Album malucha – fenomenalna pamiątka dla dziecka
Pastelowy, elegancki, pełen okienek, zakamarków… oraz wzruszających i zabawnych wspomnień.


Jako dziecko miałam mnóstwo ukochanych książek. Wiele mam do dziś (kiedyś napiszę o nich na blogu), ale jedna z nich była wyjątkowa – to pamiątkowy album, który prowadzili dla mnie rodzice.

Co można w nim znaleźć? Same haki i mroczne sekrety Moje kompromitujące zdjęcia, nieudolne rysunki, wzruszające laurki…

Lecz biorąc pod uwagę wspomnienia to, co najważniejsze, to zapiski! Historia tego jak poznali się moi rodzice, odciski moich dłoni i stóp, zabawne teksty, wspomnienia pierwszych przyjaciół, wakacji, urodzin, ulubionych zabawek, książek, piosenek („Czterej pancerni i pies” – true story!).

A także oczywiste informacje, takie jak postępy w rozwoju, terminy ząbkowania i moje wymiary jako noworodka. Dzięki temu już zawsze będę pamiętać, że przyszłam na ten świat jako niespełna 5-kilogramowy klocek, mierzyłam 58 cm, a poród odbierał doktor Jan Smok

Jako dziecko i nastolatka wertowałam ten album w nieskończoność, a i dzisiaj czasem mi się zdarza. To dlatego jest w tak opłakanym stanie… ale i tak daje radę, biorąc pod uwagę tak intensywną eksploatację.

album-dziecka-01web

Rodzice prowadzili taki sam album dla mojego starszego brata.
Jednak jego egzemplarz jest w o wiele lepszym stanie niż mój,
ponieważ brat nie był nim aż tak zafascynowany ;) 

album-dziecka-03web

album-dziecka-04web

Poniżej telegram od ojca chrzestnego
z gratulacjami z okazji moich narodzin

album-dziecka-05web

album dla dziecka


Taki album jest nie tylko rewelacyjną pamiątką (dla młodych rodziców, a potem dla ich dzieci). Mam wrażenie, że dodatkowo uświadamia dziecku, jakie jest ważne, jak bardzo rodzice cieszyli się z jego przyjścia na świat, z jaką uwagą obserwowali jego rozwój przez pierwsze lata życia. Oczywiście można to wszystko okazać na milion innych sposobów, ale taki album to „dowód rzeczowy” A taka świadomość buduje w dziecku poczucie własnej wartości i jego, hm… tożsamość. 

Pewnie już domyślacie się, że postanowiłam założyć podobne albumy dla Romka i Irenki! Mój album jest dla mnie tak ważny, że nie miałam w tym temacie żadnych wątpliwości.

Na rynku jest sporo wydawnictw tego typu. Mnie najbardziej zachwycił „Album dziecka” Wydawnictwa Arkady. Za co go lubię? Za delikatną, pastelową kolorystykę i pomysłowy dizajn (mnóstwo okienek, książeczek, kopert, rozkładówek i wszelkiego rodzaju zakamarków). Poza tym był to jedyny na rynku album malucha ze sprężyną w grzbiecie – dzięki temu po wklejeniu zdjęć nasze albumy się nie zdeformują, tak jak te klejonym grzbietem.

album dla dziecka

Po lewej pusty album Irenki, po prawej już uzupełniony album Romka.
Sprężyna się przydaje!

album dla dziecka

Pierworodny już teraz uwielbia przeglądać swój egzemplarz. Otwiera te wszystkie okienka i słucha naszych pokręconych opowieści o czasach, kiedy był dzidziusiem. Przy okazji album okazał się więc nieocenioną pomocą w przygotowaniu Romka na narodziny siostry.

album dla dziecka

Naprawdę warto przygotować dzieciom takie wyjątkowe pamiątki! Zacznijcie od zaraz, nawet jeśli Wasze dzieciaki są już większe. Wiele informacji można przecież odtworzyć lub przepisać z książeczki zdrowia albo zmodyfikować tematykę poszczególnych stron albumu.

Pewnie nie muszę Was przekonywać, że kolejne lata życia dzieci również są warte uwiecznienia W naszym albumie, oprócz pierwszego roku życia Romka, dokumentuję nasze rodzinne wakacje, a także jego najśmieszniejsze teksty, starannie wybrane spośród powiedzonek dostępnych na blogu w ramach cyklu „Dzieci mają głos”.

A jeśli przed założeniem albumu powstrzymuje Was obawa, że nie uda się Wam prowadzić go systematycznie, nie katujcie się wyrzutami sumienia! Mnie również daleko do zabójczej dokładności mojej Mamy, ale biorę poprawkę na to, że moi rodzice są inżynierami budownictwa, więc systematyczność i precyzja to ich drugie imię i rodzaj zawodowego zboczenia

album dla dziecka

album dla dziecka

album dla dziecka

album dla dziecka

album dla dziecka

album dla dziecka

Album dla Romka kupiłam jeszcze w 2011 roku, potem nakład się wyczerpał, ale na szczęście wznowiono druk w okolicach urodzin Irenki. Kolejne wydanie nieco się różni: jest jakby mniej pastelowe (to pewnie kwestia druku), wzrosła też jego cena.

album dla dziecka


To wydawnictwo wysokiej jakości. Na pewno wytrzyma kilkadziesiąt lat stania na półce. Choć nie mam pewności czy zniesie 30 lat intensywnej eksploatacji równie dobrze, jak album, który prowadzili dla mnie rodzice

Mój stary album to solidna kniga z PRL-u rodem, format A4, 200 stron, twarda oprawa… Mniej więcej ¾ jego objętości to teksty piosenek, wiersze i fragmenty prozy dla dzieci, a także ówczesne porady dotyczące higieny, odżywiania, urządzenia pokoju dziecka, mody, tradycji, no i oczywiście wychowania. Niektóre zabawne, niektóre zaskakujące, smutne, może nawet szokujące, ale to temat na osobny wpis…

Zbieracie pamiątki dla Waszych dzieci? W jakiej postaci? Albumy, „pudełka wspomnień”, rodzinne archiwum filmowe?
A może dostaliście oryginalne pamiątki przygotowane przez Waszych rodziców?

 

Miłego dnia!

Renia-podpis

Chcesz być na bieżąco?
Polub blog na Facebooku:


Spodobało Ci się?
Będzie mi miło, jeśli polubisz lub 
udostępnisz ten tekst:


…albo zostawisz komentarz poniżej 
Dzięki!



To również może Cię zainteresować:

Poprzedni wpis
Następny wpis

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

Inline
Inline