieckiem w niepogodę. Przed nami deszczowa majówka, więc ta lista może nas wszystkich uratować!

A jeśli, tak jak ja, nie macie prawa jazdy i razem z dzieciakami jesteście skazane na komunikację miejską, sprawdźcie u Agumamy jak bezpiecznie podróżować autobusem.

Påske, påsketur i påskekrim, czyli Wielkanoc po norwesku – na blogu Make Happy Day bardzo ciekawy artykuł Olgi o norweskich świętach bez spiny i na świeżym powietrzu.


Kwiecień na blogu

W kwietniu miałam długą przerwę w blogowaniu ze względu na święta, szkarlatynę Romka i wiele bezsennych nocy w związku z ciężkim ząbkowaniem Irki (skubana ma już wszystkie czwórki!). Dlatego bardzo cieszę się, że udało mi się opublikować 5 nowych wpisów (łącznie z dzisiejszym):

• Tylko dobre wiadomości – bez kompleksów o fińskich szkołach
• Urodziny w kulkach to snobizm?
• Pięć
• Pieluchy wielorazowe w praktyce: 30 najczęściej zadawanych pytań


Wiem, że niektórzy z Was czekają na kolejne części listy pytań o pieluszki wielorazowe – mam nadzieję, że w maju nadrobię zaległości.
Udanej majówki i do zobaczenia w maju!


Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz lub udostępnisz 
ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dziękuję!



Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Anna Pasieka

    Znajdz nas!

  • Stumiszka

    Znajdź nas

  • Agnieszka

    Znajdź nas!

    • Oj, szkoda, niestety dziewczyny były szybsze

      • Agnieszka

        Ech… Minuty dzieliły mnie od książki. Może następnym razem

  • Aga

    No nie, wszystko już znalezione ;( ale tak się skoncentrowałam na tych kosmetykach, że przy kremie miałam niezłą zagwostkę „ale jak to krem do twarzy z ciasteczkami i do tego w wersji crunchy?!”

  • Oj, spóźniłam się! A książeczki takie przepiękne!

  • Dziękuję Reniu za polecenie. Niestety prognozy się sprawdziły, więc działamy 😉 Tym kremem mnie zainteresowałaś. Może sobie ukręcę?

Inline
Inline