22 urodzinowe fakty o mnie. Dziwne, mroczne lub żenujące. Punktu 8 i 19 wstydzę się najbardziej! Kobieta

Jako że mam dziś urodziny pomyślałam, że najwyższa pora poznać się trochę bliżej i zdradzić Wam kilka mrocznych, obciachowych i wstydliwych faktów z mojego życia. A także parę kompromitujących zdjęć z rodzinnego albumu. Kiedy skończycie czytać ten tekst, będziemy znać się jak łyse konie!


1.

Jeśli wierzyć stereotypom na temat „prawdziwych kobiet”, to ja na pewno jestem „nieprawdziwa”. Nie lubię bowiem ani torebek, ani butów. Niewiele z nich mi się podoba, więc zawsze mam problem z ich zakupem.


2.

Nosy, ach, nosy! Mogę nie pamiętać gdzie się poznałyśmy, o czym gadałyśmy i czy wbiłaś mi szpileczkę, mogę nie kojarzyć Twojego imienia, ale zapamiętam Twój nos. Nosy fascynowały mnie od najmłodszych lat. Podobają mi się wszystkie, co do jednego. A że mam fotograficzną pamięć, posiadam w głowie bazę danych składającą się z samych nosów. Która uczelnia rozdaje profesury w zakresie nosologii?


3.

Wierzę w happy end, nawet gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują coś przeciwnego. Do dziś wierzę, że Colin Farrel i Alicja Bachleda-Curuś jeszcze kiedyś będą razem. Wspomnicie moje słowa!


4.

Kiedy urodziłam pierwsze dziecko, zapomniałam tabliczki mnożenia. Ogólnie nie potrafiłam już niczego liczyć w pamięci. Trwało to kilka miesięcy! Jako powód obstawiam:
a) pieluszkowe zapalenie mózgu
b) wydalenie mózgu razem z łożyskiem
c) średnio śmieszny i najbardziej prawdopodobny – zespół stresu pourazowego po traumatycznym porodzie, na który cierpi nawet 20 % kobiet.


5.

Jestem potwornie nieśmiała i podczas spotkania z nowymi osobami zachowuję się nienaturalnie. Prawdopodobnie z tego powodu robię złe pierwsze wrażenie. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę ;) Podobno zyskuję po bliższym poznaniu, ale przekona się o tym tylko ktoś, kto jest wyjątkowo cierpliwy (albo skazany na moje towarzystwo).


50-faktow-o-mnie-04-min


6.

Słyszę ultradźwięki wydawane przez sprzęt elektroniczny: wagę łazienkową, aparat fotograficzny i miernik napięcia elektrycznego.


7.

Jestem nerdem. Moim ulubionym przedmiotem na studiach była biologia nietoperzy. Na egzaminie musieliśmy rozpoznać 26 gatunków polskich nietoperzy na podstawie wyglądu uszu, pyszczka lub nagrań echolokacji.


8.

Ślinię się podczas snu. A mój Mąż, który zajmuje się muzyką eksperymentalną, udzielał kiedyś wywiadu do „Wyborczej” i zdradził w nim, że nagrywa moje chrapanie! Poszło do druku bez mojej autoryzacji. Dobrze, że nigdy nie myślałam o rozwodzie, bo miałabym twardy dowód.


9.

W podstawówce na skalę masową rysowałam i wydawałam „czasopisma” z krzyżówkami, rebusami i nowelkami o życiu zwierząt domowych oraz komiksy o mutantach. Samodzielnie je ilustrowałam. Nie, nie chcecie tego oglądać.


50-faktow-o-mnie-05-min


10.

Krecik ze mnie. Jestem krótkowidzem, mam wadę wzroku prawie minus 6 dioptrii. Okulary zakładam tylko wieczorem, bo przy tak dużej wadzie są grube jak denka od butelek. Na co dzień noszę soczewki.


11.

Kiedy jedziemy autem w dalszą podróż, robię za nawigację mojego Męża. I bardzo się tego wstydzę, ale… tak… zdarza mi się mylić stronę lewą z prawą.


12.

Chodziłam do IV LO w Częstochowie – tego samego, o którym śpiewa jego inny absolwent, Muniek Staszczyk z T.Love (posłuchajcie tutaj).
Nosiłam wtedy włosy krótkie i nastroszone, w barwach fioletu z żółtymi kępami. Żałuję, że nie mam zdjęć, ale były to czasy tak zamierzchłe, że tylko kilka dzieciaków miało aparat, o telefonach nie wspominając. Dodajcie do tego wielkie oczy podkreślone makijażem w kolorach tęczy i już wiadomo jak zyskałam ksywkę Furby. Doprawdy, uderzające podobieństwo!

50-faktow-o-mnie-07-min


13.

Uwielbiam ogrody, zwłaszcza te zarośnięte i tajemnicze. Marzę o takim na własność. Jednak w moim domu nie jestem w stanie utrzymać przy życiu nawet bazylii w doniczce ani plastikowych kwiatów z IKEA.


14.

Od ponad 10 lat zarówno Mąż, jak i ja, nie pijemy alkoholu. Jesteśmy więc najgorszym gatunkiem nudziarzy i niemile widzianych party killerów. Znajomi stopniowo przestali zapraszać nas na imprezy, widocznie zbyt wiele pamiętaliśmy. Zostali przy nas tylko ci najlepsi.


15.

Zanim osiągnęłam pełnoletność, podobał mi się piercing i miałam dwa kolczyki na twarzy. Nosiłam je w liceum i na studiach, a przestałam, kiedy poszłam do pierwszej poważnej pracy. Poniżej zdjęcie z czasów studenckich.
Dziś trochę żałuję ze względu na blizny. Za to lubię tatuaże. Na razie mam tylko jeden skromny rowerek, który pokazałam Wam tutaj na Instagramie, ale planuję kolejne wzory skandynawsko-leśno-botaniczno-ornitologiczne :)


50-faktow-o-mnie-06-min


16.

Mam całkiem dobry muzyczny słuch, za to zupełnie nie mam głosu. Co oczywiście nie przeszkadza mi śpiewać. Moje dzieci z pewnością zapamiętają mnie jako matkę wiecznie rozśpiewaną i roztańczoną.
A kiedy nikt nie patrzy, robię TO przed lustrem. Śpiewam do mikrofonu” z pudru do tyłka, przybierając wzruszające miny, adekwatne do lirycznego brzmienia w głośnikach.
Ogólnie łatwo się wzruszam. Płaczę nawet oglądając reklamy, zwłaszcza te rzewne, które mają na celu zdobyć serce matki (patrz: matki sportowców na trybunach podczas igrzysk olimpijskich).


17.

Gdy pada pytanie „jaka książka miała największy wpływ na Twoje życie?”, jedni odpowiadają „Nowy Testament”, drudzy „Czarodziejska góra”, a jeszcze inni „Zbrodnia i kara” albo przynajmniej „Mały Książę”. A ja odpowiadam: „Przez różową szybkę”. Jako dziecko identyfikowałam się z Renią – bohaterką książki Ewy Szelburg-Zarębiny.  Potem przez całe życie szukałam tych wyrzuconych z gniazda bezbronnych piskląt, tych zdanych na łaskę losu ślepych kociąt, którymi mogłabym się zaopiekować… Ale jakoś tak, cholera, nic się nie trafiło!

Jedni kochają psy, inni koty. Też je kocham,, jednak kiedy w dzieciństwie rodzice nie chcieli się zgodzić na większe zwierzę domowe, z brak laku kochałam gryzonie: najpierw chomiki, później szczury. Jeden z nich wabił się Kanibalek.


50-faktow-o-mnie-03-min


18.

Nie oglądam horrorów. Nigdy, przenigdy! Za bardzo się boję. Podczas seansu chichoczę histerycznie, a potem przez pół roku boję się ciemności. Wyjątek robiłam dla kultowego i wcale nie tak strasznego serialu „Z archiwum X”. Z tym, że oglądałam go tylko pod warunkiem, że towarzyszyła mi jedna z 3 osób: starszy brat, koleżanka z akademika, a potem Mąż.


19.

Mam krótkie nóżki. I to bardzo. A że do krótkich nóżek pasuje przecież świetnie okazały tyłek, skracam wszystkie spodnie. Kiedy Mulder powiedział kiedyś do Scully „szybciej przebieraj nóżkami”, wzruszona wyszeptałam „siostro!”


20.

Moja mama w dzieciństwie nazywała mnie „Pyzulką”. Robi to do dziś. Już w dzieciństwie nie cierpiałam mięsa i w przedszkolu godzinami chomikowałam w policzkach kotlety mielone – żeby tylko ich nie połknąć. Tak oto wyhodowałam sobie moje okazałe pyzulki, które okiełzna dopiero grawitacja.


50-faktow-o-mnie-02-min


21.

Zostałam wegetarianką w 1999 roku. Oprócz traumatycznych przeżyć z przedszkola, duży udział mieli w tym: wspomniana wyżej Ewa Szelburg-Zarębina oraz ulubiony zespół Silverchair z Australii.
Nie miałam wówczas internetu (ani nawet komputera), więc moja wiedza o bilansowaniu diety była zerowa. Przez kilka lat żywiłam się ziemniakami oraz kanapkami z żółtym serem i pomidorem.


22.

Mam swoje małe guilty pleasures. Cykorię. Brukselkę. Wegetariański paprykarz. Majonez Winiary. Niebieskie mleko w proszku. Syfiasty makaron z zupek Vifona. Chemiczne cappuccino w proszku jedzone na sucho. Generalnie wszystko na sucho! Mam wymieniać dalej?


Ciekawe czy ktokolwiek spodziewał się takiej żenady, kiedy 33 lata temu, o godzinie 8:50, przyszłam na świat w Zabrzu, w małym szpitalu na Mikulczycach.

Dlaczego więc 22, a nie 33? Czyżbym próbowała oszukać czas i wprowadzić Was w błąd? Nic z tych rzeczy, po prostu nie byłam w stanie przypomnieć sobie nic więcej. Widocznie nie jestem AŻ TAK żenująca. A że moje urodziny przypadają 22 listopada, wszystko pięknie się składa.

Odnalazłyście siebie w którymś z punktów? Dajcie znać w komentarzach – z przyjemnością przeczytam jutro czy mamy coś wspólnego :)

A teraz wybaczcie, wyłączam komputer i idę świętować z Mężem.


Cmok!
.Renia-podpis
.

Jesienne wyzwanie fotograficzne i „sekrety" moich zdjęć ;)
Gdybym mogła mieć tylko jedną skandynawską książkę dla dzieci, byłaby to...

Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje... i odwiedza kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy. Rozpieszcza na potęgę - głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)

  • Hehe, z nóżkami mam to samo. Każde spodnie muszę skracać, a jak jakimś cudem uda mi się dobrać odpowiednie, to biorę w ciemno. No, i też nie oglądam horrorów. Mam po nich długą schizę :/
    Ściskam!

    • Dziękuję, kochana! :*
      A odpowiednich spodni już dawno nie udało mi się znaleźć – tyłek za duży! :D

  • dobre, dobre :) nagrywania chrapania i ślinienie – zabiłabym Mojego ;)

    • Do dziś płaczę ze śmiechu czytając ten wywiad :D
      On to palnął nieumyślnie, a mnie takie drobiazgi pomagają nabrać dystansu.

  • Papardela

    Tez słyszę te wszystkie „podprogowe” dźwięki dookoła. Silnik naszego samochodu rozpoznaję z drugiego piętra przez zamknięte okno ;) Poza tym mam pewną emocjonalną słabosc do ludzi urodzonych 22-go. Wszystkiego najlepszego!

  • Anna Skrzypek

    Sto lat! :) Zawsze przy czytaniu takich zestawień mam wrażenie ze jestem strasznie nudna, bo na szybko nie jestem w stanie sobie przypomnieć żadnego tak ciekawego faktu o mnie ;) Muszę kiedyś usiąść i porządnie przemyśleć sprawę, pewnie udałoby się ułożyć taką listę.

    • Coś Ty, każdy z nas składa się z takich drobiazgów. Każdy z innych i to jest fajne! Ja też zanim zaczęłam pisać nie zdawałam sobie sprawy, że tyle tego jest ;)

  • hahaha uśmiałam się, jesteś nietuzinkową postacią :) wszystkiego najlepszego <3

  • Też słyszę ultradźwięki i też uwielbiam ogrody. Bardzo ładny miałaś piercing, ja mialam kolec w języku i kiedyś spontanicznie zdjęłam ku chwale dorosłego życia… a potem żałowałam, ale jęzor zarasta w trymiga i już było po zawodach. A nie chciałam od nowa przechodzić przez tygodniowe seplenienie i dietę jogurtową. :(

    A, no i żadnych horrorów, nigdy. Pięć lat temu (albo sześć?) dałam się namówić na „Paranormal activity” i do dziś mam ciary na samą myśl o niektórych scenach. Jeszcze do tego zamieszkaliśmy w starej kamienicy, w której NAPRAWDĘ dzieją się dziwne rzeczy. O_o

    Muszę powiedzieć, że jeśli ten post wyczerpuje temat życiowej żenady, to nie jest z Tobą źle. :D

    • Brrr, nie strasz mnie, błagam! Widziałam trailer „Paranormal activity” i już to mi wystarczyło ;) W sumie to nawet trailerów staram się unikać, bo za bardzo działają na wyobraźnię.
      A czy już wyczerpałam temat życiowej żenady? Hm… ciężko powiedzieć! Spotkamy się za rok – na pewno coś się uzbiera, bo w dorosłym życiu non stop zaliczam przeróżne fuck-upy :D

  • Ja na punkcie torebek i butów mam totalnego bzika, ale nie wiedziałam, że to świadczy o prawdziwej kobiecości ;)

  • Wszystkiego najpiękniejszego (data urodzin także mojego Teścia)!

    Mamy ze sobą wspólnego punkt 1 (jak mnie denerwuje kupowanie ubrań, torebek czy butów …wrrr…, a Mąż na to „Kochanie, ale trzeba…”);
    5. Kiedy wszyscy myślą, że jestem duszą towarzystwa to ja jestem nieśmialutką kobietką;
    8. Cóż ślinie się już przy zasypianiu, a nawet ostatnio zauważyłam, że nawet z otwartą buzią…:/ ;
    A jeżeli chodzi o 6 to nigdy nie pojmę o co chodzi. Leżymy w łóżku z Mężem a on wstaje, coś tam po ciemku robi i wraca..”???” a on słyszał dźwięki nie odłączonej od kontaktu drukarki. Wyłączonej ale tylko nie odłączonej od kontaktu! Ty to pewnie ogarniasz ale ja już nie ;)

    pozdrawiam ciepło

  • Love u! Zgadnij czemu 6-ty rok latam w tym samym zimowym paltociku? (por. pt.1.) :) Okulary też noszę tylko przed snem :) Sama w tłumie obcych ludzi? Bawię się świetnie – wreszcie nikt nie zmusza mnie do gadania, bo sama nie zaczepiam :P Dźwieki też słyszę dziwne, ale to chyba z racji ślepości :) Studenci zawsze są zaskoczeni jak słysze komentarze z końca auli i odpowiadam na nie :D

    • Haha, z płaszczami mam tak samo. W sumie to moja niechęć do zakupów rozciąga się chyba na całą garderobę. Chociaż jest wyjątek: lubię kupować topy, bluzki i koszule do karmienia. Natomiast prawie wszystkie spódnice, kurtki, płaszcze itd. kupiłam jeszcze przed pierwszą ciążą :D No i się wydało, że po prostu zaniedbane z nas dziady! ;)

  • Jestem w szoku, że mamy aż tak wiele wspólnego :). Nie znoszę kupować butów, torebkę mam póki się nie rozwali. Nieśmiałość towarzyszy mi od dziecka. Słyszę dźwięki, które większości są obce. O nietoperzach się nie uczyłam, ale sądzę, że mogłoby być to fascynujące. Jestem krecikiem z wadą -6. Bywam nawigacją, która nie myli może kierunków, ale całe trasy. Nie oglądam horrorów, bo za bardzo się boję. Nóżki też mam krótkie, więc skracanie garderoby jest rutynową czynnością. Kanapki z żółtym serem i pomidorem to moje ulubione danie (jako obiadowe też). Pierwszym smakołykiem uwielbianym na sucho był u mnie Vibovit, a potem już poszło ;)
    Jeszcze raz Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :)

    • Haha, kochana, ile podobieństw! Dziękuję za życzenia :)
      Zapomniałam o Vibovicie, a też go pochłaniałam namiętnie! No i wciąż noszę torebki kupione przed pierwszą ciążą. Najbardziej dokucza mi chyba ta wada wzroku, ale może kiedyś szarpniemy się na laserową korekcję i będziemy trzymać się za rączki podczas zabiegu – co Ty na to? :D

      • Ten kreci wzrok to faktycznie zmora :) laser kusi, a jeśli miałabym tak dobre towarzystwo, to idę jak w dym :)

  • Ja też słyszę to brzeczenie! Zwlaszcza słyszałam podczas ładowania telefonow starszego typu! :o

    • Aaaa, mój mąż też to słyszy, wiecznie się z niego nabijam, że jest delfinem hahaja :D

    • Mój Mąż też trochę słyszy na szczęście. W przeciwnym wypadku pewnie miałabym paranoję, że to u mnie w głowie coś brzęczy :D

  • Renia, moim zdaniem bardziej powinnas się wstydzic tego alkoholu i brukselki! ;-D

    Ostatnio pytałas, kiedy się spotkamy – już nigdy! Nie pokażę Ci ponownie mojego nosa, co to, to nie. (Ja miałam tak samo z uszami zawsze;) )

    • Alkoholu i brukselki, powiadasz? To mi jakoś nie ciąży ;) Za to ślinienie się, krótkie nóżki, Pyzulka… długo by wymieniać! W sumie nie wiem po co to wszystko Wam zdradziłam, ale jakoś lżej kiedy wyrzuciłam TO z siebie ;-D
      A nosem się nie przejmuj – jest spoko! To mój mnie denerwuje i chyba dlatego szukam podobnego kulfona ;-D

  • e-milka

    Tez jestem „niekobieca” w sensie punktu pierwszego i nerdem, bo interesowaly mnie rzeczy, ktore dla innych byly nudne. Dziele tez z Toba marzenie o zaopiekowaniu sie zwierzatkiem, kiedys znalazlam wrobla, przynosilam po kryjomu zapchlone kociaki, slimaki, a raz …brzemienna suke, ktora byla „na ostatnich nogach, wiec dala sie przyprowadzic na kablu. Moje wycie kiedy mama nie pozwolila mi jej zatrzymac slyszal caly pion bloku, bo z powrotem nie chciala wsiasc do windy. Podobnie ze sluchem i glosem (niestety slysze wlasny falsz), lubilam tanczyc, ale, no wlasnie ale. Sporo nas rozni i to tez jest fajne. :) 120 lat!

    • Dziękuję, choć 120 to chyba za dużo ;) Masz rację, że różnice też są fajne.
      Ech, te zwierzaki! Też sprowadzałam wiele kotów. Niestety rodzice nie pozwolili zatrzymać mi żadnego z nich, co w sumie rozumiem, bo większość z nich miało problemy żołądkowe i strasznie zafajdało nam mieszkanie, hehe :) Ale jednego kociaka do dziś nie mogę odżałować.

  • Caydanlik

    Mnie łączy z Tobą głównie wegetarianizm, też przestałam jeść mięso w 1999, ale byłam wtedy dwa lata starsza od Ciebie :-). No i jestem od dziecka nieśmiałą Pyzulką :-). Zwracam też baczną uwagę na nosy innych, ale to chyba z innego powodu niż Ty, mój jest okropny stąd rozpaczliwie poszukuję podobnych do mojego :-).

    • O, jak fajnie, że jest na tym świecie więcej wege-nieśmiałych-Pyzulek z brzydkimi nosami ;) Ja swojego kiedyś też nie cierpiałam, ale w końcu po latach uznałam, że lepszy taki niż żaden :)

  • Wszystkiego najlepszego, choć dwa dni spóźnione! Awersja do torebek i płacz przy każdej nadarzającej się okazji łączą nas na pewno, pozdrawiam :)

    • Dziękuję! :) Co to są dwa dni? Jak widzisz ja odpowiadam jeszcze później ;)
      A te torebki… brrr!

  • Marta Bruska

    Też słyszę dźwięki, których mój mąż nie słyszy, przede wszystkim dźwięki z mojej indukcji albo żarówki w lampie :/

  • Zachowuję się tak samo względem poznawania nowych osób. Dużo czasu zajmuje mi przejście na bycie naturalną.

  • Ada

    4. zespół stresu pourazowego po traumatycznym porodzie:)
    Po pierwszym porodzie poszłam do bankomatu. Okazało się, że on w tym miejscu nigdy nie istniał… Przez miesiąc nie pamiętałam nic. Myślałam, że tylko ja. :)

  • Też mam krótkie nóżki! :D
    A tekst świetny, uśmiałam się nieźle ;)

  • omg, podobno również ślinię się i chrapę gdy śpię :D

  • Uśmiałam się do łez :D Swoją drogą 22 historie to całkiem sporo! Z tymi kolczykami to mnie zaskoczyłaś ;) a z kwiatkami mamy podobnie! Ja potrafię wykończyć nawet nieśmiertelne sukulenty ;)

  • Paulina W.

    Świetne zestawienie. Też mam jutro urodziny (już 27, czuję się staro) i chyba mnie zainspirowałaś…

  • Anna Bętkowska

    U mnie tak samo w punktach 5., 9. (tylko ja rysowałam gazetki z gołymi babami, chyba nie muszę wspominać co było jak mama znalazła te moje „dzieła” :) , 10. (mam -7 i z lenistwa noszę okulary zamiast soczewek), 13. , 15. – w liceum zmusili mnie żebym zdjęła kolczyk z wargi, kolczyk z brody wyjęłam dopiero przed porodem i tak zostałam „bezkolczykowa” :), 18., 19. – choć uważam że skoro aż tyle kobiet musi skracać spodnie to chyba nie nóżki są za krótkie tylko producenci spodni szyją je za długie ;) 20. – byłam, jestem i zapewne zostanę „Pućką” :), też zawsze sądziłam że to od przetrzymywania jedzenia w polikach, teraz chociaż wiem że nie jestem sama na tym świecie! :D

Inline
Inline