Dzieci mają głos #13
Nasz pierworodny sypie tekstami jak z rękawa, a my turlamy się ze śmiechu. Poturlajcie się z nami!
Choć ostrzegam, że to dość specyficzne poczucie humoru…

Zastanawiamy się nad imieniem dla Panny Kijanki:
– Romku, a jak urodzę dziewczynkę to jak ją nazwiemy? – pytam.
– Koparka! Albo… Siusiak!


– Chcę coś pooglądać…
– Okej, to może jakąś krótką bajkę?
– No nie, rodzice… nie mogę Was tak narażać.


W niedzielę rano:
– Mamusiu, wstajesz w końcu?
– Taaak… Zaraz wstaaaję…
– Aha, to miło z twojej strony.
Odpowiedź bez cienia ironii


Robimy naleśniki. R miesza mąkę z przyprawami i bawi się w koparkę:
– Zobaczcie jaki wulkan zbudowałem. Największy na świecie. Nazywa się WIEDŹMA.


Relacja Syna z przedszkola:
– Jadłem w przedszkolu takie jomantyczne kanapki.
– Romantyczne? A jakie to są?
– Takie, któje je się szczypcami.
Wszystko jasne?


R wbił się na gapę na zajęcia taneczne w przedszkolu. Jak na wścibską matkę przystało po powrocie rozpoczynam przesłuchanie
– Słyszałam, że bardzo podobały Ci się dziś zajęcia z tańca. A co tam robiliście?
– Takie jóżne FIRUETY i tym podobne.


Tata woła Synka do kuchni, a on na to:
– Tata, przecież ja tu rozmawiam z mamusią, ty Człowieku Pająku!
No zero szacunku, mówię Wam


R pomaga przynieść do domu zakupy, po czym sapie:
– Uff… ledwo dyszę!


Blogosfera na dobre wkroczyła pod naszą strzechę…
Synek bawi się autkami:
– Bloger pędzi za blogerem!

I jeszcze jedno:

NR_2


Trochę się wstydzę (#matkapruderyjna), ale napiszę Wam o tym…
Leżę padnięta na kanapie, a Mąż i Syn gawędzą o moim ciężarnym cielsku:
– Zobacz jaki mama ma wielki brzuch! – mówi mąż.
– Nooo! – potwierdza Syn. – A zobacz jakie ma ogromne tuti (tak mówimy na piersi). Jak jakieś torty! Albo tym bardziej wulkany!


Jak pisałam jakiś czas temu na fanpage’u bloga, w przedszkolu R nie ma podziału wiekowego (najstarsze dzieci idą za rok do szkoły), więc Potomek uczy się od nich mnóstwo rzeczy… dobrych i złych.
Pewne słowa, zwroty i zachowania musi na nas przetestować. Na szczęście nie weszły na stałe do użytku, więc póki co zachowujemy stoicki spokój… a przynajmniej się staramy

Pewnego dnia R tak oto bawi się autkami:
– Zabiję cię na kotlet! Zabiję cię młotkiem, zastrzelę z pistoletu, a potem przejadę kołem…
Tata na to:
– Romku, no coś ty. To smutne, kiedy tak mówisz.
Na co Syn odpowiada, okraszając to słodkim uśmiechem:
– Tata, nie przesaaadzaj… przecież nie mówię do ciebie


Nieśmieszne, ale za to słitaśne :) Zasypiamy w łóżeczku Potomka, a on wtula się i szepcze:
– Lubię ten Twój zapach, wies? ♥


I na koniec wczorajszy tekst z fanpage’a – koronny dowód na to, że nasz Syn ogląda za dużo telewizji, a konkretnie bajki „Tomek i przyjaciele”

podpis03_200px cut

 

 


NR_4

 

Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje… i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę – głównie siebie i męża… a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Renia, Parowozie, czy jesteś chociaż UZYTECZNA? (Mam wrażenie, że to najczęściej przewijające sie w tej bajce słowo)

    • Hehe, racja, też zwróciłam na to uwagę. A w obecnym stanie jestem raczej z tych kompletnie bezużytecznych

  • Genialne! Uwielbiam teksty maluchów. Mam spisane syna, ale córek gdzieś mi już pouciekało. Szkoda, bo to co mam na papierze zawsze bawi mnie do łez. Na szczęście mam w domu jeszcze 4-latkę sypiącą z rękawa tekstami, które potrafią rozjaśnić każdy deszczowy dzień

    • Ja staram się zapisywać regularnie, ale też czasem coś mnie oderwie, a kolejnego dnia już nie potrafię tego odtworzyć – wiele prześmiesznych perełek odeszło w ten sposób w zapomnienie.

      Jednak naprawdę warto robić to w miarę systematycznie. Rodzice prowadzili takie zapiski w cudnych albumach rodem z PRL-u dla mojego brata i dla mnie (roczniki 1982 i 1983) i po ponad 30 latach to rewelacyjna pamiątka :)))

      • Nawet mi nie mów! Taka pamiątka toż to skarb. Masz genialnych rodziców

  • Świetne! Spisuj, wydasz książkę z tekstami Potomka. Niesamowite jest to, jak dzieciaki chłoną otaczający świat i trafnie potrafią rzucić jakąś ripostę.

  • AniaW

    Siusiak … To chyba co najwyżej na drugie

  • Trochę się pośmiałam, trochę zamyśliłam, trochę wzruszyłam. Cudne i jak tu nie sądzić, że bycie rodzicem jest absolutnie najfajniejsza rzeczą w galaktyce ?

Inline
Inline